„Nie jesteś świętym”
To czwarty i ostatni rozdział Części VI: Uzasadnienie zaprzestania. Chapter 26 ustalił, dlaczego łączność z herezją wymaga odłączenia, odniósł się do donatyzmu, natury sakramentalnego skalania i pytania, kto może rozpoznać herezję. Ten rozdział odpowiada na najczęstsze pozostałe zarzuty.
Dowody przedstawione w poprzednich rozdziałach prowokują przewidywalny zarzut:
„Nawet jeśli herezja może być rozpoznana bez soboru, kim jesteś, żeby na tej podstawie działać? Nie jesteś św. Maksymem Wyznawcą. Nie jesteś św. Markiem Efeskim. Dla świętych ludzi takiego kalibru, dobrze. Ale ty? Jakie to pyszne, myśleć, że możesz zaprzestać wspominania liturgicznego.”
Ten argument jest oszczerstwem, gdyż fałszywie przypisuje pychy ludziom, którzy po prostu starają się postępować zgodnie z tym, czego nauczali Ojcowie.
Gdy ktoś mówi „Widzę, co uczynił św. Marek, i chcę za Bożą łaską pójść tym wzorcem”, nie mówi „Jestem równy św. Markowi w świętości”. Mówi: „Święty Marek ukazał mi wzorzec. W mojej słabości postaram się go naśladować.” To jest pokora, nie pycha. To ta sama pokora, którą praktykuje każdy prawosławny chrześcijanin, gdy czyta żywoty świętych i stara się, choćby niedoskonale, żyć zgodnie z nimi.
Zarzut odwraca rzeczywistość. Pychy nie jest naśladowanie przykładu świętego; pychy jest odmowa naśladowania go pod pretekstem, że zna się lepiej niż święty, kiedy należy działać.
Pokrewny zarzut: „Ale on jest Patriarchą. Nie możemy go sądzić.”
Metropolita Augustinos Kantiotes odpowiedział na to bezpośrednio:
Gdyby wam ktoś głosił Ewangelię różną od tej, którą przyjęliście, niech będzie pod anatemą (Ga 1:9).
Czy widzieliście, co powiedział Apostoł Paweł? Jeśli ktokolwiek mówi rzeczy sprzeczne ze Świętą Tradycją Cerkwi, to kimkolwiek by był; może to być świecki, który chce podłożyć dynamit i wysadzić Cerkiew: anatema. Albo może to być kobieta: anatema. Albo może to być kapłan: anatema. Może to być biskup: anatema. Może to być arcybiskup: anatema. Może to być patriarcha: anatema.
— metropolita Augustinos Kantiotes, Chrześcijanie czasów ostatecznych, s. 91
Ranga nie daje ochrony. Apostoł Paweł nie dodał: „chyba że jest patriarchą.” Jeśli ranga nie może osłonić heretyka przed anatemą, z pewnością nie może osłonić wiernych przed obowiązkiem reakcji.
Święty Paisjusz zgadza się, że to pycha?
Sam święty Paisjusz wydaje się dawać temu zarzutowi jego najsilniejszy patrystyczny głos. Pisząc do młodego świeckiego przygotowującego się do monastycyzmu, radzi:
Jeśli chcesz pozostać w pokoju, nie czytaj książek ani broszur, które podburzają do buntu i poruszają sprawy Cerkwi, ponieważ nie jesteś kompetentny w tak poważnych sprawach. Potrzebujesz książek, które pomogą ci w pokucie. Jeśli chcesz pomóc Cerkwi, popraw siebie, a natychmiast mała część Cerkwi jest naprawiona. Naturalnie, gdyby wszyscy to czynili, Cerkiew byłaby w dobrym porządku.
— św. Paisjusz Hagioryta, Epistolae, s. 48
W tym samym liście ostrzega, że osoba niewykształcona interpretująca dogmat „pomyśli, że jest świętym Markiem Efeskim, gdy w rzeczywistości jest dzikim zwierzęciem, które jest strasznie uparte.”[1]
Lecz wymaga to bliższego zbadania.
Jest to rada duszpasterska skierowana do nowicjusza i zakłada, że nowicjusz wchodzi do Cerkwi, w której inni bronią wiary. Gdy święty Paisjusz to pisał, było to prawdą, ponieważ on jej bronił, a znaczna część Świętej Góry aktywnie sprzeciwiała się ekumenistycznym gestom Patriarchy Atenagorasa.[2] Nowicjusz mógł spokojnie skupić się na pokucie, ponieważ dorośli byli w pokoju, by tak powiedzieć.
Sam święty Paisjusz zaprzestał wspominania liturgicznego Patriarchy Atenagorasa, pisał publicznie o ekumenizmie,[3] i zachęcał inne monastery, by czyniły to samo. Mówił początkującym, by trzymali się z dala od bitew cerkiewnych, ponieważ nie musieli: ponieważ on i inni ludzie w nich walczyli. Jego rada zakłada, że Prawosławie otaczające nowicjusza jest zdrowe i że ktoś gdzieś już wykonuje tę pracę.
Jednakże ta sytuacja duszpasterska nie jest taka sama, gdy hierarchowie otwarcie angażują się w ekumenizm, a wierni nie mają wokół siebie takiego rodzaju atosckiego oporu, jaki zapewniał sam święty Paisjusz.
Nie ma systemu dwóch klas
Święty Jan Chryzostom odniósł się bezpośrednio do wymówki świeckiego:
Nie mów sobie: „Nie jestem kapłanem ani mnichem; mam żonę i dzieci. To zadanie dla kapłanów; to zadanie dla mnichów”. Samarytanin nie powiedział: „Gdzie są teraz kapłani? Gdzie są teraz faryzeusze? Gdzie są nauczyciele żydowscy?”. Samarytanin był raczej jak człowiek, który znalazł wielki łup i odniósł z niego korzyść. Dlatego, gdy widzisz kogoś potrzebującego leczenia z jakiejś dolegliwości ciała lub duszy, nie mów sobie: „Dlaczego ten czy tamten się nim nie zajął?”. Ty uwolnij go od choroby; nie żądaj od innych rachunku za ich zaniedbanie.
— św. Jan Chryzostom, Przeciw Żydom, Homilia 8, §4 (PG 48:932–933)
Święty Jan Chryzostom nie mówi, że „to sprawa mnichów” jest uzasadnioną troską do rozważenia. Mówi, że Dobry Samarytanin nie wypowiedział takich słów.
Święty Jan z Szanghaju i San Francisco wyraził zasadę i zapis historyczny:
Według prawosławnego rozumienia Cerkiew składa się nie tylko z hierarchów i duchowieństwa, lecz z całego wierzącego ludu prawosławnego. Ta całość i jedność, uczestnicząca w Chrystusie w świętych Misteriach, jest Cerkwią, Ciałem Chrystusa. Hierarchowie i duchowieństwo są przewodnikami życia Cerkwi, lecz aktywne uczestnictwo w nim i odpowiedzialność za życie Cerkwi spoczywa także na wiernych świeckich. Historia Cerkwi mówi nam, jak wiele świeccy służyli Cerkwi zarówno w epoce ariańskiego zniekształcenia Prawosławia, jak i w czasach ikonoklazmu, a na Rusi południowo-zachodniej prawosławne bractwa broniły Prawosławia przed dominacją i wpływem innowierców.[4]
— św. Jan z Szanghaju i San Francisco, „Przemówienie na otwarcie towarzystwa «Akcja Prawosławna»” (ros. „Слово при открытии общества «Православное Дело»”, 1959)
Odpowiedzialność za życie Cerkwi nie należy wyłącznie do hierarchii. W każdym wielkim kryzysie, od arianizmu przez ikonoklazm po Unię, to wierni świeccy zachowali to, co hierarchia porzuciła.
Encyklika Patriarchów Wschodnich z 1848 roku (Konstantynopol, Aleksandria, Antiochia i Jerozolima wspólnie) ogłosiła to jako zasadę dogmatyczną:
Ani Patriarchowie, ani Sobory nie mogliby wówczas wprowadzić wśród nas nowinek, ponieważ obrońcą religii jest sam organizm Cerkwi, sam lud, który pragnie, aby kult religijny był zawsze niezmienny i taki sam jak kult ich ojców.
— Encyklika Patriarchów Wschodnich, 1848, §17
Czterej Patriarchowie wspólnie ogłosili: strażnikiem wiary jest sam lud. Nie hierarchia. Nie teolodzy. Lud.
Metropolita Augustinos Kantiotes stwierdził to z jeszcze większą mocą, odnosząc się konkretnie do zarzutu, że świeccy powinni trzymać się z dala od spraw cerkiewnych:
Pobożny lud, zgodnie z prawem kanonicznym Cerkwi, jest strażnikiem Prawosławia i ma obowiązek: ilekroć hierarcha zboczy z toru Prawosławia i bezwstydnie, publicznie głosi coś niezgodnego z wiarą prawosławną, lud nie tylko musi protestować przeciwko temu zboczeniu, lecz musi zaprzestać wszelkich duchowych relacji ze zbaczającym hierarchą.
— metropolita Augustinos Kantiotes, Chrześcijanie czasów ostatecznych, s. 80
Święty Paisjusz Hagioryta wyraził pokrewne rozróżnienie równie jasno:
Nie jest słuszne, abyś kłócił się we własnej sprawie. Oczywiście czym innym jest, jeśli reagujesz w obronie poważnych spraw duchowych, spraw dotyczących naszej wiary, Prawosławia. Masz obowiązek to czynić.
— św. Paisjusz Hagioryta, Rady duchowe, t. 2: Przebudzenie duchowe
W swoim liście o ekumenizmie z 1969 roku był jeszcze bardziej konkretny:
Od wewnątrz, blisko Matki Cerkwi, jest to obowiązek i powinność każdego członka, by walczyć na swój sposób.
— św. Paisjusz Hagioryta, List do archimandryty Charalambosa Vasilopoulosa o ekumenizmie (23 stycznia 1969)
A zapytany, co się dzieje, gdy duchowieństwo nie podejmuje działań, odpowiedział wprost:
Walka spada wówczas na lud… tak jak ciężar spada na lud w naszym małym kraju, tak samo jest z ciężarem Cerkwi: spada na lud.
Poszedł dalej, potępiając z nazwy sam zarzut, który ten rozdział omawia:
Lecz jesteśmy odpowiedzialni za to, by nie pozwolić wrogom Cerkwi wszystkiego zniszczyć. A jednak słyszałem nawet kapłanów mówiących: „Nie mieszaj się w to. To nie twoja sprawa!” Gdyby osiągnęli taki stan bezwalczenia przez modlitwę, całowałbym ich stopy. Ale nie! Są obojętni, bo chcą dogodzić wszystkim i żyć w wygodzie.
Obojętność jest niedopuszczalna nawet u świeckich, a tym bardziej u duchowieństwa. Uczciwy, duchowy człowiek niczego nie czyni z obojętnością. „Przeklęty, kto niedbale wykonuje dzieło Pańskie”, mówi prorok Jeremiasz (Jr 48:10).
Jeśli Cerkiew milczy, by uniknąć konfliktu z rządem, jeśli metropolici milczą, jeśli mnisi zachowują pokój, to kto się odezwie?
Inni zaś mówią z fałszywą życzliwością: „Nie powinniśmy demaskować heretyków i ich urojeń, aby okazać im naszą miłość”.
— św. Paisjusz Hagioryta, O czasach ostatecznych
„Nie mieszaj się w to. To nie twoja sprawa.” „Nie powinniśmy demaskować heretyków.” „Nie wzbudzajmy paniki wśród ludzi.” To nie są słowa świętych. To są słowa, które święty Paisjusz potępia. Nazywa je obojętnością, nie roztropnością; tchórzostwem, nie pokorą.
Święty Nikodem Hagioryta ostrzega, że milczenie nie jest jedynie utraczoną szansą; jest grzechem, za który milczący odpowie:
„I dał przykazanie każdemu o bliźnim jego” (Syr 17:14). O ileż bardziej Bóg daje teraz to samo przykazanie każdemu chrześcijaninowi, by pomagał i poprawiał swego brata? Jeśli Bóg daje takie przykazanie każdemu chrześcijaninowi, to jest oczywiste, że kto je przekracza i nie poprawia swego brata, będzie musiał zdać sprawę Bogu zarówno za to przekroczenie, jak i za zgubę swego brata.
— św. Nikodem Hagioryta, Moralność chrześcijańska
Święty Kosma Aitolos, Równy Apostołom, skierował swe nauczanie nie do duchowieństwa, lecz do zwykłych chrześcijan:
Umiłowane dzieci moje w Chrystusie, dzielnie i nieustraszenie strzeżcie naszej świętej wiary i języka naszych Ojców, ponieważ obie te rzeczy charakteryzują naszą najdroższą ojczyznę, a bez nich nasz naród ginie.
— św. Kosma Aitolos, w: Nomikos Michael Vaporis, Ojciec Kosma, Apostoł ubogich, s. 146
Zauważmy, co mówią święci. „Lud.” „Dzieci w Chrystusie.” Zwykli wierni. Święci nie przydzielili obrony wiary innym świętym. Przydzielili ją ogółowi wiernych: rodzinom, mieszkańcom wsi, „samemu ludowi”. Gdy ktoś mówi „nie jesteś świętym”, nie broni tradycji patrystycznej; zaprzecza jej. Sami święci, na których się powołuje, przydzielili ten obowiązek właśnie tym ludziom, którym nakazuje się milczeć.
Mamy naśladować naszych świętych
Hieromęczennik Daniel Sysojew:
Musimy naśladować świętych, tak jak oni naśladują Chrystusa… Pan jednak daje nam wzory do naśladowania w świętych. Dlatego czcimy świętych, śpiewamy hymny na ich cześć i czytamy ich żywoty. Modlimy się i prosimy o ich modlitwy, aby modlić się do Boga razem z nimi, naśladować ich, jak oni naśladowali Chrystusa, i razem z nimi uczyć się Go naśladować. Jeśli chcesz, święci są naszymi instruktorami w dziele upodabniania się do Chrystusa.
— hieromęczennik Daniel Sysojew, Kobieta w Cerkwi: posłuszeństwo czy równość?, ss. 6–7
…o ileż większe jest nasze zobowiązanie do naśladowania Świętych.
— św. Bazyli Wielki (Chapter 26)
Przystoi nam, pouczonym przez świętych, czynić jak oni i naśladować ich odwagę.
— św. Atanazy Wielki, Żywot Antoniego, Rozdział 27
Studiując żywoty świętych, nasza dusza rozgrzewa się i jest motywowana do ich naśladowania, i do postępowania z męską odwagą w walce o cnoty. Widzimy miłość, jaką żywili do Boga, co z kolei rozpala w nas Bożą gorliwość do ich naśladowania.
— św. Paisjusz Hagioryta, Rady duchowe, t. 2: Przebudzenie duchowe
Ostrzegał przed postawą przeciwną: chrześcijanie nie powinni „jedynie oglądać walczących atletów” z boku, lecz sami podejmować walkę.[5]
Święty Maksym Wyznawca nie powiedział „tylko jeśli jesteś tak święty jak ja”. Gdy powiedziano mu, by wierzył, w co chce, w swoim sercu, lecz nie „wywoływał zamieszek”, nie powołał się na własną świętość. Powołał się na Pismo Święte:
Zbawienie nie zależy tylko od wiary serca. Posłuchajcie słów Pana: „Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed Ojcem Moim, który jest w niebie” [Mt 10:33]. Święty apostoł również nas napomina, pisząc: „Albowiem sercem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu” [Rz 10:10]. Jeśli Bóg i prorocy, i apostołowie nakazują, aby wielkie misterium Wiary, przynoszące zbawienie światu, było głoszone, to nasze zbawienie i zbawienie innych jest utrudniane, gdy głoszenie Wiary jest zakazywane.
— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (styczeń), s. 849
Nikt nie porównuje się do św. Maksyma. Lecz własne nauczanie św. Maksyma nie dotyczy tylko jego samego.
Gdy ktoś mówi wiernemu chrześcijaninowi „nie jesteś świętym”, „nie jesteś biskupem”, „nie jesteś teologiem”, i dlatego nie możesz wypowiadać się w tych sprawach, próbuje tłumić Wiarę.
Święty Maksym formułuje aksjomat wprost:
Tłumienie Wiary jest jej zaparciem się.
— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 849
Zarzut „nie jesteś świętym” nie jest postawą skromności, gdy używa się go do uciszenia wyznania Wiary. W tej formie staje się dokładnie tym rodzajem tłumienia, który święty Maksym określa jako zaparcie się.
Gdy oskarżono go o arogancję za to, że stał sam przeciwko całej instytucjonalnej Cerkwi, święty Maksym odpowiedział nie roszczeniem do autorytetu, lecz czymś przeciwnym:
Nie śmiem przyjąć twojego dokumentu w takiej sprawie. Jestem prostym mnichem.
— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 845
Nie mam własnych dogmatów. Trzymam się jedynie wspólnych z Cerkwią powszechną. Ani jedno słowo w moim wyznaniu Wiary nie może być określone jako mój własny wynalazek.
— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 857
„Prosty mnich”, który nie miał „własnych dogmatów”. Nie rościł sobie świętości, jak inni mu ją projektują. Rościł sobie wspólną wiarę. A wspólna wiara jest dostępna każdemu ochrzczonemu chrześcijaninowi.
Święty Marek Efeski, gdy papież Eugeniusz zagroził mu złożeniem za odmowę podpisania dekretu unii we Florencji, dał ostateczną odpowiedź na ten zarzut:
Sobory potępiają tych, którzy nie chcą słuchać Cerkwi i utrzymują opinie sprzeczne z tym, czego ona naucza. Ja ani nie głoszę ku własnej chwale, ani nie powiedziałem niczego nowego lub nieznanego Cerkwi. Zachowuję nienaruszone czyste i nieskażone nauki, które Cerkiew otrzymała i zachowała, i nadal zachowuje od Chrystusa, naszego Zbawiciela… Dlatego, jeśli trwam w tym nauczaniu i nie pragnę od niego odstąpić, jak można mnie sądzić jako heretyka? Najpierw trzeba osądzić nauczanie, w które wierzę, a potem sądzić mnie. Jeśli jednak wyznanie jest święte i prawosławne, jak można mnie sprawiedliwie sądzić?
— św. Marek Efeski, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), ss. 753-754
Święty Marek Efeski stwierdza jednoznacznie: nie oceniajcie osoby ani jej świętości. Oceniajcie nauczanie.
Dlatego święty Marek Efeski, będąc jedyną osobą, która stanęła przeciw fałszywej unii we Florencji, nie powoływał się na własną świętość, ani żaden inny z naszych wzorcowych świętych nie powoływał się na własną świętość czy łaskę jako samousprawiedliwienie.
Święci stali się świętymi, ponieważ wyznawali słuszne nauczanie
Święci nie sprzeciwiali się herezji, najpierw przedstawiając osobistą świętość jako uprawnienie. Stali się świętymi przez trzymanie się słusznego nauczania i wierne życie nim. Orthodoxia: prawidłowe nauczanie. Ich świętość nie była powodem, by ignorować ich nauczanie, lecz owocem wyznawania go i ucieleśniania.
Lecz współcześni prawosławni chrześcijanie nie lubią ich nauczania, wciąż pragnąc czcić tych świętych, i tak kłaniają się i czczą świętych, nie wiedząc nic o tym, co ci mówili lub nauczali.
Święci powiedzieli: „Sądźcie nauczanie, nie mnie.” Ich współcześni interpretatorzy mówią: „Nie możesz podążać za nauczaniem, ponieważ nie jesteś nimi”, a tym samym im zaprzeczają.
Metropolita Augustinos Kantiotes, współczesny wyznawca, który żył tym właśnie wzorcem, stwierdził wprost, co wierni muszą czynić, gdy tak się dzieje:
Ilekroć hierarcha zboczy z toru Prawosławia i bezwstydnie, publicznie głosi coś niezgodnego z wiarą prawosławną, lud nie tylko musi protestować przeciwko temu zboczeniu, lecz musi zaprzestać wszelkich duchowych relacji ze zbaczającym hierarchą.
— metropolita Augustinos Kantiotes, Chrześcijanie czasów ostatecznych, s. 79
Zauważmy, że nie mówi „tylko święci muszą protestować”. Wyraźnie stwierdza, że lud musi protestować. I nie tylko protestować: zaprzestać wszelkich duchowych relacji.
Nie należy brać pod uwagę godności osób.
— św. Jan Chryzostom, Komentarz do Listu do Galatów, Homilia 1
Święty Bazyli Wielki:
Jak malarze, gdy malują z innych obrazów, nieustannie patrzą na wzór i starają się przenieść jego rysy na własne dzieło, tak i ten, kto pragnie uczynić się doskonałym we wszelkich gałęziach cnoty, musi kierować oczy ku żywotom świętych jak ku żywym i poruszającym się posągom i czynić ich cnotę swoją przez naśladownictwo.
— św. Bazyli Wielki, List 2 (do Grzegorza z Nazjanzu)
Nie „podziwiaj z dystansu, jeśli nie jesteś wystarczająco święty”. Święci są żywymi i poruszającymi się posągami do naśladowania.
Święty Jan z Kronsztadu, jeden z najbardziej umiłowanych świętych rosyjskiej tradycji prawosławnej, nie pozostawia miejsca na abstrakcję:
Obrazy świętych powinny być naszymi domowymi i cerkiewnymi nauczycielami. Czytajcie ich żywoty i wyrywacie je na swoich sercach, i starajcie się doprowadzić swoje życie do zgodności z ich życiem.
— św. Jan z Kronsztadu, Moje życie w Chrystusie, przeł. E.E. Goulaeff (Holy Trinity Monastery, Jordanville, NY, 1994), s. 519. Strona wydawcy pod podanym odsyłaczem opisuje późniejsze wydanie poprawione.
Wyryjcie je na swoich sercach. Doprowadźcie swoje życie do zgodności z ich życiem. To jest bezpośrednie polecenie umiłowanego rosyjskiego świętego, który zmarł w 1909 roku: świętego, którego nikt nie może odrzucić jako należącego do odległej epoki, ani jako rzekomo nierozumiejącego Rosji lub tego, do czego powinna dążyć.
Święty Jan z Szanghaju i San Francisco, wielki cudotwórca RPCZ, pisał do dzieci ze swej owczarni, stawiając przed nimi Trzech Młodzieńców jako wzory:
Chcecie naśladować tych świętych, którzy są w waszym wieku, czy chcecie iść szeroką drogą, pogardzając wszelkimi regułami?
— św. Jan z Szanghaju i San Francisco, list do dzieci, Wprowadzenie Bogurodzicy do Świątyni (21 listopada 1952), w: Błogosławiony Jan Cudotwórca: Wstępny opis życia i cudów arcybiskupa Jana Maksymowicza, ss. 381–382
Jeśli święty wzywa dzieci do naśladowania świętych, twierdzenie, że tylko święci mogą to czynić, jest obalone przez samych świętych, na których się powołuje.
Święty Nikodem Hagioryta, kompilator Steru i Filokalii, identyfikuje naśladowanie jako sam cel kalendarza liturgicznego:
Lecz słuchajcie, wy bezmyślni ludzie, którzy podajecie takie preteksty: święta i celebracje Świętych odbywają się po to jedynie, aby chrześcijanie gromadzili się na nich, słuchali o wyczynach celebrowanych Świętych i w miarę możliwości naśladowali samych Świętych, a przez to otrzymywali w swych duszach pobożność, a w swym życiu poprawę i prawidłowość.
— św. Nikodem Hagioryta, Moralność chrześcijańska, ss. 44–45
Człowiek, który skompilował kanony, mówi, że cały kalendarz liturgiczny istnieje w jednym celu: naśladowanie. Nie podziwianie. Nie bierne wspominanie. Nie projektowanie ich żywotów jako wyjątków, których nikt nie może naśladować. Naśladowanie. Ci, którzy twierdzą, że zwykli chrześcijanie nie mogą podążać za przykładem świętych, zaprzeczają celowi każdego święta, które Cerkiew celebruje.
Starzec Atanazy Mitilinaios:
Musimy badać żywoty świętych i zacząć ich naśladować.
— starzec Atanazy Mitilinaios, Apokalipsa: Triumf Baranka, https://www.zoepress.us/all-books-cds/revelation-5
Niech nikt z nas nie mówi, że nie da się osiągnąć życia cnotliwego; lecz niech mówi, że nie jest to łatwe.
— św. Antoni Wielki, „O charakterze ludzi i o cnotliwym życiu”, §7, w: Filokalia, t. 1, s. 332
Nabądź myśl i ducha Świętych Ojców przez czytanie ich dzieł. Święci Ojcowie osiągnęli ostateczny cel: zostali zbawieni. Ty także osiągniesz ten cel zgodnie z naturalnym porządkiem rzeczy. Jako ten, kto jest jednego umysłu i serca ze Świętymi Ojcami, zostaniesz zbawiony.
— św. Ignacy Brianchaninow, Pole, „O czytaniu Świętych Ojców”, s. 26
Ta walka i zmaganie dotyczy wszystkich chrześcijan, ludzi każdego stanu i powołania, którzy zapisali swe imiona z Chrystusem. Albowiem święci Apostołowie piszą o niej do wszystkich chrześcijan, bez wyjątku, wzywając nas do walki. Dlatego każdy, kto chce być zbawiony, musi walczyć.
— św. Tichon z Zadońska, O prawdziwym chrześcijaństwie, t. I, §386
Święty Tichon konkretnie potępił tych, którzy „wymyślają pogląd”, że ta walka „dotyczy jedynie mnichów i innych bezżennych”.
Kanony nie zawierają wymogu świętości
Żaden z naszych świętych nie stworzył systemu dwóch klas, w którym tylko „święci ludzie” mogą powoływać się na nasze kanony. Żaden święty Cerkwi tego nie mówi. Wszyscy nauczali, że obrona wiary jest obowiązkiem wszystkich chrześcijan, z Bożej łaski, niezależnie od osobistej godności.
Anonimowy pielgrzym z Opowieści pielgrzyma napotkał dokładnie takie odrzucenie.
Zobaczmy, co się stało, gdy Pielgrzym przywołał św. Izaaka Syryjczyka i św. Atanazego z Athosu, którzy porzucili swe stanowiska biskupie i mniszce, by strzec swych dusz:
Jak sobie radzisz z faktem, że wielu świętych porzuciło swe stanowiska biskupów czy kapłanów lub rządy w monastyrze i odeszło na pustynię, by uniknąć zamieszania płynącego z życia z innymi ludźmi? Święty Izaak Syryjczyk na przykład uciekł od owczarni, której był biskupem, a czcigodny święty Atanazy z Athosu opuścił swój wielki monastyr, właśnie dlatego, że te miejsca były dla nich źródłem pokusy, i szczerze wierzyli w słowa Pana: „Cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a swoją duszę straci?”
„Ach, ale to byli święci”, powiedział kapłan.
„A jeśli”, odpowiedziałem, „sami święci podejmowali kroki, by strzec się przed niebezpieczeństwami obcowania z ludźmi, co innego, pytam, może uczynić nędzny grzesznik?”
— Opowieści pielgrzyma (St. Anthony’s Greek Orthodox Monastery, 2019), s. 50
Kapłan zbył te przykłady zawsze przewidywalną ripostą naszych czasów: „Ach, ale to byli święci”.
Opowieści pielgrzyma już rozstrzygnęły tę kwestię; a jednak ludzie albo nie przeczytali tej książki, albo nie wyciągnęli z niej lekcji.
Według Pielgrzyma, jeśli nawet święci musieli działać drastycznie dla swego zbawienia, potrzeba grzesznika jest zatem większa, nie mniejsza.
Głębsza ironia polega na tym, że prawdziwi święci nie byli uznawani za świętych za swego życia.
Rozważmy przykład św. Jana z Szanghaju i San Francisco, uważanego za jednego z największych świętych naszych czasów. Trudno sobie nawet wyobrazić, że był nienawidzony i pogardzany przez wielu prawosławnych chrześcijan:
Pamiętajmy, że wielu aktywnych wiernych, sumiennych duchownych i powszechnie szanowanych hierarchów odrzuciło lub nawet gardziło Błogosławionym Janem za jego życia. Otwarcie syczeli na niego, gdy wchodził do cerkwi, mówili, że jest „pyszny” i w „prelesti”, i porównywali go do paskudnej postaci ojca Feraponta z Braci Karamazow Dostojewskiego. Nasza natychmiastowa reakcja, gdy słyszymy o takich ludziach, to: „Jak ludzie mogli być tak ślepi? Czy nie było oczywiste, że to Święty?” Nie, nie było „oczywiste”. Gdyby ktoś patrzył na Błogosławionego zewnętrznie, był szokującym widowiskiem: rozczochrany, pochylony, z wadą, która sprawiała, że jego mowa brzmiała jak bezsensowne bełkotanie. Stanowczość jego woli skierowanej ku Bogu: ta właśnie cecha, która pozwoliła mu osiągnąć takie wyżyny ascezy, była mylona z pychą i irracjonalnym uporem. Dla wielu był po prostu zrzędliwym, samowolnym starcem, który upierał się przy swoich „błędnych” poglądach na to, co Cerkiew powinna robić. A co gorsza w oczach ludzi światowych, nie dał się wykorzystać ku chwale żadnej kliki ani partii. Był wolny przed Bogiem. Krótko mówiąc, był absolutną hańbą według logiki świata, która widzi tylko zewnętrzne pozory i szuka doczesnych korzyści dla siebie lub swojej grupy.
— o. Serafin Rose, Błogosławiony Jan Cudotwórca, s. 474
„Powszechnie szanowani hierarchowie” nazywali uwielbionego cudotwórcę „pysznym” i będącym w „prelesti”. Syczeli na niego w cerkwi. Mylili jego wierność z uporem. Oskarżenie „nie jesteś świętym” było stosowane wobec samego św. Jana Maksymowicza, przez tę samą klasę ludzi, która używa go dzisiaj.
Ponadto, czyż nie widzimy, że nawet hierarchowie mogą i często wpadają w tego rodzaju błędy? Nie potrafili nawet zobaczyć, że przed nimi stoi święty, a nawet „syczeli” na niego w cerkwi! A jednak ludzie nadal błędnie wierzą, że wszyscy hierarchowie są święci, prawidłowi i mogą nawet unieważnić naszych świętych.
Samo Pismo Święte nakazuje naśladowanie naszych świętych bez żadnych zastrzeżeń. Apostoł Paweł: „Bądźcie naśladowcami moimi, jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor. 11:1). „Bracia, bądźcie razem moimi naśladowcami i zwracajcie uwagę na tych, którzy postępują według wzoru, jaki w nas macie” (Flp. 3:17). „Pamiętajcie o swoich przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże. Rozpatrujcie zakończenie ich życia i naśladujcie ich wiarę” (Hbr. 13:7).
Nie „naśladujcie, jeśli jesteście godni”. Po prostu: naśladujcie. Nakaz jest powszechny. Ci, którzy chcą się spierać, po prostu spierają się z Apostołem Pawłem.
Święty Teodor Studyta odniósł się do dokładnie tego zarzutu. Gdy herezja ikonoklazmu ogarnęła Imperium Bizantyjskie i wielu chrześcijan zastanawiało się, czy mają prawo się sprzeciwiać, napisał:
Gdy chodzi o wiarę, nikt nie może powiedzieć: „Kim ja jestem? Kapłanem? Bynajmniej. Władcą? Też nie. Żołnierzem? Skąd? Rolnikiem? Nawet nie tym. Ubogim jestem.” … Posłuchajcie Pana mówiącego: „Kamienie będą wołać.” Gdy więc kapłan milczy, kamień woła.
— św. Teodor Studyta, PG 99:1321[6]
Każda możliwa wymówka od bezczynności: wymieniona i odrzucona. Gdy wiara jest zagrożona, żadna kategoria osoby nie jest zwolniona ze świadectwa.
Święty Marek Efeski nie pozostawia miejsca na dwuznaczność:
Wszyscy nauczyciele Cerkwi, wszystkie Sobory, wszystkie boskie Pisma, zachęcają nas do unikania heterodoksów i do odłączenia się od ich łączności.
— św. Marek Efeski, Wyznanie wiary, XII, 304[7]
Zauważmy, co mówi ten cytat. Nauczyciele Cerkwi (nasi święci), nasze Sobory i Pismo Święte są dane wszystkim do podążania i przestrzegania. Nakaz jest powszechny. Nie zawiera żadnego zastrzeżenia ograniczającego go do świętych, i że tylko święci mogą unikać, jak niektórzy ludzie fantazjują i wymyślają.
Kanony nie zawierają żadnego wymogu „poziomu świętości”. Skąd ludzie, którzy to mówią, biorą te pomysły?
Gdy Kanon 15 przepisuje zaprzestanie wspominania liturgicznego hierarchy, który „głosi herezję otwarcie”, nie mówi „tylko święci mogą stosować ten kanon”. Gdy święty Bazyli Wielki napisał swój Kanon 13 (przepisujący trzy lata pokuty za zabójstwo na wojnie), nie dodał „tylko jeśli jesteś zaawansowany w świętości”. Kanon dotyczy wszystkich żołnierzy, którzy zabili na wojnie, bez rozróżniania rangi czy stopnia duchowego osiągnięcia.
Oto pytanie, które stawiamy tym, którzy mówią takie rzeczy: Jeśli tylko święci mogą stosować kanony, jaki jest właściwie sens kanonów? I czy odpowiedź, jaką byście dali, jest wypowiedziana przez jakiegokolwiek świętego Cerkwi w jakimkolwiek czasie?
Jak pokazuje analiza kanoniczna w Chapter 25: Rozdział 25: O herezji, synodach i prawej wierze, święty Nikodem Hagioryta potwierdza w swoim komentarzu do Kanonu 15, że ci, którzy odłączają się od publicznie heretyckiego biskupa, „są uznani za zasługujących na stosowną cześć jako prawosławni chrześcijanie” i że ich odłączenie nie powoduje schizmy, lecz raczej uwalnia Cerkiew od herezji ich „pseudobiskupów” (ψευδεπισκόπων). Święty Nikodem nie pyta, czy ci, którzy się odłączyli, byli świętymi. Po prostu pyta, czy biskupi głosili herezję otwarcie.
Trzej autorytatywni bizantyjscy komentatorzy kanonów potwierdzają to jednomyślnie. Zonaras (XII w.): „Odłączając się od łączności z heretykami, raczej uwolnili Cerkiew od schizm.” Balsamon: „Nie odłączył się od biskupa, lecz od pseudobiskupa i fałszywego nauczyciela.” Aristenos: „Jeśli niektórzy się wycofują, nie z powodu oskarżenia, lecz z powodu herezji potępionej przez sobory lub świętych Ojców, są godni czci i przyjęcia, jako prawosławni.” Trzej komentatorzy, których interpretacje niosą niemal kanoniczną wagę. Żaden z nich nie ogranicza odłączenia do duchowieństwa czy świętych.
Konstytucje Apostolskie antycypują i obalają tę wymówkę bezpośrednio:
Słuchajcie, wy biskupi; i słuchajcie, wy wierni świeccy, jak Bóg mówi: Będę sądził między baranem a baranem, między owcą a owcą… aby w żadnym wypadku wierny świecki nie mówił: jestem owcą, a nie pasterzem, i nie troszczę się o siebie; niech pasterz się tym zajmie, bo on sam będzie musiał zdać sprawę za mnie. Albowiem jak owca, która nie podąża za swym dobrym pasterzem, jest wystawiona na wilki, na swe zniszczenie, tak i ta, która podąża za złym pasterzem, jest również wystawiona na nieuniknioną śmierć, ponieważ jej pasterz ją pożre. Dlatego trzeba się troszczyć o unikanie niszczycielskich pasterzy.
— Konstytucje Apostolskie, Księga II, Rozdział XIX, https://www.newadvent.org/fathers/07152.htm
„Jestem owcą, a nie pasterzem, i nie troszczę się o siebie.” To jest argument „nie jesteś świętym” wyrażony w swej najwcześniejszej formie. Odpowiedź starożytnej Cerkwi? Owca, która podąża za złym pasterzem, „jest również wystawiona na nieuniknioną śmierć”. Wierny świecki, który zwalnia się z rozeznania, nie zyskuje bezpieczeństwa przez bierność. Zyskuje zagładę.

Historia to potwierdza. Jak udokumentowano w Chapter 24, „joannnici” Konstantynopola byli zwykłymi wiernymi świeckimi, którzy odmówili łączności z biskupami, którzy zastąpili św. Jana Chryzostoma po jego niesprawiedliwym złożeniu. Odprawiali nabożeństwa na dworze, w łaźniach i w więzieniach, byle nie przyjmować łączności z uzurpatorem, który sam jest czczony jako święty (11 października).
Czy mamy wierzyć, że wszyscy uważali siebie za świętych? Czy raczej po prostu rozumieli, że ich czyny w danych okolicznościach były pobożne i słuszne?
Jeśli wierni mieli rację odłączając się od kanonizowanego świętego na tronie patriarszym z powodu niesprawiedliwości towarzyszącej jego intronizacji, o ileż bardziej wierni muszą odłączyć się od tych, którzy aktywnie nauczają herezji?
Joannnici znosili cesarskie dekrety pozbawiające ich rangi, majątku i wolności. Byli nazywani schizmatykami przez tych u władzy. Sam święty Jan Chryzostom jednak nazwał tych, którzy zmarli w więzieniu i męczeństwie, „błogosławionymi”. Święty Symeon Metafrastes, pisząc wieki później z pełną wagą tradycji Cerkwi, nazwał oficjalną Cerkiew „zgromadzeniem złoczyńców” i wychwalał joannitów za ich „gorliwość dla Chrystusa”. Wśród nich było czworo chrześcijan obecnie uwielbionych jako święci: Olimpiada, Nikareta, Tygriusz i Pentadia. Opór trwał trzydzieści cztery lata.
Cerkiew potwierdziła słuszność ich wszystkich.
Nie byli to święci starcy dokonujący teologicznej kalkulacji. Byli to wierni chrześcijanie, którzy odmówili zaakceptowania tego, co wiedzieli, że jest złe. Cerkiew nie pytała, czy byli świętymi, zanim uwielbiła ich świadectwo.
Encyklika Patriarchów Wschodnich z 1848 roku potwierdza to z najwyższego poziomu prawosławnej eklezjologii: „Obrońcą religii jest sam organizm Cerkwi, sam lud.”[8] Lud jest strażnikiem Prawosławia; nie może mu zatem jednocześnie mówić, że brakuje mu podstaw do działania, gdy wiara jest zagrożona.
Ojcowie atoscy, w swoim patrystycznym komentarzu do Kanonu 15, wyciągają logiczny wniosek:
Obrona wiary jest dla wszystkich prawosławnych obowiązkowa, a nie dobrowolna.
— Ojcowie atoscy, „Αγιοπατερικη Ερμηνεια του ΙΕ’ Κανόνος της Πρωτοδευτέρας Συνόδου” („Święta patrystyczna interpretacja piętnastego kanonu Soboru Pierwszo-Drugiego”), https://www.agioritespateres.com/agiopateriki-ermineia-tou-ie%CD%B4-kanonos-tis-protodevteras-synodou-861-2-m-ch/[9]
Kanon 15 broni wiary przez zaprzestanie wspominania liturgicznego. Obrona wiary jest obowiązkowa dla wszystkich prawosławnych. Zatem Kanon 15 nie może być ograniczony do świętych.

Święty Paisjusz Hagioryta ujmuje ten obowiązek w osobistych kategoriach, przeprowadzając precyzyjne rozróżnienie między osobistym kłóceniem się a obroną wiary:
Nie jest słuszne, abyś kłócił się we własnej sprawie. Oczywiście czym innym jest, jeśli reagujesz w obronie poważnych spraw duchowych, spraw dotyczących naszej wiary, Prawosławia. Masz obowiązek to czynić.
— św. Paisjusz Hagioryta, Rady duchowe, t. 2: Przebudzenie duchowe, s. 59[10]
Nie obowiązek świętych. Nie obowiązek duchowieństwa. Twój obowiązek. Czy to może być jeszcze bardziej jasne? I rozróżnienie jest precyzyjne: nie kłócenie się w swojej sprawie, lecz obrona wiary. Słowo, którego używa, to καθήκον: obowiązek, powinność.
Najostrzejsze słowa zarezerwował dla tych, którzy maskują bezczynność jako dojrzałość duchową. Gdy chrześcijanie argumentowali, że „bardziej duchowe” jest ignorowanie bluźnierczego filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa niż protestowanie przeciwko niemu, święty Paisjusz odpowiedział:
W czasach ikonoklastów dziesięciu chrześcijan z mocą broniło ikony Chrystusa przy Spiżowej Bramie pałacu w Konstantynopolu i poniosło za to męczeństwo. Teraz osoba Chrystusa jest znieważana i nie wolno nam być obojętnymi. Gdyby „kompetentni” i „roztropni” ludzie tacy jak my żyli w tamtych czasach, powiedzieliby do dziesięciu męczenników: „To nie jest sposób na bycie duchowym. No więc żołnierze cesarza idą zniszczyć ikonę; nic nie szkodzi. Gdy się sytuacja zmieni, postawimy tam inną ikonę, i będzie nawet bardziej bizantyjska.” Próbujemy sprawić, by nasz upadek, nasze tchórzostwo, nasz egoizm wyglądały na coś wzniosłego. Wzdryga mnie to.
— św. Paisjusz Hagioryta, w: hieromnich Izaak, Święty Paisjusz z Góry Athos (Święty Monastyr św. Arseniusza Kapadockiego, 2012), ss. 277-278
Eskaluje zarzut od poszczególnych chrześcijan do całej hierarchii instytucjonalnej:
Jeśli chrześcijanie nie wyznają swej wiary, jeśli nie reagują, tacy ludzie uczynią jeszcze gorsze rzeczy. Lecz jeśli zareagują, to ci się dwa razy zastanowią. Lecz sądzę, że wielu dzisiejszych chrześcijan nie jest stworzonych do bitew. Pierwsi chrześcijanie byli twardymi orzechami; przemienili świat. A w okresie bizantyjskim, gdyby choć jedna ikona została usunięta z cerkwi, lud powstawał w proteście. Tu Chrystus został ukrzyżowany, abyśmy zmartwychwstali, a my pozostajemy obojętni! Jeśli Cerkiew nie mówi, by uniknąć konfliktu z Państwem, jeśli metropolici nie mówią, by być w dobrych stosunkach ze wszystkimi, a zwłaszcza z tymi, którzy pomagają im przy fundacjach cerkiewnych, jeśli mnisi Świętej Góry nie mówią z obawy przed utratą dotacji, to kto się odezwie?
— św. Paisjusz Hagioryta, Rady duchowe, t. 2: Przebudzenie duchowe, s. 42
To ten sam święty, którego list do nowicjusza jest rutynowo cytowany, by uciszyć każdego, kto podniesie głos. Cytują radę duszpasterską („nie czytaj książek ani broszur, które podburzają do buntu”), odrywają ją od kontekstu i posługują się nią jako dowodem, że chrześcijanie nie powinni się troszczyć o herezję w Cerkwi. Tymczasem sam święty spędził życie robiąc dokładnie to, co twierdzą, że nikt nie powinien robić: przemawiając, nazywając to obowiązkiem, nazywając tchórzostwo po imieniu i wzywając innych do mówienia w obronie naszej prawosławnej wiary, pytając, kto się odezwie, jeśli wszyscy będą milczeć.
Zauważmy ironię tego. Ci, którzy powołują się na ten argument, często wymieniają św. Paisjusza jako świętego wyjątku, któremu wolno zaprzestać wspominania liturgicznego. Lecz ci ludzie, w swej rzekomej pokorze, ignorują samego św. Paisjusza, który nauczał, że studiowanie świętych powinno „motywować do ich naśladowania” i „rozpalać w nas Bożą gorliwość do ich naśladowania”. Święty Paisjusz Hagioryta nazywa obronę wiary „obowiązkiem” każdego wierzącego. Zatem ludzie, którzy twierdzą, że „tylko święci mogą to czynić”, niestety nie rozumieją, że zaprzeczają samym świętym, na których się powołują.
Ci święci w żadnym swoim sposobie ani nauczaniu nie widzieli siebie jako wyjątków i wzywali innych do tej samej cnoty bez żadnego wyjątku opartego na ich tytułach, ich świętości, ich płci czy jakimkolwiek innym określeniu.
Ojciec Serafin Rose, pisząc do o. Dawida Blacka w 1970 roku o odejściu od heretyckich biskupów, potwierdza tę samą zasadę:
Jeśli każdy prawosławny chrześcijanin jest nakazany przez kanony, by odejść od heretyckiego biskupa, jeszcze zanim zostanie oficjalnie potępiony, albo być winnym także jego herezji, o ileż bardziej musimy odejść od tych, którzy są gorsi i bardziej nieszczęśliwi niż heretycy, bo otwarcie służą sprawie Antychrysta?
— o. Serafin Rose, list do o. Dawida Blacka, 23 kwietnia/6 maja 1970, Listy ojca Serafima. http://www.orthodoxriver.org/post/letters-of-fr.-seraphim-rose/
Ojciec Serafin Rose, umiłowany prawosławny pisarz i nauczyciel ascetyczny, mówi, że odejście od heretyckiego biskupa (a to obejmowałoby patriarchę) jest nakazane przed soborem.
Kto według o. Serafima jest do tego zobowiązany? Tylko święci starcy może? Albo może teolodzy, którzy ukończyli seminarium? Albo może tylko uwielbieni święci? Nie. Ojciec Serafin Rose mówi, bez żadnego wyjątku, że jest to wymagane od każdego prawosławnego chrześcijanina. A jednak ludzie wciąż będą próbowali znaleźć wymówki, dlaczego to ich nie dotyczy: wszystkie zostały już gruntownie obalone.
Starzec Gabriel z celi Kutlumuszańskiej na Górze Athos, uczeń św. Paisjusza, odpowiada na zarzut z kanoniczną precyzją. Gdy pielgrzym zapytał go, co powiedzieć tym, którzy twierdzą, że zaprzestanie wspominania liturgicznego czyni kogoś schizmatykiem i „poza Cerkwią”, odpowiedział:
Ktokolwiek mówi, że „kto zaprzestaje wspominania, jest schizmatykiem i poza Cerkwią”, sam jest heretykiem. Dlaczego jest heretykiem? Ponieważ zaprzestanie wspominania ustanowił Kanon 15 Soboru Pierwszo-Drugiego. Zatem oskarża Cerkiew, że jest w błędzie, ustanawiając ten Kanon. Dlatego jest heretykiem.
— starzec Gabriel z celi Kutlumuszańskiej, Góra Athos (czerwiec 2021), https://katanixi.gr/gerontas-gavriil-keli-koytloymoysianon-airetikos-aytos-poy-ischyrizetai-oti-opoios-kovei-to-mnimosyno-einai-schismatikos-kai-ektos-tis-ekklisias/[11]
Zatem ludzie wierzą, że rozumieją te sprawy lepiej niż św. Paisjusz Hagioryta i jego własny uczeń.
Kanon 15 ustanowił zaprzestanie wspominania liturgicznego jako prawo Cerkwi. Potępianie tych, którzy stosują Kanon 15, jest potępianiem Cerkwi za jego ustanowienie, co oczywiście byłoby herezją.
W tej samej rozmowie, gdy pielgrzym zapytał, czy wierni świeccy mają prawo poprawiać swoich przełożonych w sprawach cerkiewnych, starzec Gabriel odpowiedział:
Ci, którzy mówią, że napomnienie nie jest dozwolone w Cerkwi, są heretykami, ponieważ Cerkiew ustanowiła napomnienie.
— starzec Gabriel z celi Kutlumuszańskiej, Góra Athos (czerwiec 2021), https://katanixi.gr/gerontas-gavriil-keli-koytloymoysianon-airetikos-aytos-poy-ischyrizetai-oti-opoios-kovei-to-mnimosyno-einai-schismatikos-kai-ektos-tis-ekklisias/[12]
Użytym przez niego słowem oznaczającym „napomnienie” jest elenchos (ἔλεγχος), czyli nagana lub napomnienie. Natychmiast poparł je trzema fragmentami utworzonymi od tego samego greckiego rdzenia, elenchō (ἐλέγχω). W 1 Tm 5:20 Biblia Króla Jakuba oddaje ten werset: “Them that sin rebuke before all, that others also may fear.” Jest to uprawnione tłumaczenie, ale zaciera powtórzenie tego samego słowa. Praxapostolos zachowuje je wyraźniej: “Those who sin be reproving before all, that the rest may also have fear.” Tak samo oddaje dwa pozostałe nakazy: “reprove, rebuke, exhort with all long-suffering and teaching” (2 Tm 4:2) oraz “And cease having fellowship with the unfruitful works of darkness, but rather even reprove them” (Ef 5:11).[13]
To powtórzenie stanowi sedno wypowiedzi starca Gabriela. Nie zestawiał on trzech luźno powiązanych wersetów. To samo słowo, którego używa na określenie „napomnienia”, pojawia się wielokrotnie jako nakaz apostolski. Zauważył, że święty Jan Chryzostom, jeden z największych Ojców, praktykował więcej napomnienia niż wszyscy pozostali Ojcowie.
Prawo do napominania należy do każdego ochrzczonego chrześcijanina.
Zatem oskarżanie kogoś o „myślenie, że jest świętym” za stosowanie kanonu wprowadza do argumentu obcą normę: twierdzenie, że tylko święci mogą powoływać się na kanony.
Ojcowie, sobory i kanony cytowane w tym rozdziale nie nauczają takiej reguły. Nauczają czegoś przeciwnego: wierni są odpowiedzialni za rozpoznawanie i unikanie fałszywego nauczania. Norma „tylko święci mogą działać” nie ma podstaw w źródłach zbadanych tutaj.
Święty Serafin z Sarowa całkowicie obala ten zarzut. Zapytany „Czym różni się ginący grzesznik od sprawiedliwego, który zbawia swą duszę, od świętego?” odpowiedział: „Jedynie swoją determinacją. Nasze zbawienie jest w naszej woli, w naszej stałości, w wytrwałości naszej determinacji, by być pobożnym do końca.”[14]
Jedyna różnica między grzesznikiem a świętym to determinacja, by być pobożnym. To wszystko. Ktoś studiuje Ojców, rozumie kanony i stara się jak najlepiej być wiernym świętym i temu, czego nauczali. Zatem ta osoba ma determinację. A według św. Serafina determinacja jest jedyną różnicą między grzesznikiem a świętym.
Święty Filaret Moskiewski zwraca się do tych, którzy myślą, że świętość jest dla innych:
Każdy chrześcijanin powinien znaleźć w sobie imperatyw i motywację do osiągnięcia świętości. Jeśli żyjecie bez walki i bez nadziei na stanie się świętym, to jesteście chrześcijanami jedynie z nazwy, a nie w istocie. Lecz bez świętości nikt nie ujrzy Pana, to znaczy nie osiągnie wiecznej szczęśliwości. Godna zaufania to mowa, że Jezus Chrystus przyszedł na świat zbawić grzeszników (1 Tm 1:15). Lecz oszukujemy siebie, jeśli myślimy, że jesteśmy zbawieni, pozostając grzesznikami. Chrystus zbawia tych grzeszników, dając im środki do stania się świętymi.
— św. Filaret Moskiewski, Kazanie, 23 września 1847; cyt. w: 300 cytatów Ojców, powiedzenie 46
Hieromęczennik Daniel Sysojew nazwał to zapomnienie po imieniu:
Ludzie zapominają, że ich celem jest osiągnięcie świętości. Niektórzy z nich wierzą, że grzechem jest nawet myśleć o takiej możliwości, że mogliby osiągnąć świętość, choć jest to wypełnienie bezpośredniego przykazania Pana. Powinniśmy nie szczędzić wysiłków, by przezwyciężyć ten problem. Aby to przezwyciężyć, musimy wystosować nowe wezwanie dla ludzi do powrotu do świętości.
— hieromęczennik Daniel Sysojew, „Krew męczenników jest nasieniem Cerkwi”, The Orthodox Word, nr 268, wrzesień-październik 2009, ss. 213-215
Bezpośrednio wiąże to z brakiem katechezy i wzywa wszystkich ochrzczonych do powrotu do nauki:
W tym celu konieczne jest, byśmy ożywili katechezę w całej Cerkwi. Nawet ci, którzy są już ochrzczeni, powinni studiować Wiarę. Ludzie muszą wiedzieć, w Kogo wierzą i co powinni czynić, by się do Niego zbliżyć. Ludzie przychodzący do cerkwi widzą ją jako taśmę produkcyjną duchowych usług. Nie oferuje im się żadnego wzrostu duchowego.
— hieromęczennik Daniel Sysojew, „Krew męczenników jest nasieniem Cerkwi”, The Orthodox Word, nr 268, wrzesień-październik 2009, ss. 213-215
Oto korzeń zarzutu „nie jesteś świętym”: nie teologia, lecz ignorancja i brak katechezy. Prawosławni chrześcijanie, którzy nigdy nie byli katechizowani, którzy nigdy nie studiowali, czego nauczają święci, którzy doświadczają Cerkwi jako taśmy produkcyjnej duchowych usług, a nie drogi do świętości, naturalnie nie potrafią sobie wyobrazić, że kanony ich dotyczą lub że świętość jest ich powołaniem. Zarzut nie pochodzi z pokory; pochodzi z totalnego i zupełnego braku formacji.
Święci są jednomyślni: świętość jest powszechnym obowiązkiem każdego ochrzczonego chrześcijanina, a nie kwalifikacją zarezerwowaną dla nielicznych.
Nabywanie świętości nie jest wyłączną sprawą mnichów, jak myślą niektórzy ludzie. Również ludzie z rodzinami są powołani do świętości, podobnie jak ci we wszelkich zawodach, żyjący w świecie, gdyż przykazanie o doskonałości i świętości dane jest nie tylko mnichom, lecz wszystkim ludziom.
— hieromęczennik Onufry Gagaluk, cytowany w 300 powiedzeń ascetów Cerkwi Prawosławnej, powiedzenie 47
Święci byli ludźmi takimi jak my wszyscy. Wielu z nich wyszło z wielkich grzechów, lecz przez pokutę osiągnęli Królestwo Niebieskie. I każdy, kto tam przychodzi, przychodzi przez pokutę.
— św. Sylwan z Góry Athos, Pisma, XII.10, w: św. Sofroniusz, Święty Sylwan Hagioryta
Święci są najdoskonalszymi chrześcijanami, albowiem zostali uświęceni w najwyższym stopniu podwigami [duchowymi zmaganiami] świętej wiary w zmartwychwstałego i wiecznie żyjącego Pana Chrystusa.
— św. Justyn Popović, Wiara i życie prawosławne w Chrystusie, ss. 35–36
Nie osobna kategoria bytu. Różnica jest jedynie stopnia, nie rodzaju.
Niech nikt z nas nie traci śmiałości, ani nie zaniedbuje swych obowiązków, ani nie boi się trudności walki duchowej. Albowiem mamy Boga jako pomocnika, który wzmacnia nas na trudnej drodze cnoty.
— św. Nektariusz z Eginy, Droga do szczęścia, §2
Ta logika, zastosowana do świętych, na których powołują się jej zwolennicy, uniemożliwiłaby świętym stanie się świętymi. Święty Maksym nie urodził się wyznawcą. Stał się św. Maksymem Wyznawcą, sprzeciwiając się monoteletyzmowi (herezji głoszącej, że Chrystus miał jedną wolę). Gdyby rozumował: „Nie jestem wystarczająco święty, by sprzeciwiać się patriarsze”, zamilkłby. Nigdy nie stałby się św. Maksymem Wyznawcą. Ich logika uniemożliwiłaby samym świętym, na których się powołują, stanie się świętymi.
Sam święty Maksym stanął wobec dokładnie tego argumentu na swoim procesie. Jego oskarżyciele żądali: „Czy ty sam jesteś zbawiony, a wszyscy inni giną?” Jego odpowiedź: wskazał na Trzech Młodzieńców, którzy odmówili pokłonienia się bałwanowi Nabuchodonozora. Nie troszczyli się o to, co robią wszyscy inni. Troszczyli się o to, by nie odpaść od prawdziwego kultu.[15] Pięć patriarchatów przyjęło herezję monoteletyzmu. Jeden mnich stanął przeciwko nim wszystkim. Cerkiew uwielbiła mnicha.
Zatem zarzut „nie jesteś świętym” jest przeciwieństwem tego, czego nauczali święci. Oni nauczali: „Naśladujcie nasz przykład, z Bożej łaski, w waszej słabości, ponieważ prawda wymaga wierności niezależnie od waszej godności czy niegodności.”
Nie musisz być świętym, by podążać za nauczaniem. Podążasz za nauczaniem, by stać się świętym. Na tym polega cały sens życia chrześcijańskiego. Nikt nie zaczyna jako godny. Stajemy się godni z Bożej łaski przez wierność temu, czego nauczali Ojcowie.
Święty Paisjusz Hagioryta cenił szczerość serca ponad wszelką religijną pretensję:
Dla mnie włóczęga z dobrym usposobieniem jest lepszy od obłudnego chrześcijanina.
— św. Paisjusz Hagioryta, w: hieromnich Izaak, Święty Paisjusz z Góry Athos, s. 320
Jeśli włóczęga z dobrym usposobieniem przewyższa obłudnego chrześcijanina w oczach świętego, to zarzut „nie jesteś świętym” uczyniłby z człowieka obłudnika w oczach św. Paisjusza. Bóg patrzy na usposobienie serca, nie na kwalifikacje zarzucającego.
Akatyst do hieromęczennika Daniela Sysojewa ujmuje to rozróżnienie precyzyjnie: „Raduj się, który porzuciłeś fałszywą pokorę; raduj się, który ujarzmił kusiciela prawdziwą pokorą.”[16] Prawdziwa pokora poddaje się Bożemu Objawieniu zachowanemu w tradycji Cerkwi. Fałszywa pokora poddaje się ludzkiej władzy, gdy ta zaprzecza tej tradycji. Argument „nie jesteś świętym” to fałszywa pokora przebrana za pobożność.
Święty Jan z Kronsztadu nazywa tę fałszywą pokorę po imieniu:
Małoduszność jest sama w sobie grzechem i dziełem diabła.
— św. Jan z Kronsztadu, Moje życie w Chrystusie, przeł. E.E. Goulaeff (Holy Trinity Monastery, Jordanville, NY, 1994), s. 467. Strona wydawcy pod podanym odsyłaczem opisuje późniejsze wydanie poprawione.
Uczucie „nie jestem godny”, gdy prowadzi do bezczynności wobec herezji, jest małodusznością, którą święci nazywają grzechem.
Święty Symeon Nowy Teolog wydaje ostateczny werdykt. Nazywa najgorszą ze wszystkich herezji twierdzenie, że ludzie dzisiaj nie mogą podążać za przykładami świętych Ojców:
Ci, o których mówię i których nazywam heretykami, to ci, którzy mówią, że w naszych czasach i pośród nas nie ma nikogo, kto byłby zdolny zachowywać przykazania Ewangelii i stać się takim jak święci Ojcowie… Otóż ci, którzy mówią, że jest to niemożliwe, nie popadli w jedną konkretną herezję, lecz raczej we wszystkie, jeśli wolno mi tak powiedzieć, gdyż ta jedna przewyższa i obejmuje je wszystkie w bezbożności i obfitości bluźnierstwa. Kto to twierdzi, obala wszystkie boskie Pisma.
— św. Symeon Nowy Teolog, Mowy, Mowa katechetyczna XXIX (przeł. C.J. DeCatanzaro, Paulist Press, 1980), ss. 308–312
To nie jest jedna konkretna herezja, lecz wszystkie. Mówić, że zwykli chrześcijanie nie mogą podążać za Ojcami, „przewyższa i obejmuje je wszystkie w bezbożności”. Święty Symeon naciska: „Czy Bóg zmienił się w jakikolwiek sposób? Powiedz mi, dlaczego jest to niemożliwe? Jakimi innymi środkami zajaśnieli święci na ziemi i stali się światłami świata? Gdyby to było niemożliwe, nawet oni nie byliby zdolni w tym odnieść sukcesu.”
A co z tymi, którzy nie wiedzą?
Czytelnik, który podążał za tym argumentem, może teraz zaakceptować przesłankę: zwykli chrześcijanie mogą i muszą działać, gdy herezja jest publicznie głoszona. Lecz ta akceptacja natychmiast rodzi nowe pytanie, które Ojcowie przewidywali: „Wielu wiernych nie wie o ekumenizmie, o Deklaracji Hawańskiej, o teologii wojny. Czy są potępieni?”
Synodikon Prawosławia, proklamowany co roku w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, daje soborową odpowiedź. Wśród jego anatem jest następująca, wywodząca się z wyznania biskupa Bazylego z Ancyry na VII Soborze Powszechnym (787):
Tym, którzy świadomie mają łączność z tymi, którzy znieważają i bezczeszczą czcigodne ikony, anatema.
— Synodikon Prawosławia; por. NPNF, Akta Drugiego Soboru Nicejskiego, Sesja I (anatemy biskupa Bazylego z Ancyry), https://orthodoxchurchfathers.com/fathers/npnf214/npnf2256.html[17]
Zastrzeżenie ἐν γνώσει („świadomie”, „z wiedzą”, „w pełnej świadomości”) jest zamierzone. Ci, którzy świadomie przyjmują łączność z tymi, którzy znieważają święte ikony: anatema. Ci, którzy przyjęli łączność w nieświadomości: nie objęci anatemą.
Ironia polega na tym, że sam biskup Bazyli wcześniej przyjmował łączność z ikonoklastami. Został przyjęty z powrotem na Soborze właśnie dlatego, że przypisał swe uczestnictwo nieświadomości: „Błagam o przebaczenie od waszej bosko zgromadzonej świątobliwości za moją zwłokę w tej sprawie… wynikała ona z mojej całkowitej niewiedzy” (Akta VII Soboru Powszechnego, Sesja I). Ten sam Sobór, który ogłosił anatemę wobec tych, którzy świadomie przyjmują łączność z ikonoklastami, jednocześnie zademonstrował, poprzez przyjęcie Bazylego, że ci, którzy uczynili to z nieświadomości, byli traktowani z duszpasterskim miłosierdziem.
Jest to ta sama zasada, która stoi za językiem anatemy RPCZ z 1983 roku o tych, którzy „świadomie mają łączność” z heretykami. Jest to zasada soborowa, nie innowacja RPCZ.
Anatema a rzeczywistość duchowa
Trzeba przeprowadzić kluczowe rozróżnienie. Zastrzeżenie „świadomie” z Synodikonu odnosi się do kary kanonicznej (formalnej anatemy), nie do duchowego skutku łączności z herezją.
Prawosławne modlitwy przed Komunią uczą tego rozróżnienia. Każdy prawosławny chrześcijanin modli się przed przyjęciem Eucharystii: „Nie spal mnie, gdy przystępuję, albowiem Ty jesteś Ogniem palącym niegodnych.” I: „Ulęknij się, o człowiecze, gdy widzisz przebóstwiającą Krew, albowiem jest to węgiel palący niegodnych.” I znowu: „nie na sąd ani na potępienie, lecz ku uleczeniu duszy i ciała.” Modlitwy zakładają, że to samo Ciało i Krew, które uzdrawia godnych, przynosi sąd niegodnym. Ogień nie pyta, czy przystępujący wie, że jest ogniem.
Ojcowie cytowani w poprzednim rozdziale nie dodają zastrzeżenia „świadomie”, gdy opisują duchowe niebezpieczeństwo łączności z herezją. Święty Teodor Studyta nie mówi, że łączność z ikonoklastami skala jedynie tych, którzy wiedzą lepiej. Święty Atanazy nie mówi, że ariańska łączność szkodzi jedynie poinformowanym. Święty Melecjusz Galisiot nie mówi, że misteria są skalane jedynie dla tych, którzy są świadomi herezji. Duchowa rzeczywistość jest taka, jaka jest, niezależnie od świadomości.
Jak ustalono w sekcji o donatyzmie w poprzednim rozdziale, „skalanie”, które opisują Ojcowie, nie jest ontologicznym zniszczeniem Ciała i Krwi Chrystusa. Misteria pozostają prawdziwym Ciałem i Krwią. Właśnie dlatego niegodne przyjmowanie przynosi osąd, a nie nicość. Apostoł Paweł naucza: „Kto je ten chleb albo pije kielich Pański niegodnie, będzie winien Ciała i Krwi Pańskiej… kto bowiem je i pije niegodnie, je i pije wyrok na siebie, nie rozróżniając Ciała Pańskiego” (1 Kor 11:27-29). Paweł zakłada, że Ciało i Krew są realne; dlatego właśnie niegodne przyjmowanie przynosi potępienie, nie zwykłą nieistotność.
Zatem: ci, którzy nie wiedzą, nie podlegają formalnej anatemie Synodikonu. Lecz „nieobjęty anatemą” nie znaczy „bez konsekwencji”. Sam biskup Bazyli, choć oszczędzony anatemy, musiał publicznie wyznać i prosić o przebaczenie. Święty Nikefor, Patriarcha Konstantynopola, naucza, że ci, którzy „stają się skalani przez łączność z heretykami”, mogą być przyjęci z powrotem, lecz tylko „jeśli wyznają swój upadek i pokutują”. Używa słowa „upadek”. Wymaga spowiedzi. Wymaga pokuty. Usunięcie kary kanonicznej nie usuwa duchowej rzeczywistości. Ci, którzy nie wiedzą, nie są potępieni, lecz nie są tym samym bez uszczerbku. Skorzystają na zaprzestaniu łączności, nawet jeśli nie podlegają anatemie za jej kontynuowanie.
Nieświadomość łagodzi, lecz nie usuwa
Święty Gabriel (Urgebadze) Gruziński ostrzega przed rozciąganiem tego rozróżnienia w indyferentyzm: „Istnieje rozpowszechnione ludowe powiedzenie: «Nieświadomość nie jest grzechem.» To nieprawda; grzech jest jedynie pomniejszony. Za wszystkie nasze czyny odpowiemy w pełni.”[18]
Gdyby nieświadomość w pełni usprawiedliwiała łączność z herezją, usprawiedliwiałaby również heterodoksów, którzy nie wiedzą, że Prawosławie jest prawdziwą Cerkwią, i w ten sposób wszyscy oni byliby zbawieni. Lecz jednak… żaden Ojciec tego nie naucza. Nieświadomość łagodzi; nie kasuje.
Ta przesłanka jest w pełni i doskonale rozumiana, gdy chodzi o heterodoksów. Jednakże staje się niewygodna, gdy stosuje się ją do prawosławnych chrześcijan.
Odpowiedź dwutorowa
Błogosławiony Teofilakt daje ramy duszpasterskie:
Gdyby działali z nieświadomości lub zwiedzenia, musielibyśmy ich poprawić, lecz skoro zamiast tego grzeszą dobrowolnie, uciekajcie!
— błogosławiony Teofilakt, Zebrane komentarze do Listów, Komentarz do Rz 16:17–18, s. 330
Nieświadomym: poprawiać. Dobrowolnym: uciekać. Anatema Synodikonu odnosi się do drugiej kategorii. Obowiązek informowania i poprawiania odnosi się do pierwszej.
Właśnie dlatego informowanie ludzi ma znaczenie: nie po to, by potępiać nieświadomych, lecz by przenieść ich z pierwszej kategorii (niewiedzący, wymagający korekty) do miejsca świadomej decyzji. Odpowiedzią miłości na nieświadomość jest informacja, nie obojętność.
Metropolita Cyryl Kazański, jak widzieliśmy wcześniej, udzielił duszpasterskich wskazówek wiernym świeckim, którzy nie mieli alternatywy dla cerkwi sergiańskich (związanych z kapitulacją metropolity Sergiusza wobec państwa sowieckiego): mogą przyjmować Misteria tam, gdzie nie istnieje prawosławna alternatywa. Biskup Artemiusz z Raszki-Prizrenu, który zaprzestał wspominania liturgicznego Patriarchy Serbskiego z powodu ekumenizmu, podobnie pozwolił wiernym przyjmować Komunię w kanonicznej Cerkwi Serbskiej. Nie ogłosił jej pozbawioną łaski. Nie wysłał swej owczarni w schizmę. Zaprzestał wspominania jako aktu diagnostycznego wewnątrz Cerkwi, uznając, że sakramenty pozostają. Zarówno metropolita Cyryl, jak i biskup Artemiusz demonstrują duszpasterskie miłosierdzie wobec wiernych, nie udając, że łączność z herezją jest bez konsekwencji. Jednakże były to akty ekonomii wobec konkretnych osób.
Ojciec Serafin Rose stosował ten sam wzorzec w latach 70. wobec OCA (Orthodox Church in America, dawniej Metropolia), która otrzymała swoją „autokefalię” od zdominowanego przez Sowietów Patriarchatu Moskiewskiego. Pisząc do kapłana OCA w 1979 roku (List nr 262, do o. Bazylego Rhodesa), o. Serafin stwierdził wprost: „Nie zaprzeczamy łasce waszych Sakramentów, tak jak wy nie zaprzeczacie naszym, i udzielanie Komunii Świętej świeckim członkom OCA traktujemy jako kwestię duszpasterską, a nie «kanoniczną».” Nie odmawiał Komunii wiernym OCA, którzy przychodzili do cerkwi RPCZ: „Sami nie odmawiamy Komunii członkom OCA, jeśli widzimy, że po prostu nie potrafią zrozumieć tych kwestii” (List nr 261, do Timothy Shella).[19]
A jednak w tym samym liście do o. Bazylego dodał: „Naszych własnych duchowych dzieci, powiem szczerze, odradzamy od przyjmowania Komunii w cerkwiach OCA, starając się wzbudzić w nich bardziej świadomą postawę wobec sytuacji Cerkwi Prawosławnej dzisiaj.” W osobnym liście z 1978 roku (List nr 250) zauważył, że „okazjonalna Komunia na łożu śmierci kogoś, kto nie jest świadom różnic jurysdykcyjnych” nie stanowi zagrożenia dla polityki nie-łączności z Moskwą „i nie trzeba robić z tego kwestii.”
Jeden duszpasterz. Dwie odpowiedzi. Wobec nieświadomych, którzy „po prostu nie potrafią zrozumieć tych kwestii”, ekonomia (duszpasterskie dostosowanie): przyjmujcie ich, nie czyńcie z tego kwestii. Wobec własnych duchowych dzieci, które aktywnie formował, akrybia (norma ścisła): odradzanie Komunii w skompromitowanych warunkach, wzbudzanie „bardziej świadomej postawy”. To są ramy Teofilakta w praktyce: poprawiaj nieświadomych, uciekaj od dobrowolnych. Ojciec Serafin nie potępiał wiernych OCA; prowadził swoich ku pełni.
Trzeba tu uznać pewne napięcie. Święty Teodor Studyta, jak cytowano w poprzednim rozdziale, naucza, że „Misterium jest skalane samym wspominaniem heretyckiego biskupa, nawet jeśli wszystko inne u kapłana jest prawosławne i właściwe w odprawianiu Liturgii”. Nie czyni żadnego wyjątku dla wiernych świeckich i żadnego zastrzeżenia dla tych, którzy nie mają alternatywy. Metropolita Cyryl i biskup Artemiusz, z drugiej strony, pozwalają wiernym świeckim przyjmować Komunię w cerkwiach, które wspominają liturgicznie tych samych hierarchów, których wspominania oni sami zaprzestali.
To nie są sprzeczności. To norma i ekonomia. Święty Teodor podaje pełną normę patrystyczną: uciekaj od łączności z herezją całkowicie.[20] Metropolita Cyryl i biskup Artemiusz stosują duszpasterską ekonomię do konkretnej sytuacji i konkretnych wiernych świeckich, którzy naprawdę nie mają prawosławnej alternatywy. Podąża to tym samym wzorcem, co kanony św. Bazylego o zabójstwie na wojnie, gdzie normą jest trzyletnie wyłączenie z Komunii, lecz ekonomia może dostosować zastosowanie bez zniesienia normy.
Kluczowy punkt, jak ostrzegał Teodor Balsamon (a jak ta książka już ustaliła), polega na tym, że „to, co zostało wprowadzone przez ekonomię w jakimś pożytecznym celu, nie może być obracane w przykład i odtąd traktowane jako kanon.” Ekonomia metropolity Cyryla i biskupa Artemiusza istnieje dla tych, którzy naprawdę nie mają alternatywy i znajdowali się w szczególnych okolicznościach, i była sprawowana na zasadzie indywidualnej, nie jako ogólna polityka (jak ustalono w Chapter 17: Czy śmierć na wojnie obmywa wszystkie nasze grzechy? i Chapter 24: Święci, którzy zaprzestali wspominania liturgicznego). Nie staje się trwałym usprawiedliwieniem dla tych, którzy mają alternatywę, lecz uważają odłączenie za niewygodne. Normą pozostaje to, czego naucza święty Teodor. Ekonomia służy tym, którzy jeszcze nie mogą jej sprostać.
Sam metropolita Cyryl wytycza tę granicę z precyzją. W tych samych listach, w których pozwala nieświadomym wiernym przyjmować Komunię, naucza również: Misteria odprawiane przez sergiańczyków „są niewątpliwie Misteriami zbawczymi dla tych, którzy je przyjmują z wiarą, w prostocie”, lecz „służą ku sądowi i potępieniu samym ich sprawcom i tym, którzy przystępują do nich dobrze rozumiejąc fałsz tkwiący w sergianizmie.” Następnie konkluduje: „Dlatego właśnie jest niezbędne, by prawosławny biskup lub kapłan powstrzymywał się od łączności modlitewnej z sergiańczykami. To samo jest niezbędne dla wiernych świeckich, którzy mają świadomą postawę wobec wszystkich szczegółów życia cerkiewnego.”[21]
Jeden hierarcha. Jedno nauczanie. Zarówno ekonomia, jak i jej granica. Misteria zbawiają prostych. Te same Misteria potępiają tych, którzy przystępują do nich „dobrze rozumiejąc fałsz”. A obowiązek powstrzymywania się nie jest zarezerwowany dla duchowieństwa: jest „niezbędny” dla wiernych świeckich, którzy wiedzą. Duszpasterskie miłosierdzie wobec nieświadomych nie oznacza pozostawiania ich w nieświadomości.
Dlaczego zatem w ogóle kogokolwiek informować? Jeśli nieświadomość łagodzi grzech, czyż nie byłoby łaskawiej pozostawić ludzi w nieświadomości? Nie. Ponieważ ekonomia jest dostosowaniem do słabości, nigdy pełnią.
Ojcowie nauczają, że Święta Eucharystia nie jest mechaniczna. To samo Ciało i Krew Chrystusa, przyjmowane w swej pełni przez każdego komunikanta, wywołuje różne skutki zależnie od stanu duchowego komunikanta. Metropolita Hieroteusz Vlachos, podsumowując tradycję patrystyczną, pisze: „Komunia Święta, zgodnie z modlitwami liturgicznymi, jest dla przygotowanych światłem, które oświeca, a dla nieprzygotowanych ogniem pożerającym.”[22] Święty Jan Klimak naucza tej samej zasady: ta sama łaska „pali ich, ponieważ wciąż brakuje im oczyszczenia, podczas gdy tych drugich oświeca stosownie do stopnia ich doskonałości.”[23] Jedni odchodzą od Komunii jak z ognistego pieca, czując ulgę od skalania; inni odchodzą jaśniejący światłem i przyodziani w pokorę i radość. Ojciec Jan Romanides ujmuje to wyraźnie: święty Symeon Nowy Teolog doświadczył przebóstwienia (zjednoczenia z Bogiem) po Komunii Świętej, ponieważ był na to przygotowany. „Lecz czy osiągamy taki stan zjednoczenia z Bogiem za każdym razem, gdy przyjmujemy Komunię Świętą?” Eucharystia nie jest, jak ostrzega Romanides, „zastrzykiem boskości”, który działa identycznie niezależnie od stanu komunikanta.[24]
Ta sama zasada rządzi każdym spotkaniem Boga z osobą ludzką w tradycji prawosławnej. Święty Izaak Syryjczyk naucza, że w przyszłym wieku ta sama boska miłość będzie doświadczana inaczej przez sprawiedliwych i grzeszników: „Utrzymuję również, że ci, którzy są karani w Gehennie, są chłostani biczem miłości… Lecz miłość działa na dwa sposoby: męczy grzeszników… [a] staje się źródłem radości dla tych, którzy żyli w zgodzie z nią.”[25] Ogień jest tym samym ogniem. Miłość jest tą samą miłością. Tym, co się różni, jest stan tego, kto ją spotyka. Przygotowana dusza przyjmuje miłość jako raj; nieprzygotowana dusza przyjmuje tę samą miłość jako mękę. Jeśli to prawda o spotkaniu z Bogiem na Sądzie Ostatecznym, to prawda również o spotkaniu sakramentalnym. Te same Misteria, przyjęte przez komunikanta w pełni prawosławnego życia, wywołują jeden skutek; przyjęte w warunkach pomniejszonych, wywołują inny.
Stan komunikanta determinuje to, co otrzymuje. Obejmuje to kontekst liturgiczny, w którym przystępuje do Komunii. Ci, którzy przyjmują Misteria w cerkwi, gdzie wspominana jest herezja, nie przyjmują niczego pozornego ani pustego; przyjmują prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa. Lecz ich warunki są pomniejszone. Nie przyjmują pełni tego, co Misteria oferują. Ci, którzy mają siłę żyć zgodnie ze ścisłą normą patrystyczną, przyjmując Komunię w pełni prawosławnym otoczeniu wolnym od wspominania herezji, znajdują się pod normatywnymi warunkami, których szukania Ojcowie wymagają od wiernych.
Informować zatem to oferować pełnię. Ci, którzy mogą to unieść, skorzystają w pełni. Ci, którzy nie mogą, będą obdarzeni miłosierdziem, jak metropolita Cyryl i biskup Artemiusz okazali miłosierdzie. Lecz nikomu nie służy pozostawianie w stanie mniejszym, gdy stan większy jest dla niego dostępny.
Ta książka istnieje właśnie w tym celu: by informować, tak aby nieświadomi mogli się chronić i aby nieświadomość przestała być obroną dla tych, którzy zostali już poinformowani.
Gdzie stoimy

Ta Część rozpoczęła się od dekretu metropolity Sergiusza i Sergiańskiego Synodu, który twierdził, że zaprzestanie wspominania liturgicznego jest usprawiedliwione jedynie wtedy, gdy biskup „został już potępiony przez Sobór” lub „zaczyna głosić znaną herezję, która również została potępiona przez Sobór.” To twierdzenie, powtarzane przez wielu w naszych czasach z niemal żadnym szacunkiem wobec Ojców i świętych, jest fałszywe.
Święci nie czekali na sobory; święty Hypacjusz odłączył się od Nestoriusza trzy lata przed Efezem. Kanony tego nie wymagają; Kanon 15 wyraźnie zezwala na odłączenie „zanim odbyło się jakiekolwiek rozpatrzenie soborowe lub synodalne.” Ojcowie nauczają, że herezja jest herezją w chwili, gdy odchodzi od prawdy, nie gdy sobór o niej głosuje. A łączność z herezją, nawet bez osobistej zgody, skala misteria i niszczy duszę.
Nie musisz być świętym, by to wiedzieć. Nie potrzebujesz soboru, by to potwierdzić. Nie potrzebujesz pozwolenia biskupa, by na tej podstawie działać. Kanony, Ojcowie i święci są jednomyślni: obrona wiary jest obowiązkiem każdego ochrzczonego chrześcijanina, a wierni, którzy odłączają się od heretyckiego hierarchy, nie są schizmatykami, lecz wyznawcami.
Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, są obdarzani miłosierdziem. Ci, którzy już wiedzą, muszą podjąć decyzję.
Ta książka nikogo nie potępia. Gdy święty Maksym Wyznawca został oskarżony o potępianie całego świata za to, że stał sam przeciwko monoteletyzmowi, odpowiedział:
Gdy cały lud w Babilonie czcił złoty posąg, Trzej Święci Młodzieńcy nikogo nie potępili na zgubę. Nie troszczyli się o to, co robią inni, lecz dbali jedynie o siebie, by nie odpaść od prawdziwej pobożności. Tak samo Daniel, wrzucony do jaskini lwów, nie potępił żadnego z tych, którzy wypełniając prawo Dariusza, nie chcieli modlić się do Boga; lecz miał na uwadze swój obowiązek i wolał raczej umrzeć niż zgrzeszyć i być dręczonym przez sumienie za przekroczenie prawa Bożego. Niech Bóg broni, abym i ja kogokolwiek potępiał.
— św. Maksym Wyznawca, z zapisu jego procesu (655 r.)
Trzej Młodzieńcy nikogo nie potępili. Dbali o to, by nie odpaść od prawdziwej pobożności. Taka jest postawa tej książki. Świadectwo patrystyczne jest przedstawione. Dowody są udokumentowane. Każdy czytelnik musi sam zdecydować przed Bogiem, co z tym uczynić.
Święty Marek Efeski odmówił fałszywej unii. Biskup Longin z Bańczeńska, hierarcha Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, zaprzestał wspominania liturgicznego Patriarchy Cyryla w 2016 roku, na lata przed wojną, rozpoznając, że problem nie był polityczny, lecz teologiczny.
Posłuchajmy arcybiskupa Awerkcjusza, czwartego ihumena Monastyru Świętej Trójcy w Jordanville, o stawianiu czoła herezji w tych ostatecznych czasach:
Nie mamy ani siły, ani władzy, by zatrzymać Apostazję, jak podkreśla biskup Ignacy: „Nie próbuj zatrzymać jej swoją słabą ręką…” Co więc powinniśmy czynić? „Unikaj jej, chroń się przed nią, i to ci wystarczy.”
— arcybiskup Awerkcjusz (Tauszew), „O Apostazji”, Orthodox Life, Holy Trinity Monastery, Jordanville
Niektórzy chrześcijańscy duchowni, w tym nawet najwyżsi hierarchowie Cerkwi, współpracują z bezbożnikami i jawnymi oraz ukrytymi wrogami naszego Pana i Zbawiciela, angażując się we wszelkiego rodzaju negocjacje z nimi, wchodząc w rozmaite kompromisy i zawierając wszelkie rodzaje porozumień, które często graniczą ze zdradą naszej świętej wiary i Cerkwi.
— arcybiskup Awerkcjusz (Tauszew), „O Apostazji”, Orthodox Life, Holy Trinity Monastery, Jordanville
Święci nie milczeli, gdy pasterze nauczali błędu. Nie szukali wymówek. Nie czekali na doskonałe warunki. Dawali świadectwo prawdzie.
Jedyne pytanie, które pozostaje dla każdego prawosławnego chrześcijanina, brzmi: Czy miłuję prawdę wystarczająco, by na jej podstawie działać? Czy ufam świadectwu świętych, którzy mnie poprzedzili? Czy jestem gotów, jak święty Hypacjusz, powiedzieć „Postąpcie, jak chcecie, bo zdecydowałem się wszystko wycierpieć”?
Hieromnich Izaak, Saint Paisios of Mount Athos, ss. 658-659, odnotowuje, że św. Paisjusz na pewien czas zaprzestał wspominania Patriarchy Atenagorasa wraz z niemal całą Świętą Górą z powodu ekumenistycznych gestów patriarchy wobec Rzymu.
Orthodox Life1992, nr 4, s. 12, podobnie podaje, że do 1971 roku większość mnichów atosckich odmawiała wspominania Atenagorasa. ↩Św. Paisjusz Hagioryta, list o ekumenizmie, cytowany w: hieromnich Izaak, Saint Paisios the Athonite, s. 428. ↩
Oryginał rosyjski: “По православному пониманию Церковь составляют не только иерархи и священнослужители, но и весь верующий православный народ. Эта их совокупность и единство, приобщающееся в Святых Таинствах Христу, и есть Церковь, Тело Христово. Иерархи и священнослужители – руководители жизни Церкви, но деятельное участие в ней и ответственность за жизнь Церкви лежит и на мирянах. История Церкви говорит нам, как много послужили Церкви миряне и в эпоху Арианского искажения Православия, и во времена иконоборчества, а на юго-западе России православные братства отстояли Православие от иноверческого засилия и влияния.” ↩
Prolog do Saint Paisios the Athonite (biografia przygotowana przez hezychasterion św. Jana Teologa w Suroti), s. 17: „Modlimy się, aby lektura Żywota świętego Paisjusza rozpaliła w nas wszystkich gorliwość do podejmowania duchowych zmagań z poczuciem philotimo, abyśmy nie byli podobni, jak mawiał Święty, do tych, którzy jedynie przyglądają się zmagającym się atletom. Przeciwnie, powinniśmy rozpocząć pokutę i podjąć «dobry bój»”. ↩
Oryginał grecki: “Ὅταν πρόκειται περὶ πίστεως, δὲν μπορεῖ νὰ πεῖ κανείς· «Ἐγὼ τίς εἰμαι; Ἱερεύς; Οὐδαμῶς. Ἄρχων; Οὐδ’ αὐτός. Στρατιώτης; Ποῦ γάρ; Γεωργός; Οὐδ’ αὐτὸ τοῦτο. Πένης εἰμί.» … Ἀκούσατε τοῦ Κυρίου λέγοντος· «Λίθοι κεκράξονται.» Ὅταν τοίνυν ἱερεὺς σιγᾷ, λίθος κεκράξεται.” ↩
Oryginał grecki: “Ἅπαντες οἱ τῆς Ἐκκλησίας διδάσκαλοι, πᾶσαι αἱ Σύνοδοι, πᾶσαι αἱ θεῖαι γραφαί, φεύγειν τοὺς ἑτερόφρονας παραινοῦσι καὶ τῆς αὐτῶν κοινωνίας διΐστασθαι.” ↩
Encyklika Patriarchów Wschodnich, 1848, podpisana przez Antyma Konstantynopolitańskiego, Hieroteusza Aleksandryjskiego, Metodego Antiocheńskiego i Cyryla Jerozolimskiego. Pełny tekst: http://orthodoxinfo.com/ecumenism/encyc_1848.aspx ↩
Oryginał grecki: “ἡ ὑπεράσπιση τῆς πίστεως εἶναι σὲ ὅλους τοὺς Ὀρθοδόξους ὑποχρεωτικὴ καὶ ὄχι δυνητική.” ↩
Oryginał grecki: “Δεν ταιριάζει να μαλώνης για τον εαυτό σου. Άλλο το να αντιδράσης, για να υπερασπιστής σοβαρά πνευματικά θέματα, που αφορούν την πίστη μας, την Ορθοδοξία. Αυτό είναι καθήκον σου.” ↩
Oryginał grecki: “Όποιος λέει ότι «όποιος κόβει το Μνημόσυνο είναι σχισματικός και εκτός της Εκκλησίας», αυτός είναι αιρετικός. Γιατί είναι αιρετικός; Γιατί τη διακοπή του Μνημοσύνου τη θέσπισε ο 15ος Κανόνας της Πρωτοδευτέρας Συνόδου. Επομένως κατηγορεί την Εκκλησία ότι είναι πλανεμένη που θέσπισε αυτό τον Κανόνα. Γι’ αυτό είναι αιρετικός.” ↩
Oryginał grecki: “Όσοι λένε ότι δεν επιτρέπεται ο έλεγχος στην Εκκλησία είναι αιρετικοί, γιατί η Εκκλησία θέσπισε τον έλεγχο.” ↩
Oryginał grecki: “Τούς ἁμαρτάνοντας ἐνώπιον πάντων ἔλεγχε, ἵνα καί οἱ λοιποί φόβον ἔχωσι”; “Ἔλεγξον, ἐπιτίμησον, παρακάλεσον”; “Καί μή συγκοινωνεῖτε τοῖς ἔργοις τοῖς ἀκάρποις τοῦ σκότους, μᾶλλον δέ καί ἐλέγχετε.” The Orthodox New Testament, Volume 2: Praxapostolos, Acts, Epistles, and Revelation, wyd. 10 (Holy Apostles Convent, 2021): 1 Tm 5:20, s. 353; 2 Tm 4:2, s. 370; Ef 5:11, s. 270. Przedmowa do wydania wyjaśnia, że Nowy Testament opracowano przez porównanie tradycyjnej greckiej podstawy KJV z tekstem Antoniadesa z 1904 roku, zatwierdzonym przez Patriarchat Konstantynopolitański, s. xvii. ↩
Św. Serafin z Sarowa, cytowany u metropolity Antoniego z Sourożu, „Our Salvation is in our Will”. Św. Serafin z Sarowa. Zob. OrthoChristian: https://orthochristian.com/72686.html ↩
Św. Maksym Wyznawca, akta procesu (Disputation at Bizya, 656 r.). Odpowiedź o Trzech Młodzieńcach pojawia się w opisie jego przesłuchania przez Troilosa i Sergiusza. Zob. The Great Synaxaristes of the Orthodox Church, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (styczeń), ss. 857-858. ↩
Akatyst do hieromęczennika Daniela Sysojewa, Ikos 6-7. Pełny tekst: https://oldbelieving.wordpress.com/2022/01/26/akathist-to-hieromartyr-daniel-sysoev/ ↩
Oryginał grecki: “Τοῖς κοινωνοῦσιν ἐν γνώσει τοῖς ὑβρίζουσι καὶ ἀτιμάζουσι τὰς σεπτὰς εἰκόνας, ἀνάθεμα.” ↩
Św. Gabriel (Urgebadze) Gruziński, Great Art Thou, O Lord!, s. 180 ↩
O. Serafin Rose, Listy nr 250, 261 i 262, w: Letters from Father Seraphim. ↩
Sam Teodor uznawał, że ekonomia ma zastosowanie w czasach herezji. W Liście II.215 (PG 99:1645D) pisze: „W czasach herezji, z powodu naglących potrzeb, sprawy nie zawsze przebiegają bez zarzutu, zgodnie z tym, co zostało przepisane w czasach pokoju; wydaje się, że tak było w przypadku najbłogosławieńszego Atanazego i najświętszego Euzebiusza, którzy obaj dokonywali święceń poza swoimi diecezjami”. Norma ścisła i duszpasterskie dostosowanie pochodzą od tego samego Ojca. ↩
Metropolita Cyryl Kazański, Listy nr 1 i 2. ↩
Metropolita Hieroteusz Vlachos, Orthodox Psychotherapy: The Science of the Fathers, s. 21: „Komunia Święta, zgodnie z modlitwami liturgicznymi, jest dla przygotowanych światłem, które oświeca, a dla nieprzygotowanych ogniem pożerającym”. ↩
Św. Jan Klimak, Drabina raju, Stopień 28, „O świętej i błogosławionej modlitwie, matce cnót, oraz o postawie umysłu i ciała w modlitwie”, §51, s. 123; por. metropolita Hieroteusz Vlachos, Orthodox Psychotherapy: The Science of the Fathers, ss. 188–189. ↩
O. Jan Romanides, Patristic Theology, ss. 88–89. Romanides ostrzega przed wyobrażeniem, że przebóstwienie jest „zastrzykiem boskości, który człowiek otrzymuje przez misteria Cerkwi”, przywołując modlitwę św. Symeona Nowego Teologa przed Komunią Świętą. ↩
Św. Izaak Syryjczyk, Homilie ascetyczne, Homilia 28, ss. 141–142. ↩