Skip to main content
Część VI Uzasadnienie zaprzestania wspominania
Theme
Font
Text Size
100%
Line Spacing
Advanced
Open plain text

Herezja Patriarchy Cyryla
Rozdział 26

Dlaczego łączność z herezją wymaga odłączenia

To trzeci rozdział Części VI: Uzasadnienie zaprzestania. Chapter 24 ustalił, że zaprzestanie wspominania liturgicznego jest kanonicznie dopuszczalne przed jakimkolwiek orzeczeniem synodalnym. Chapter 25 zdefiniował, czym jest herezja, wykazał, że sobory potwierdzają, a nie tworzą potępień, oraz odniósł się do współczesnego pytania o łączność RPCZ z Patriarchą Cyrylem. Ten rozdział wyjaśnia, dlaczego łączność z herezją wymaga odłączenia, i odpowiada na dwa kluczowe zarzuty: donatyzm i „Kto decyduje?”

Dlaczego łączność z herezją wymaga odłączenia

Poprzednie rozdziały ustaliły, czym jest herezja, kim jest heretyk i że kanony dopuszczają zaprzestanie wspominania liturgicznego z powodu herezji. Pozostaje pytanie: dlaczego zaprzestanie jest konieczne.

Niektórzy mogą uznawać kanoniczne zezwolenie, lecz zastanawiać się, czy naprawdę jest tak pilne, by z niego skorzystać. Ojcowie i Pismo Święte odpowiadają na to pytanie z wielką jasnością: łączność z herezją jest duchowo niszcząca, a wierni mają nakaz odłączenia się od niej.

Zanim przejdziemy dalej, pewne napięcie zasługuje na bezpośrednie omówienie. Cerkiew uznaje dwie patrystyczne odpowiedzi wobec publicznie nauczającego heretyka przed potępieniem synodalnym: natychmiastowe zaprzestanie wspominania liturgicznego (św. Hypacjusz) i strategiczne utrzymywanie łączności przy jednoczesnym aktywnym budowaniu sprawy synodalnej (św. Cyryl Aleksandryjski). Obie są patrystyczne. Żadna droga sama w sobie nie jest potępiona.

Lecz droga Cyryla nie jest licencją na bezterminowe bierne uczestnictwo. Święty Cyryl gromadził dowody bluźnierstw Nestoriusza, pisał listy napominające, konsultował się z Rzymem i przygotowywał formalne anatemy: wszystko to jako patriarcha posiadający władzę do prowadzenia rozwiązania synodalnego. Gdy jego wysiłki „nic nie przyniosły”, ponieważ Nestoriusz „trzyma się nawet do dziś swoich pierwotnych błędów”, okno się zamknęło i Sobór podjął działanie.

I nawet w tym okresie strategicznej cierpliwości Cyryl nie mówił wiernym, by nadal przyjmowali łączność z Nestoriuszem. Napisał bezpośrednio do duchowieństwa i ludu Konstantynopola, zanim jeszcze zebrał się Trzeci Sobór Powszechny:

„Zachowajcie siebie nieskalanym i bez zarzutu, nie przyjmując łączności ze wspomnianym [Nestoriuszem] ani nie zwracając na niego uwagi jako na nauczyciela, jeśli nadal będzie wilkiem zamiast pasterzem.”

— św. Cyryl Aleksandryjski, Epistula 18 (Do duchowieństwa i ludu Konstantynopola), PG 77:125B; por. St. Cyril of Alexandria: Letters 1–50 (Św. Cyryl Aleksandryjski: Listy 1–50), przeł. John I. McEnerney, Fathers of the Church 76 (Catholic University of America Press, 1987), ss. 94–95

„Droga Cyryla” cierpliwości nigdy nie była drogą kontynuowania łączności. Była drogą patriarchy budującego sprawę synodalną, a jednocześnie nakazującego wiernym odłączenie. Ci, którzy powołują się na św. Cyryla dla usprawiedliwienia trwania w łączności z Patriarchą Cyrylem, źle zrozumieli sam przykład, na który się powołują.

Błędy Patriarchy Cyryla nie są nowe: były publicznie nauczane przez dziesięciolecia, korekta została odrzucona i żaden proces synodalny nie toczy się w Rosyjskiej Cerkwi. Warunki, które czyniły cierpliwość św. Cyryla stosowną, dawno wygasły.

To, o czym mówią Ojcowie poniżej, dotyczy biernej łączności: uczestniczenia, przyjmowania Komunii, wspominania bez korekty, bez protestu, bez jakiegokolwiek wysiłku na rzecz rozwiązania. To jest droga, która niszczy.

Bizantyjska mozaika św. Teodora Studyty w szatach mniszych ze złotym nimbem, z Monastyru Hosios Loukas w Grecji
Św. Teodor Studyta (759-826). Mozaika z XI w. z Monastyru Hosios Loukas, Beocja, Grecja. Teodor trzykrotnie cierpiał wygnanie za odmowę przyjęcia łączności z heretyckimi hierarchami. Jego listy, obszernie cytowane w tym rozdziale, stanowią patrystyczny fundament zrozumienia, dlaczego łączność z herezją wymaga odłączenia. (Domena publiczna)

Droga wierności nie jest uporządkowana i Ojcowie o tym wiedzieli. Święty Teodor Studyta, pisząc podczas kontrowersji moechijskiej, gdy on i jego mnisi stali w obliczu wygnania za zerwanie z ustanowioną hierarchią, uznawał tę rzeczywistość:

„W czasach herezji, z powodu naglących potrzeb, sprawy nie zawsze toczą się nienagannie, zgodnie z tym, co zostało ustanowione na czasy pokoju; wydaje się, że tak było w przypadku najbardziej błogosławionego Atanazego [Aleksandryjskiego] i najświętszego Euzebiusza [z Samosat], którzy obaj udzielali święceń poza swoimi diecezjami; i teraz to samo wyraźnie ma miejsce, dopóki trwa obecna herezja.”

— św. Teodor Studyta, Epistula II.215 (do mnicha Metodego), PG 99:1645D

Święty Teodor przywołuje św. Atanazego i św. Euzebiusza jako precedensy: świętych, którzy działali poza normalną procedurą kanoniczną, ponieważ herezja tego wymagała. Odłączenie od heretyckiej łączności rodzi realne trudności. Ojcowie mimo to na nim nalegali, ponieważ alternatywą jest duchowa zagłada.

Święty Jan Jałmużnik, Patriarcha Aleksandrii, wyjaśnia, co łączność oznacza:

Łączność bowiem, powiedział, dlatego została tak nazwana, że ten, kto ma łączność, posiada rzeczy wspólne i zgadza się z tymi, z którymi ma łączność.

Żywot św. Jana Jałmużnika

Oto dlaczego kwestia wspominania liturgicznego nie może być traktowana jako zwykła formalność. Mieć łączność z kimś to mieć z nim rzeczy wspólne, zgadzać się z nim. Co zatem oznacza wspominanie liturgiczne hierarchy, który publicznie naucza błędu?

Święty Teodor Studyta, ów wielki wyznawca, który cierpiał wygnanie za odmowę przyjęcia łączności z heretykami ikonoklastami, naucza:

Jedni całkowicie ulegli rozbiciu w wierze, inni zaś, choć nie zostali pokonani w rozumowaniu, są jednak niszczeni przez łączność z herezją.

— św. Teodor Studyta, Epistula 452, PG 99:1496

Osobista prawowierność nie chroni przed duchową zagładą płynącą z łączności z herezją.

Święty Atanazy Wielki stwierdza po prostu:

Tych, których sposób myślenia odrzucamy, musimy także unikać ich łączności.

— św. Atanazy Wielki, Drugi list do mnichów (List 53, Do pustelników); por. przekład NPNF

Święty Maksym Wyznawca wyjaśnia duchową rzeczywistość, która tu działa:

Jak ten, kto przyjmuje prawdziwych Apostołów, Proroków i Nauczycieli, przyjmuje Boga, tak i ten, kto przyjmuje fałszywych apostołów, fałszywych proroków i fałszywych nauczycieli, przyjmuje diabła.

— św. Maksym Wyznawca, Quaestiones et Dubia, PG 90:808

Łączność z fałszywymi nauczycielami jest łącznością z duchem stojącym za fałszywym nauczaniem.

Fotografia św. Jana z Kronsztadu w szatach kapłańskich z krzyżem napierśnym, wykonana w Charkowie w 1890 roku
Św. Jan z Kronsztadu (1829-1908). Fotografia autorstwa Alfreda Fedeckiego, Charków, 1890. Kapłan parafialny, którego życie liturgiczne przyciągało dziesiątki tysięcy ludzi, nauczał, że ciała odłączone od Chrystusa nie są cerkwiami, lecz „bezprawnymi zgromadzeniami”. (Domena publiczna)

Święty Jan z Kronsztadu wyraził, dlaczego tak jest: ciała odłączone od Chrystusa nie są w ogóle cerkwiami, niezależnie od ich zewnętrznej formy:

Bez Chrystusa-Głowy Cerkiew nie jest Cerkwią, lecz bezprawnym zgromadzeniem. Takimi są luteranie, rosyjscy staroobrzędowcy, paszkowcy i tołstojowcy.

— św. Jan z Kronsztadu, cyt. w: I. K. Surski, Święty Jan z Kronsztadu, przeł. Monastyr Świętego Przemienienia (2018), s. 251

Przyjmować łączność z „bezprawnym zgromadzeniem” to nie przyjmować łączności z cerkwią, która jedynie nie zgadza się w kwestiach drugorzędnych. To przyjmować łączność z ciałem, które odcięło się od Głowy. Święty Teodor Studyta stwierdza tę samą zasadę z IX wieku:

Ci, którzy utrzymują łączność z heretykami, „nie są Cerkwią Bożą.”

— św. Teodor Studyta, Epistula I.43 (do arcybiskupa Józefa), PG 99:1065CD

Święty Genadiusz Scholarios, pierwszy Patriarcha Konstantynopola po upadku miasta, wyjaśnia, dlaczego wspominanie liturgiczne ma szczególne znaczenie:

Duchowa łączność z wyznawcami tej samej wiary i pełne posłuszeństwo prawdziwym pasterzom wyraża się przez wspominanie liturgiczne. Sobory i inni Ojcowie nakazują, byśmy unikali nie tylko łączności z tymi, których sposób myślenia odrzucamy, lecz także wszystkiego, co się z nimi wiąże.

— św. Genadiusz Scholarios, O wspominaniu liturgicznym, PG 160:425

Wspominanie liturgiczne jest publicznym wyznaniem jedności w wierze. Święty Teodor Studyta czyni to wyraźnym:

Kapłani nie powinni nie tylko nie wspominać imion heretyków podczas Świętej Liturgii, lecz nawet tych, którzy są z nimi w łączności.

— św. Teodor Studyta, Epistula 49, PG 99:1084

W liście do Mahary, święty Teodor odnosi się do powszechnego zarzutu „Ale mój kapłan jest prawosławny!”:

Misterium jest skalane samym wspominaniem heretyckiego biskupa, nawet jeśli wszystko inne u kapłana jest prawosławne i właściwe w odprawianiu Liturgii. Albowiem przyjmować łączność z heretykiem lub kimś publicznie nagannym w życiu oddala od Boga i jedna z diabłem.

— św. Teodor Studyta, Epistula 553 do Mahary, PG 99:1668

Samo wspominanie liturgiczne skala Misterium, niezależnie od osobistej prawowierności odprawiającego kapłana. Gdzie indziej święty Teodor odnosi się do dzieł miłosierdzia czynionych przez tych, którzy trwają w łączności z herezją:

Nawet gdyby ktoś rozdał cały swój majątek na świecie, a jednak był w łączności z herezją, nie może być przyjacielem Bożym, lecz jest raczej wrogiem.

— św. Teodor Studyta, Epistula 40, PG 99:1052

Dobre uczynki nie rekompensują łączności z herezją. Można karmić ubogich, budować cerkwie i dawać jałmużnę, a mimo to, jeśli się trwa w łączności z tymi, którzy fałszywie nauczają, pozostaje się wrogiem Bożym.

Święty Teodor idzie jeszcze dalej. W Liście 308 odnosi się do przypadku osoby nieochrzczonej u kresu życia. Jeśli nie można znaleźć prawosławnego kapłana, należy szukać mnicha; jeśli nie ma mnicha, prawosławny świecki może ochrzcić. Lecz jeśli nie ma nawet prawosławnego świeckiego wolnego od herezji, święty Teodor naucza, że lepiej umrzeć bez chrztu niż przyjąć chrzest od heretyków. I dodaje: taka osoba, na mocy swej intencji i odmowy przyjęcia heretyckiego chrztu, jest prawdziwie uważana za ochrzczoną.

Lepiej, aby nieochrzczony, jeśli nie można znaleźć prawosławnego kapłana, który by go ochrzcił, został ochrzczony przez mnicha; jeśli zaś nie ma mnicha, przez świeckiego, wypowiadającego: „Sługa Boży N. jest chrzczony w imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha”; w przeciwnym razie niech odejdzie nieoświecony. I rzeczywiście został ochrzczony, gdyż konieczność powoduje również przestawienie prawa, jak zdarzało się i było przyjmowane w dawnych czasach.

— św. Teodor Studyta, Epistula 308, PG 99:1192A[1]

Bóg sądzi według intencji (προαίρεσις), nie według zewnętrznego rezultatu. Zasada ta nie jest nowa: Cerkiew zawsze uznawała chrzest krwi, przez który katechumeni zamęczeni za Chrystusa przed przyjęciem chrztu byli liczeni wśród ochrzczonych i czczeni jako święci. Święty Teodor stosuje tę ustaloną zasadę do konkretnego przypadku: osoba, która wybrała śmierć bez podstawowego sakramentu Cerkwi, byle tylko nie przyjąć go z heretyckich rąk, będzie po śmierci blisko Boga, nie tylko jako ochrzczona, lecz jako wyznawczyni prawdy. Jeśli nawet sam chrzest, samo wejście w życie Chrystusowe, musi być odmówiony, gdy jest ofiarowany przez heretyków, to argument za odłączeniem od heretyckiej łączności jest bezwzględny. Nie ma już nic do ustąpienia.

Zauważmy starannie, co święty Teodor tu wychwala: intencję odmowy herezji. To jest akt wyznania. Nie jest to to samo, co przyjmowanie sakramentów od heretyków w nieświadomości i nazywanie tego „dobrą intencją”. Ten, kto odmawia heretyckiego chrztu, wiedząc, że jest heretycki, jest wyznawcą. Ten, kto przyjmuje heretycką Komunię, nie trudząc się poznać, czego naucza jego hierarcha, nie działa w dobrej wierze; działa w zaniedbaniu. Święty Teodor mówi o herezji publicznie głoszonej z pozycji autorytetu, nie o kapłanie, który prywatnie żywi pogmatwane przekonanie. Nie ogłasza też, że heretyckie sakramenty są nieważne; naucza, że lepiej ich odmówić. Sakrament może być ważny; to świadome uczestnictwo jest tym, co skala.

Święty Teodor odniósł się również do praktycznej kwestii cerkwi, w których wspominany jest heretycki biskup. Gdy mnich Naukracjusz zapytał, czy prawosławny kapłan może przynieść swój konsekrowany antymins (tkaninę, na której odprawia się Liturgię) do cerkwi, gdzie wspominany jest heretyk, i odprawiać Liturgię tam pod nieobecność heretyckiego kapłana, święty Teodor odpowiedział, że nie jest to słuszne. Jeśli jest potrzeba Świętej Liturgii, należy ją odprawić w prywatnym domu, który uznał za czystsze miejsce niż cerkiew skalana heretyckim wspominaniem.

Nie jest to słuszne; lecz raczej, w razie konieczności, w zwykłym domu, w jakimś wybranym czystszym miejscu.

— św. Teodor Studyta, Epistula 40 do Naukracjusza, PG 99:1056A[2]

Prywatny dom jest czystszy niż cerkiew, w której wspominany jest heretycki biskup. Taka jest miara świętych. Takie jest jednomyślne świadectwo Ojców.

Święty Paisjusz Wieliczkowski idzie jeszcze dalej. Święty Teodor mówi, że dobre uczynki nie mogą rekompensować, i że nawet chrztu należy odmówić od heretyków. Święty Paisjusz mówi, że nawet męczeństwo nie może zadośćuczynić za łączność z tymi, którzy sprzeciwiają się Cerkwi:

Ten, kto jest w takiej schizmie, choćby czynił wszelkie dobre uczynki, choćby nawet przelał swą krew jako męczennik za Chrystusa, co bezsprzecznie przewyższa wszelkie dobre uczynki, nie może w żaden sposób zadośćuczynić za ten grzech śmiertelny, tj. schizmę.

— św. Paisjusz Wieliczkowski, list (1794), w: o. Siergij Czetwierikow, Starzec Paisij Wieliczkowski: jego życie, nauczanie i wpływ na monastycyzm prawosławny (Nordland Publishing, 1980), s. 257

Nie dobre uczynki. Nie jałmużna. Nawet nie przelanie własnej krwi za Chrystusa. Nic nie zadośćuczyni grzechowi łączności z tymi, którzy sprzeciwiają się Cerkwi. A w kwestii samego wspominania liturgicznego, święty Paisjusz jest równie bezpośredni:

Nie tylko byłoby niewłaściwe, aby Cerkiew ich wspominała, lecz byłoby to także przeciwko Bogu i Świętej Cerkwi, a kapłan, który ośmieliłby się wspominać takich ludzi, popełnia grzech śmiertelny… Ci, którzy umierają bez pokuty i w sprzeciwie wobec Świętej Cerkwi, nigdy nie powinni być wspominani przez Cerkiew. Ktokolwiek ośmieli się wspominać takich ludzi, da straszliwą odpowiedź za to przed Chrystusem Bogiem w dniu Jego Strasznego Sądu.

— św. Paisjusz Wieliczkowski, ten sam list, w: Czetwierikow, ss. 260-261

Kapłan, który wspomina tych, którzy sprzeciwiają się Cerkwi, popełnia grzech śmiertelny. Da straszliwą odpowiedź przed Chrystusem w dniu Sądu. To jest nauczanie kanonizowanego świętego, niosące pełną wagę autorytetu patrystycznego.

Metropolita Augustinos Kantiotes, współczesny hierarcha czczony przez św. Paisjusza Hagiorytę, podsumowuje patrystyczny konsensus w kategoriach praktycznych:

Ilekroć hierarcha zboczy z toru Prawosławia i bezwstydnie, publicznie głosi coś niezgodnego z wiarą prawosławną, lud nie tylko musi protestować przeciwko temu zboczeniu, lecz musi zaprzestać wszelkich duchowych relacji ze zbaczającym hierarchą.

— metropolita Augustinos Kantiotes, Chrześcijanie czasów ostatecznych, s. 79

Hieromęczennik Daniel Sysojew ostrzega, że ci, którzy nie podejmują działań, stają się wspólnikami:

Wszyscy schizmatycy i heretycy muszą być wyrzuceni z Cerkwi. Nie wolno ich tolerować; są niszczycielami ludzi. A zatem ci, którzy tolerują heretyków w obrębie Cerkwi, którzy mówią, że ich punkt widzenia należy szanować, są w istocie niszczycielami ludzi i wspólnikami heretyków, ponieważ dają im możliwość niszczenia ludzi.

— hieromęczennik Daniel Sysojew, Objaśnienie wybranych psalmów. W czterech częściach. Część 1: Błogosławiony mąż, s. 79

Święty Bazyli Wielki, Filar Cerkwi, ustanawia tę zasadę z jeszcze większą precyzją. W swoich Regułach moralnych pyta, czy wolno odrzucać Boże przykazania, utrudniać tym, którzy je wypełniają, lub tolerować tych, którzy utrudniają. Jego odpowiedź jest potrójnym zakazem:

Przez te przykłady pouczeni jesteśmy, by ani nie sprzeciwiać się, ani nie utrudniać, ani nie tolerować tych, którzy utrudniają innym. A jeśli słowo Pisma uczy ponad wszelką wątpliwość, że nie śmiemy wykonywać tych konkretnych czynów ani im podobnych, o ileż większe jest nasze zobowiązanie do naśladowania Świętych w pozostałych sprawach, gdy mówią: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5:29) oraz: „Czy słuszną jest rzeczą w obliczu Boga raczej was słuchać aniżeli Boga, osądźcie. Albowiem nie możemy nie mówić o tym, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4:19-20).

— św. Bazyli Wielki, O chrzcie (De Baptismo), Księga II, Pytanie 11

Nie tylko nie wolno nam sprzeciwiać się Bożym przykazaniom i nie tylko nie wolno nam utrudniać tym, którzy je wypełniają: nie wolno nam tolerować tych, którzy utrudniają innym ich wypełnianie. Bierne tolerowanie tych, którzy blokują wierność Bogu, jest samo w sobie potępione przez Filar Cerkwi.

Niektórzy mogą sprzeciwiać się: „Ale Komunia Święta jest ważna.” To prawda, lecz jak powtarzają nam nasze modlitwy przed Komunią, najważniejsze jest godne przyjmowanie Komunii Świętej. Założenie, że Komunia jest dobroczynna niezależnie od warunków, jest samo w sobie bezbożnością. Archimandryta Nikanor Papanikolaou odnosi się do tego bezpośrednio:

To, co wielu ludzi myśli, jest wielkim błędem: że ktokolwiek może przyjąć Komunię, skoro Komunia Święta „jest ku dobremu”. Powołują się na to głównie w odniesieniu do dzieci, gdy odbywa się szkolne uczestnictwo w nabożeństwie; jest to jednak wielka bezbożność wobec Misterium.

— archimandryta Nikanor Papanikolaou, Jak wejdę, ja niegodny? Droga ku Komunii Świętej, przeł. o. Nicholas Palis, Święty Monastyr Świętej Trójcy, Sparmos, Olimp

Bóg udziela tego, co o. Nikanor nazywa „względną godnością” do przystąpienia do Komunii, lecz ta godność ma swoje założenia wstępne. Bez nich Apostoł Paweł ostrzega, że Komunia przynosi nie życie, lecz potępienie:

Albowiem z wielkiej miłości do swego stworzenia, Bóg udziela względnej godności, abyśmy przyjmowali Jego Ciało i Krew, byśmy mieli życie wieczne. Ta względna godność ma jednak pewne założenia wstępne, abyśmy mogli ją otrzymać. Bez tych założeń wstępnych pozostajemy niegodni Komunii. Apostoł Paweł mówi nam to bardzo dobitnie w swoim Pierwszym Liście do Koryntian: „Niechaj więc człowiek bada samego siebie i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Kto bowiem je i pije niegodnie, je i pije wyrok na siebie, nie rozróżniając Ciała Pańskiego. Dlatego jest wśród was wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło” (1 Kor 11:28-30). Wzywa naszą uwagę i mówi nam, że człowiek musi dobrze zbadać samego siebie, czy posiada odpowiednie założenia wstępne, by przystąpić do Komunii. Ponieważ kto przystępuje niegodnie, nie rozpoznając, że przyjmuje Ciało i Krew Pana, to to, co spożywa i pije, przyniesie mu potępienie.

— archimandryta Nikanor Papanikolaou, Jak wejdę, ja niegodny? Droga ku Komunii Świętej, przeł. o. Nicholas Palis, Święty Monastyr Świętej Trójcy, Sparmos, Olimp

Jeśli Komunia bez odpowiednich założeń wstępnych przynosi potępienie, to Komunia pod heretyckim biskupem, którego wspominanie liturgiczne skala Misterium, nie może być usprawiedliwiona apelowaniem do ważności sakramentu. Ważność Misterium jest właśnie tym, co wymaga szacunku wobec warunków, w jakich jest przyjmowane.

Jest to coś, co RPCZ już uznaje.

Gdy Cerkiew rosyjska zerwała łączność eucharystyczną z Patriarchatem Ekumenicznym w 2018 roku, wierni nie mieli przystępować do Komunii w parafiach PE. Nikt nie powoływał się na Komunię Świętą, by usprawiedliwić ignorowanie tej granicy. Wierność stała przed wygodą.[3][4]

Święty Jan Jałmużnik nauczał swoją owczarnię tej samej zasady z uderzającą jasnością:

Inną rzeczą, o której błogosławiony nauczał i nalegał wobec wszystkich, było to, by nigdy, przy żadnej okazji, nie obcować z heretykami i nade wszystko nigdy nie przyjmować Komunii Świętej z nimi: „nawet jeśli”, mówił błogosławiony, „pozostaniecie bez przystępowania do Komunii przez całe życie, jeśli z powodu okoliczności nie możecie znaleźć wspólnoty Cerkwi powszechnej.”

Żywot św. Jana Jałmużnika

Lepiej przejść całe życie bez przyjmowania Komunii niż przyjmować ją z heretykami. Taka jest miara powagi, z jaką święci podchodzili do tego pytania.

Ojcowie mówią jednym głosem w tej sprawie. Święty Jan Chryzostom naucza:

Nie miejcie żadnej łączności z nimi: nie jedzcie z nimi, nie pijcie, nie wiążcie się z nimi przyjaźniami, ani pokrewieństwem, ani miłością, ani pokojem. Z jakiego powodu? Ponieważ jeśli ktoś łączy się z heretykami w tych rzeczach, czyni się obcym Cerkwi powszechnej.

— św. Jan Chryzostom, Słowo o fałszywych prorokach, fałszywych nauczycielach, o heretykach i o znakach końca tego wieku, rozdz. 7[5]

W swoim komentarzu do Listu do Galatów, ten sam święty Jan Chryzostom wyjaśnia, dlaczego nawet drobne tolerancje są zgubne:

Brak gorliwości w sprawach małych jest przyczyną wszystkich naszych nieszczęść; i ponieważ drobne błędy unikają należytego naprawienia, poważniejsze zakradają się. Jak w ciele zaniedbanie ran rodzi gorączkę, zgorzel i śmierć, tak i w duszy drobne zła przeoczone otwierają drzwi poważniejszym.

— św. Jan Chryzostom, Homilia 1 na List do Galatów, NPNF1, t. XIII

Zaniedbana rana nie goi się sama; jątrzy się, aż zabija. Ci, którzy mówią „to nie jest takie poważne” lub „po co robić zamieszanie z powodu jednej modlitwy z papieżem”, nie zrozumieli tej zasady. Każde tolerowane odstępstwo jest raną pozostawioną bez leczenia.

Święty Teodor Studyta wzmacnia ten zakaz, pouczając ihumena Teofilosa podczas kontrowersji moechijskiej:

„Ani nie przyjmować łączności z tymi osobami, ani nie wspominać ich w najświętszym monastyrze podczas Świętej Liturgii, ponieważ bardzo surowe są groźby wypowiadane przez Świętych wobec tych, którzy idą na kompromis w tej sprawie, nawet jeśli chodzi o wspólne spożywanie posiłku.”

— św. Teodor Studyta, Epistula I.39 (do ihumena Teofilosa), PG 99:1048CD–1049A

Jeśli święty Jan Chryzostom zabrania jedzenia z heretykami, a święty Teodor ostrzega, że nawet wspólne jedzenie niesie „bardzo surowe groźby”, to zakaz rozciąga się od ołtarza po stół obiadowy.

Święty Bazyli Wielki pisze:

Dlatego błagam was, by poddać tę kwestię pod rozpatrzenie cerkiewne i wycofać się z łączności z heretykami, wiedząc, że lekceważenie tej kwestii niszczy naszą gorliwość dla Chrystusa.

— św. Bazyli Wielki, List 254 (262), Do mnicha Urbicjusza; por. przekład NPNF Listu 262

Ikona św. Bazylego Wielkiego w szatach biskupich z purpurowo-złotym felonionem, trzymającego Ewangeliarz, ze złotym nimbem i inskrypcją cerkiewnosłowiańską
Św. Bazyli Wielki (ok. 330-379). Ikona średniowieczna. Arcybiskup Cezarei, Filar Cerkwi i autor Liturgii noszącej jego imię, oświadczył, że nie dopuściłby do łączności nikogo, kto byłby zgorszeniem dla Wiary, „nawet na chwilę”. (Domena publiczna)

W innym liście, broniąc swej łączności ze świętymi Melecjuszem Antiocheńskim i Euzebiuszem z Samosat przed krytykami, święty Bazyli ustanawia normę z uderzającym zastrzeżeniem:

„Z pewnością nie dopuściłbym ich do łączności nawet na chwilę, gdybym stwierdził, że są zgorszeniem dla Wiary.”

— św. Bazyli Wielki, List 266 (Do Piotra, biskupa Aleksandrii), PG 32:992–994; por. przekład NPNF

Nawet na chwilę. To jest święty Bazyli, wielki teolog ekonomii, mówiący, że łączność z kimś, kto jest zgorszeniem dla Wiary, nie może być tolerowana nawet przez moment.

Atoński fresk św. Jana Damasceńskiego trzymającego otwarty zwój z tekstem greckim, ubranego w szaty mnisze
Św. Jan Damasceński (ok. 675-749). Fresk atoński, Góra Athos, Grecja. Mnich i kapłan, bronił czci ikon przeciwko herezji ikonoklazmu i jest autorem Dokładnego wykładu wiary prawosławnej. (Domena publiczna)

Święty Jan Damasceński najpierw definiuje, czym jest łączność, a potem wyciąga konsekwencje dla łączności z heretykami:

Nazywa się łącznością i prawdziwie nią jest, ponieważ przez nią mamy łączność z Chrystusem i uczestniczymy zarówno w Jego Ciele, jak i w Jego Bóstwie, i ponieważ przez nią mamy łączność ze sobą nawzajem i jesteśmy zjednoczeni jedni z drugimi. Skoro bowiem uczestniczymy w jednym Chlebie, wszyscy stajemy się jednym Ciałem Chrystusa i jedną Krwią i członkami jedni drugich i współciałem z Chrystusem.

Czyńmy zatem wszelkie starania, by strzec się przyjmowania łączności od heretyków lub dawania im jej. „Nie dawajcie tego, co święte, psom”, mówi Pan, „ani nie rzucajcie pereł waszych przed świnie”, abyśmy nie stali się współuczestnikami ich fałszywych nauk i ich potępienia. Jeśli bowiem naprawdę istnieje takie zjednoczenie z Chrystusem i jedni z drugimi, to naprawdę jednoczymy się świadomie ze wszystkimi tymi, z którymi razem przyjmujemy Komunię, gdyż to zjednoczenie pochodzi ze świadomego wyboru i nie zachodzi bez udziału naszego osądu. „Ponieważ wszyscy jesteśmy jednym ciałem, bo z jednego Chleba uczestniczymy”, jak mówi boski Apostoł.

— św. Jan Damasceński, The Orthodox Faith (Wiara prawosławna), Księga IV, rozdział 13, przeł. Frederic H. Chase Jr., Fathers of the Church 37 (Catholic University of America Press, 1958), s. 361; por. przekład NPNF

Święty Cyryl Aleksandryjski, Ojciec Trzeciego Soboru Powszechnego, stwierdza tę samą zasadę:

Nie staniemy się współuczestnikami świętej i życiodajnej Ofiary z tymi, którzy mają zwyczaj wierzyć w doktryny inne niż słuszne i prawdziwe, lecz z braćmi naszymi i tymi, którzy myślą tak samo jak my, z którymi jest jedność ducha i tożsamość wiary.

— św. Cyryl Aleksandryjski, O oddawaniu czci w duchu i prawdzie 11, 17; PG 68:761D, 1077C

Ofiara Eucharystyczna zakłada „jedność ducha i tożsamość wiary”. Gdzie ta jedność jest nieobecna, łączność nie jest możliwa.

Święty Nikefor, Patriarcha Konstantynopola, odnosi się do tych, którzy upadli przez łączność z heretykami:

I ponieważ, stosownie do okoliczności, niektórzy uciekający przed niebezpieczeństwami stają się skalani przez łączność z heretykami, jeśli wyznają swój upadek i pokutują, niech będą przyjmowani na wspólną ucztę.

— św. Nikefor, Patriarcha Konstantynopola, Ralli, G. – Potli, M., Syntagma kanonów boskich i świętych, t. IV, szp. 431d–431z

Święty Nikefor mówi o tych, którzy przyjmują łączność z heretykami, jako o ludziach, którzy doświadczyli „upadku” wymagającego spowiedzi i pokuty: język ciężkiego grzechu, zastosowany do samego aktu łączności.

Święty Atanazy Wielki precyzuje, czego ta pokuta wymaga. W swoim liście do Rufiniana, zachowanym w Sterze, naucza, że ci, którzy wracają z łączności z heretykami, muszą publicznie obłożyć herezję anatemą (ἀναθεματίσουν φανερά), wyznać Symbol wiary Ojców nicejskich i nie przedkładać żadnego innego soboru nad Pierwszy Sobór Powszechny. Święty Nikodem zapisał, że święty Atanazy polecił Rufianowi odczytać ten list wszystkim kapłanom, „aby wiedzieli, co powinni uczynić wracający z łączności z heretykami” (τί χρεωστοῦσι νὰ κάμνουσιν οἱ ἐπιστρέφοντες ἐκ τῆς κοινωνίας τῶν αἱρετικῶν).

Łączność z heretykami nie jest prywatnym potknięciem rozwiązywanym przez prywatny żal. Wymaga formalnych, publicznych aktów pokuty: obłożenia herezji anatemą, wyznania wiary i poddania się soborom.

Właśnie dlatego, gdy duchowni Patriarchatu Moskiewskiego przechodzili do RPCZ, wymagano od nich formalnego wyrzeczenia się sergianizmu i ekumenizmu poprzez osiem pytań Nabożeństwa pokutnego z 1991 roku, udokumentowanego w Chapter 24. Patrystyczna norma tego wymaga: łączność z heretykami jest upadkiem, a powrót z tego upadku wymaga publicznej pokuty.

Święty Melecjusz Galisiot, cytując św. Teodora Studytę, stwierdza:

Nawet krótkotrwała łączność z heretykami przynosi niemałe skalanie prawosławnym.

— św. Melecjusz Galisiot, w: Laurent, V. i Darrouzès, J., Dossier grec de l’union de Lyon, s. 561

Święty Justyn Popović, ów nieustraszony wyznawca XX wieku, również cytuje św. Teodora:

Nieustraszony Wyznawca Bogoczłowieczych prawd prawosławnych, święty Teodor Studyta, ogłasza wszystkim ludziom we wszystkich światach: „Komunia przyjmowana od heretyków oddala człowieka od Boga i łączy go z diabłem”.

— św. Justyn Popović, Cerkiew Prawosławna a ekumenizm, s. 159, cyt. św. Teodor Studyta, Epistula 220 (PG 99:1668C)

Święty Teodor ponadto oświadcza, że heretycki chleb jest całkowicie pozbawiony łaski Ciała Chrystusowego: „chleb heretyków nie jest Ciałem Chrystusowym” (Epistula 91, PG 99, 1597A). I przeprowadza druzgocącą paralelę między prawosławną a heretycką Komunią:

„Jak boski chleb, gdy prawosławni go przyjmują, czyni wszystkich uczestniczących jednym ciałem, tak i heretycki [chleb], czyniąc tych, którzy go przyjmują, współuczestnikami jedni drugich, czyni ich jednym ciałem przeciwnym Chrystusowi.”

— św. Teodor Studyta, PG 99, 1480CD

Hieromnich i kanonista Matthaios Vlastaris zapisuje patrystyczny konsensus:

Zaprawdę, boscy Ojcowie nakazują nam opierać się aż do krwi, aby nie zostać skalanymi przez łączność z bluźniercami.

— hieromnich Matthaios Vlastaris, w: Patriarcha Dozyteusz Jerozolimski, Tomos pojednania, s. 451

Święty Marek Efeski, filar Prawosławia, który odmówił fałszywej unii we Florencji, zachęca:

Lecz ci, którzy miłują Boga, muszą stanąć dzielnie w swych czynach i być gotowi znosić wszelkie niebezpieczeństwa dla pobożności, i unikać bycia uczestnikami łączności z bezbożnymi.

— św. Marek Efeski, A. Dimitrakopoulou, Ορθόδοξος Ελλάς (Prawosławna Grecja), ss. 106–107

W tym samym duchu święty Marek cytuje patrystyczne nauczanie przypisywane św. Bazylemu Wielkiemu o konsekwencjach łączności z heterodoksami:

Co do tych wszystkich, którzy udają, że wyznają zdrową wiarę prawosławną, lecz są w łączności z ludźmi myślącymi inaczej: jeśli po upomnieniu nadal trwają w uporze, musicie nie tylko nie być z nimi w łączności, lecz nawet nie nazywać ich braćmi.

— przypisywane św. Bazylemu Wielkiemu; cytowane przez św. Marka Efeskiego, List okrężny (PG 160:101D); por. N. Vasileiadis, Markos ho Eugenikos kai he Henosis ton Ekklesion (Ateny: Soter, 1972), s. 95, https://paterikiparadosi.blogspot.com/2014/05/blog-post_4.html[6]

Święty Nektariusz z Eginy, ów umiłowany cudotwórca naszych czasów, wyjaśnia duchową logikę:

Dlatego zewnętrzne niepozostawanie w łączności strzeże wewnętrznego oddzielenia [od herezji].[7]

— św. Nektariusz, metropolita Pentapolu, Περὶ τῶν σχέσεων μὲ αἱρετικούς (O stosunkach z heretykami), wyd. Papangopoulos

Święty Józef z Wołokołamska, który stawił czoła herezji żydowcujących w Rosji, oświadczył:

Jeśli okaże się heretykiem, postaramy się nie przyjmować ani jego nauczania, ani jego Komunii, i nie tylko nie będziemy przyjmować od niego Komunii, lecz potępimy go i zdemaskujemy z całych sił, abyśmy nie stali się współuczestnikami jego zguby.

— św. Józef z Wołokołamska, Oświeciciel, Słowo VII; przekład angielski cytowany w Breaking Communion with Heretics and the 15th Canon of the I-II Council of Constantinople (Zerwanie łączności z heretykami i 15. kanon Soboru I-II w Konstantynopolu) (Kiszyniów, 2017), s. 9

Święty Cyprian z Kartaginy ostrzega wiernych świeckich, że nie mogą powoływać się na niewinność, pozostając biernymi pod heretyckim biskupem:

Lud nie powinien się pocieszać, że może pozostać nietknięty zarazą grzechu, jeśli jest w łączności z grzesznym biskupem i udziela mu pozwolenia na niesprawiedliwą i bezprawną posługę jako swemu hierarsze, skoro surowość Boża grozi i mówi przez proroka Ozeasza (9:4): „Ich ofiary będą dla nich jak chleb żałobny; wszyscy, którzy z niego spożywają, będą skalani”, ucząc i ukazując, że wszyscy, którzy skalają się ofiarami bezbożnego i bezprawnego biskupa, są zupełnie uczestnikami grzechu.

— św. Cyprian z Kartaginy, List 67 (Do duchowieństwa i wiernych Hiszpanii, o Bazylisesie i Marcjalisie); przekład angielski cytowany w Breaking Communion with Heretics and the 15th Canon of the I-II Council of Constantinople (Zerwanie łączności z heretykami i 15. kanon Soboru I-II w Konstantynopolu) (Kiszyniów, 2017), s. 10; por. przekład ANF

Ojcowie atoscy, którzy odłączyli się od Patriarchy Jana Vekkosa z powodu fałszywej unii lyońskiej, postawili pytanie z równą bezpośredniością:

Kto przyjmuje heretyka, podlega temu samemu potępieniu co on […] Jak możemy słusznie uznawać ich za głowy i sędziów Cerkwi Prawosławnej i jak możemy ogłaszać ich wspominanie liturgiczne jako prawosławne w cerkwi, a zwłaszcza przy Wieczerzy Pańskiej, aby nadal nas uświęcała bez skalania?

— Ojcowie atoscy, List wyznaniowy do cesarza Michała VIII Paleologa (ok. 1274)[8]

Nawet Żywot św. Marcina z Tours odnotowuje, jak ten wielki cudotwórca Zachodu rozumiał tę sprawę:

Był pełen żałoby i lamentacji, że choćby na godzinę uwikłał się w tę złą łączność… Dlatego od tamtej pory strzegł się pilnie, by nie uwikłać się w łączność ze stronnictwem Itacjusza.

— Sulpicjusz Sewer, Dialog III, rozdz. 13, NPNF2, XI:52

Tak więc świadectwo jest jednomyślne: na Wschodzie i na Zachodzie, na przestrzeni stuleci, we wszelkich okolicznościach: łączność z heretykami skala, oddala od Boga i należy jej unikać nawet za cenę krwi, nawet za cenę całego życia bez sakramentów, jeśli nie istnieje prawosławna alternatywa.

Wobec tych, którzy słyszą to świadectwo i czują się osądzeni, dajemy tę samą odpowiedź, jaką dał święty Maksym Wyznawca, gdy oskarżono go o potępianie całego świata za to, że stał sam przeciwko herezji monoteletyzmu:

Gdy Nabuchodonozor uczynił złoty posąg w prowincji Babilonu, wezwał wszystkich sprawujących władzę, aby przybyli na poświęcenie posągu. Święci Trzej Młodzieńcy nie potępili nikogo. Nie zajmowali się postępowaniem innych, lecz dbali jedynie o swoją sprawę, aby nie odpadli od prawdziwej pobożności. Gdy Daniel został wrzucony do jaskini lwów, nie potępił tych, którzy nie modlili się do Boga, by być posłusznymi dekretowi Dariusza. Skupił się natomiast na swoim obowiązku. Wolał umrzeć niż zgrzeszyć przeciw własnemu sumieniu i przekroczyć prawo Boże. Niech Bóg broni, abym kogokolwiek sądził lub potępiał, lub abym twierdził, że tylko ja będę zbawiony! Wolałbym raczej umrzeć niż zdradzić Wiarę w jakikolwiek sposób lub postąpić wbrew sumieniu.

— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), ss. 857-858

Trzej Młodzieńcy nie sądzili tych, którzy pokłonili się bałwanowi. Po prostu odmówili pokłonienia się sami. Tym jest zaprzestanie wspominania liturgicznego: nie osądem wobec innych, lecz odmową uczestniczenia w tym, co Ojcowie jednomyślnie potępiają.

A wobec tych, którzy tę odmowę nazwaliby „nieczułą”, święty Maksym dał ostateczną odpowiedź:

Cóż milszego wiernemu niż widzieć rozproszone dzieci Boże znów zgromadzone w jedno? Nie zachęcam was też do stawiania surowości ponad miłość do ludzi. Niech mnie Bóg od takiego szaleństwa uchroni! Błagam was, czyńcie dobro wszystkim ludziom z troską i gorliwością, stając się wszystkim dla wszystkich, tak jak potrzeba każdego się objawia. Chcę i modlę się, abyście byli całkowicie surowi i nieprzejednani wobec heretyków jedynie w kwestii współpracy z nimi lub jakiegokolwiek wspierania ich obłąkanej wiary. Albowiem uważam to za nienawiść wobec człowieka i odejście od Bożej miłości udzielanie wsparcia błędowi, aby ci, którzy wcześniej byli przez niego ogarnięci, ulegali jeszcze większemu zepsuciu.

— św. Maksym Wyznawca, PG 91:465C, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 846

Wspieranie herezji nie jest miłością; jest „nienawiścią wobec człowieka”. Odmowa współpracy z błędem nie jest surowością; jest jedyną formą miłości, która nie deprawuje tego, kto już jest zwiedziony.

Gdy powiedziano mu, że wszystkie pięć patriarchatów, a nawet papiescy legaci, mają zamiar przyjąć łączność z monoteletyckim patriarchą, święty Maksym wytyczył bezwzględną granicę:

Gdyby cały wszechświat wszedł w łączność z patriarchą, ja nigdy bym z nim łączności nie przyjął. Zważcie na słowa Ducha Świętego przez apostoła: „Ale gdybyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie pod anatemą” [Ga 1:8].

— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 858

Wszechświat. Nie „większość Cerkwi”. Nie „wszyscy oprócz mnichów”. Wszechświat. Gdyby każdy biskup, każdy patriarcha, każdy rząd na ziemi wszedł w łączność z herezją, obowiązek odmowy pozostaje. Liczby nie uświęcają błędu.

Świadectwo Pisma Świętego

Ustaliwszy patrystyczny konsensus, możemy teraz zobaczyć, jak Ojcowie rozumieli Pisma w tej kwestii. Nakaz odłączenia się od bezbożnych i od tych, którzy bezczeszczą święte rzeczy, przebiega przez całe Pismo Święte, a Ojcowie stosowali te fragmenty bezpośrednio do kwestii herezji.

W Starym Testamencie Pan mówi przez proroka Ezechiela:

Jej kapłani odrzucają Moje prawo i bezczeszczą Moje świętości. Nie rozróżniają już między świętym a pospolitym, ani między nieczystym a czystym.

— Ez 22:26[9]

Święty Sofroniusz Jerozolimski interpretuje ten fragment jako odnoszący się do heretyków i wyciąga praktyczne konsekwencje:

Jeśli nie da się odprawiać nabożeństw w cerkwi, urządzaj zgromadzenia w domu, o biskupie, aby pobożny człowiek nie wchodził do cerkwi bezbożnych. Albowiem nie miejsce uświęca człowieka, lecz człowiek uświęca miejsce. Niech to będzie coś, od czego musisz uciekać, ponieważ zostało przez nich zbezczeszczone. Tak jak święci kapłani uświęcają, tak nieczyści skalają. Lecz jeśli nie da się zgromadzić ani w domu, ani w cerkwi, niech każdy śpiewa sam, niech czyta i modli się, lub dwóch lub trzech razem: „Bo gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w imię Moje”, mówi Pan, „tam Ja jestem pośród nich.”

— św. Sofroniusz Jerozolimski, PG 87.5:3369

Święty Bazyli Wielki był świadkiem dokładnie tego samego wzorca podczas kryzysu ariańskiego. Wierni nie czekali na pozwolenie, by odejść:

„Ludzie opuścili domy modlitwy i odprawiają zgromadzenia na pustkowiach. Smutny to widok. Kobiety, chłopcy, starcy i ci, którzy są w inny sposób chorzy, pozostają pod gołym niebem, w ulewnym deszczu, w śniegu, w wichurach i mrozie zimy, jak i latem pod palącym żarem słońca. Wszystko to znoszą, ponieważ odmawiają jakiejkolwiek łączności ze złym kwasem Ariusza.”

— św. Bazyli Wielki, List 242 (Do Zachodnich), https://www.newadvent.org/fathers/3202242.htm

Kobiety, dzieci, starcy, chorzy: wybrali żywioły zamiast ariańskich cerkwi. A święty Bazyli, jeden z Trzech Wielkich Hierarchów, nazwał te cerkwie tym, czym się stały:

„Z jawna już teraz nagrodą za bezbożność jest wysoki urząd, tak że im gorzej ktoś bluźni, tym bardziej lud uważa go za godnego biskupstwa. […] Lepsi spośród wiernych świeckich unikają cerkwi jako szkół bezbożności i na pustkowiach wznoszą ręce ze wzdychaniem i łzami ku Panu w niebie.”

— św. Bazyli Wielki, List 92 (Do Italczyków i Galów), https://www.newadvent.org/fathers/3202092.htm[10]

Szkoły bezbożności. Tak święty Bazyli charakteryzuje cerkwie pod heretyckimi biskupami: nie jedynie skompromitowane, nie jedynie niedoskonałe, lecz aktywnie nauczające przeciwieństwa tego, czego powinny. Kryzys ariański jest najbliższym historycznym paralelizmem do obecnej sytuacji, a wzorzec reakcji wiernych świeckich był identyczny.

Psalmista oświadcza:

Nienawidzę zgromadzenia złoczyńców i z bezbożnymi nie zasiądę. Umyję w niewinności ręce moje i obejdę ołtarz Twój, Panie.

— Ps 25:5-6 (LXX)[11]

Apostoł Paweł, cytując Izajasza, nakazuje:

Wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan. Nie dotykajcie tego, co nieczyste, a Ja was przyjmę. Będę wam Ojcem, a wy będziecie Mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący.

— 2 Kor 6:17-18[12]

Wybitny XX-wieczny teolog grecki Panagiotis Trembelas komentuje ten fragment:

Jak byście zerwali stosunki z trędowatym lub chorym na cholerę, ospę lub dżumę, z obawy, że zaraza tych chorób przeniesie się i na was.

— Panagiotis Trembelas, Hypomnēma eis tas Epistolas tēs Kainēs Diathēkēs, t. I (Ateny: Adelphotēs Theologōn „Ho Sōtēr”), s. 490

Jak unika się fizycznie zaraźliwych dla zdrowia ciała, tak chrześcijanie muszą unikać duchowo zaraźliwych dla zdrowia duszy.

W Księdze Liczb znajdujemy surowe ostrzeżenie. Gdy Korach i jego zwolennicy zbuntowali się przeciw Mojżeszowi, Pan nakazał:

Odłączcie się od tego zgromadzenia, abym ich w jednej chwili zgładził… Oddalcie się teraz od namiotów tych bezbożnych mężów!

— Lb 16:21-26[13]

Lud otrzymał rozkaz odłączenia się od buntowników, aby nie zostali zgładzeni razem z nimi. Ich osobista cnota nie uratowałaby ich, gdyby pozostali zjednoczeni z wrogami Bożymi. Fizyczna bliskość z potępionymi przynosiła potępienie.

Tak więc wzorzec biblijny jest jasny i Ojcowie go rozumieli: ci, którzy miłują Boga, oddzielają się od bezbożnych, od tych, którzy bezczeszczą świętości, od tych, którzy buntują się przeciw ustanowionemu porządkowi Pańskiemu. Dlatego ta sprawa wymaga tak starannej uwagi i tak pilnych ostrzeżeń.

Święty Maksym Wyznawca zmierzył się z tym właśnie rozumowaniem, gdy urzędnicy namawiali go do przyjęcia Typosu (cesarskiego dokumentu tłumiącego prawosławne wyznanie) „dla dobra pokoju”. Jego odpowiedź obala logikę kompromisu:

Jeśli teraz, dla dobra zaprowadzenia pokoju, zbawienna Wiara jest źle pojmowana, to jest to zupełne oddzielenie od Boga, a nie zjednoczenie. Bo jutro niesławni Żydzi powiedzą: „Zaprowadźmy między nami pokój i zjednoczmy się. My usuniemy obrzezanie, a wy odrzucicie Chrzest; byle tylko nie było już żadnego sporu między nami.”

— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 855

Jedność kupiona kosztem Wiary nie jest zjednoczeniem z Bogiem; jest oddzieleniem od Niego.

Dla tych, którzy się odłączyli lub rozważają odłączenie, święty Bazyli Wielki składa teologiczną obietnicę, na której opiera się wszystko powyższe. Pisząc do Nikopolitańczyków, których ariański biskup wyrzucił z ich cerkwi, zapewnia ich:

„Może was martwi, że wyrzuceni jesteście za mury, lecz zamieszkacie pod ochroną Boga niebios, a anioł strzegący Cerkwi wyszedł z wami.”

— św. Bazyli Wielki, List 238 (Do Nikopolitańczyków), https://www.newadvent.org/fathers/3202238.htm

Anioł Cerkwi nie pozostaje z budynkiem. Anioł idzie z wiernymi.

Czy to donatyzm?

W tym momencie niektórzy zaprotestują: „Ta mowa o «skalaniu» i «zarażeniu» brzmi jak donatyzm, który Cerkiew odrzuciła jako herezję wieki temu.”

Tutaj ten zarzut zostanie dokładnie rozebrany, poczynając od zbadania, kim byli donatyści.

Donatyści byli sektą purytanów w III i IV wieku, którzy twierdzili, że osobiste grzechy moralne szafarza czynią sakramenty nieważnymi. Jeśli kapłan popełnił ciężki grzech, twierdzili, jego chrzty i liturgie były wówczas nieważne i pozbawione mocy.

Cerkiew Prawosławna wyraźnie odrzuciła to nauczanie. Sakramenty dokonują się przez Chrystusa za pośrednictwem Cerkwi; ich ważność nie zależy od moralnej godności celebransa.

Święty Jan Chryzostom naucza właśnie tego:

Jeśli bowiem Bóg sprawił, że głos dał się słyszeć przez oślicę, i udzielił duchowych błogosławieństw przez wróżbitę, działając przez niemądre usta i nieczysty język Balaama, na rzecz grzeszących Żydów, o ileż bardziej dla was prawomyślnych uczyni, choćby kapłani byli wielce niegodziwi, wszystko, co do Niego należy, i ześle Ducha Świętego. […] Ani Anioł, ani Archanioł nie może nic uczynić w odniesieniu do tego, co dane jest od Boga; lecz Ojciec, Syn i Duch Święty wszystko rozdziela, a kapłan użycza języka i podaje rękę. Bo i niesprawiedliwą byłoby rzeczą, aby ci, którzy przychodzą z wiarą do znaków swego zbawienia, byli poszkodowani przez niegodziwość drugiego.

— św. Jan Chryzostom, Homilia 86 na Ewangelię wg św. Jana, https://www.newadvent.org/fathers/240186.htm

I ponownie:

Może bowiem się zdarzyć, że przełożeni są niegodziwi i skalani, a poddani dobrzy i cnotliwi; że świeccy żyją pobożnie, a kapłani w niegodziwości; i nie mogłoby być ani chrztu, ani ciała Chrystusowego, ani ofiary przez takich ludzi, gdyby w każdym przypadku łaska wymagała zasługi. Lecz w obecnej rzeczywistości Bóg zwykł działać nawet przez niegodnych, i w niczym łaska chrztu nie jest uszczuplona postępowaniem kapłana: w przeciwnym razie przyjmujący poniósłby stratę. […] Albowiem człowiek nie wnosi nic od siebie do tego, co jest nam przedłożone, lecz całość jest dziełem mocy Bożej, i to On wtajemnicza was w misteria.

— św. Jan Chryzostom, Homilia 8 na Pierwszy List do Koryntian, https://www.newadvent.org/fathers/220108.htm

To jasno pokazuje, że odrzucenie donatyzmu oznacza potwierdzenie, iż sakramenty nie stoją i nie upadają wraz ze stanem moralnym kapłana. Grzeszny kapłan nadal dokonuje ważnych misteriów.

Co zatem oznacza „skalanie”, o którym mówimy?

„Skalanie”, o którym mówią Ojcowie, nie jest donatystycznym twierdzeniem o nieważności spowodowanej grzechem moralnym. Dotyczy kontekstu wiary i łączności, w jakim sprawowane są misteria.

Ojcowie nauczają, że herezja i łączność z herezją naruszają czystość i zbawczą skuteczność misteriów, nawet gdy obecne są sakramentalne formy.

Precyzyjne rozróżnienie jest następujące:

Donatyzm mówi: niemoralny kapłan → brak sakramentu. (Prawosławie to odrzuca.)

Prawosławie mówi: heretyckie wyznanie lub łączność z herezją → skalane uczestnictwo i zakazany kult, ponieważ jedność wiary jest zerwana, nawet jeśli zewnętrzny obrzęd się dokonuje.

Rozważmy: gdyby donatyści mieli rację i w rękach niegodnych szafarzy nie byłoby żadnego sakramentu, to nie byłoby czego skalać. Samo pojęcie „skalania” zakłada, że misteria są realne; zatem nauczanie o skalaniu z definicji nie może być donatyzmem.

Właśnie dlatego uczestnictwo w heretyckim kontekście jest duchowo niebezpieczne: przyjmuje się realne misteria w kontekście, który je skala.

Świadectwo V Soboru Powszechnego

Zasada, że heretyckie wspominanie skala misteria, nie jest jedynie opinią patrystyczną; zastosował ją Sobór Powszechny. Akta V Soboru Powszechnego odnotowują cesarski dekret dotyczący papieża Wigilusza, który bronił heretyckich Trzech Rozdziałów:

Konstantyn, najdostojniejszy kwestor, rzekł: Dopóki jeszcze jestem obecny na waszym świętym soborze z powodu odczytu dokumentów, które wam przedstawiono, chciałbym powiedzieć, że najpobożniejszy Cesarz przesłał waszemu Świętemu Synodowi notę dotyczącą imienia Wigilusza, aby nie było dłużej wpisywane do świętych dyptychów Cerkwi, z powodu bezbożności, której bronił. Niech też nie będzie przez was odczytywane ani zachowywane, ani w cerkwi miasta królewskiego, ani w innych cerkwiach powierzonych wam i innym biskupom w państwie powierzonym przez Boga jego władaniu. A gdy usłyszycie tę notę, po raz kolejny dostrzeżecie, jak bardzo najjaśniejszy Cesarz dba o jedność świętych cerkwi i o czystość świętych misteriów.

Akta V Soboru Powszechnego, Sesja VII; The Seven Ecumenical Councils, NPNF2-14, s. 558

Zwróćmy uwagę na język: „czystość świętych misteriów”. Usunięcie Wigilusza z dyptychów (list imion wspominanych podczas Liturgii) dokonano właśnie w celu zachowania tej czystości. Metropolita Melecjusz Kalamaras wyciąga dogmatyczny wniosek:

Herezja i łączność z heretykami skalają czystość misteriów. Dlatego złożenie papieża było obowiązkiem w obronie czystości i zbawczej skuteczności świętych Misteriów, ponieważ są one skalane, gdy heretyccy biskupi są podczas nich wspominani.

— metropolita Melecjusz Kalamaras, V Sobór Powszechny, s. 559, przypis 76

A Boski Dekret Wiary tego soboru podaje normę pozytywną:

Jest jedno zbawienie dla chrześcijan: przystąpienie do łączności ze świętymi misteriami z czystym sercem, dobrym sumieniem i wiarą nieobłudną; albowiem tylko wtedy każdy ma nadzieję otrzymać odpuszczenie grzechów, gdy jest uznany za godnego łączności ze świętymi misteriami od kapłanów, którzy czczą Boga w sposób prawosławny.

— Boski Dekret Wiary, V Sobór Powszechny (Kalamaras, s. 560)

Kluczowe wyrażenie: „od kapłanów, którzy czczą Boga w sposób prawosławny”. Zbawcza skuteczność misteriów jest nieodłączna od prawdziwej wiary i prawosławnej łączności. Nie wystarczy, aby celebrans był kanonicznie wyświęcony; musi także czcić Boga w sposób prawosławny.

Święty Maksym Wyznawca postawił pytanie, które implikuje dekret V Soboru Powszechnego. Wyjaśniając, dlaczego nie mógł przyjąć łączności z monoteletyckim patriarchatem Konstantynopola, stwierdził, że jego przywódcy „sami się wielokrotnie ekskomunikowali” i zostali „złożeni i pozbawieni kapłaństwa na Soborze Laterańskim odprawionym w Rzymie”, a potem zapytał:

Jakie Misteria mogą takie osoby sprawować? Jaki duch zstępuje na to, co odprawiają, lub na wyświęconych przez nich?

— św. Maksym Wyznawca, w: Wielki Synaksarion Cerkwi Prawosławnej, przeł. Holy Apostles Convent, t. 1 (Styczeń), s. 857

Zwróćmy starannie uwagę, co święty Maksym czyni. Nie traktuje prywatnego podejrzenia jako wystarczającego do rozstrzygnięcia kwestii łaski, ani nie wymyśla donatystycznej reguły, że każdy heretycki kapłan automatycznie nie posiada sakramentu. Wskazuje na publiczne soborowe potępienie przywódców monoteletyzmu i następnie stawia pytanie sakramentalne z wnętrza tego publicznego kontekstu cerkiewnego: „Jakie Misteria mogą takie osoby sprawować? Jaki duch zstępuje na to, co odprawiają, lub na wyświęconych przez nich?” Stanowisko Kanonu 15, za którym opowiada się ta książka, nie rozstrzyga kwestii łaski; odłącza się od herezji i pozostawia pytanie jurydyczne przyszłym soborom, jak wyraźnie nauczał metropolita Cyryl Kazański (Chapter 24: Rozdział 24: Święci, którzy zaprzestali wspominania).

Dlatego unikanie nabożeństw, na których wyznaje się herezję lub ją wspomina, jest wiernością wobec soborowego i patrystycznego wymogu, aby misteria były przyjmowane w Prawosławiu.

Odrzucamy donatyzm: sakramenty nie są unieważniane przez grzechy moralne szafarza. Lecz podtrzymujemy patrystyczne i soborowe nauczanie: herezja i łączność z herezją skalają czystość i zbawczy charakter misteriów, a zatem wymagają odłączenia się od takiej łączności.

Prawosławne rozróżnienie jest jasne: niegodność moralna nie równa się nieważności (donatyzm odrzucony); lecz herezja i łączność z herezją prowadzą do skalania i zakazu, tak aby wierni mogli przyjmować misteria od kapłanów, którzy czczą Boga w sposób prawosławny.

Święty Grzegorz Teolog, jeden z Trzech Wielkich Hierarchów, określa naturę tego skalania z precyzją. Pisząc przeciwko arianom w swojej Trzydziestej Trzeciej Mowie, stwierdza, że prawosławni „nie skalali się łącznością z nimi, której unikamy jak jadu węża: nie dlatego, że szkodzi ciału, lecz dlatego, że zaciemnia głębiny duszy.”[14] Nie cielesna szkoda. Duchowe zaciemnienie. Niebezpieczeństwo łączności z herezją nie jest zewnętrzne; jest wewnętrzne, dotyka samej duszy.

Święty Paisjusz Hagioryta ilustruje to rozróżnienie z charakterystyczną bezpośredniością. Pewna mniszka zapytała go, czy powinna była poprosić o błogosławieństwo prawosławnego kapłana, który przybył do jej monastyru bez ryasy:

— Gerondo, ktoś przywiózł do monastyru prawosławnego kapłana ubranego tylko w spodnie [bez ryasy]. Czy powinnyśmy poprosić o jego błogosławieństwo?

— Jakie błogosławieństwo? Powinnyście powiedzieć osobie, która go przywiozła, bez względu na to, jak ważna jest: „Przebaczcie nam, ale w naszym monastyrze jest reguła, że kapłanom, którzy nie noszą ryasy, dajemy ją. Żeby kapłan przybył do prawosławnego żeńskiego monastyru w samych spodniach! To niestosowne.”

Gdy osobie, która go przywiozła, nie jest wstyd, i gdy sam kapłan nie wstydzi się, że przybył bez ryasy, dlaczego wam miałoby być niezręcznie poprosić go, żeby ją włożył? Kiedyś spotkałem młodego archimandrytę w ubraniu świeckim na lotnisku. Jechał za granicę i przedstawił się: „Jestem, ojcze, taki a taki”, powiedział. „A gdzie twoja ryasa?” — odpowiedziałem. Oczywiście nie pokłoniłem mu się.

— św. Paisjusz Hagioryta, Duchowieństwo i Cerkiew, s. 350

Kto odważyłby się oskarżyć św. Paisjusza o donatyzm za to?

Czy święty Paisjusz kwestionował wyświęcenie kapłana lub ważność jego misteriów, odmawiając przyjęcia błogosławieństwa? Oczywiście, że nie. Poprawiał niestosowność daleko mniejszą niż herezja i wstrzymywał zwyczajny szacunek do czasu korekty.

Jeśli korekta i wstrzymany szacunek są stosowne z powodu brakującej ryasy i w żadnym razie nie stanowią donatyzmu, o ileż bardziej z powodu publicznego nauczania herezji?

I nie, fakt, że święty Paisjusz jest świętym, a my nie, nie ma tu żadnego znaczenia. Zauważmy, że poucza kogoś innego, czy przyjąć błogosławieństwo od kapłana bez ryasy. Nie korzysta z przywileju właściwego jego świętości; naucza zasady, która dotyczy każdego. Święci nie działają według własnych reguł; działają w ramach tych samych kanonów i tradycji, które wiążą nas wszystkich. Fakt, że doradza komuś innemu, jeszcze bardziej to dowodzi: jest to polecenie, nie osobiste dziwactwo. A jednak jest to utrwalona tendencja we współczesnej Cerkwi, gdzie ludzie odrzucają zasady i czyny świętych jako nieistotne dla nas, ponieważ „oni są świętymi, a my nie” (zob. Chapter 27: Rozdział 27: „Nie jesteś świętym” w pełnej odpowiedzi na ten zarzut).

Metropolita Filaret: podwójna anatema Patriarchatu Moskiewskiego

Rozróżnienie między donatyzmem a uprawnioną separacją nie jest jedynie teoretyczne. RPCZ stosowała je w praktyce przez osiemdziesiąt lat. Metropolita Filaret Nowojorski, którego nienaruszone relikwie świadczą o jego świętości, podał najbardziej bezpośrednie zastosowanie tego rozróżnienia do Patriarchatu Moskiewskiego. W liście z 1980 roku dotyczącym o. Dymitrija Dudko wyjaśnił, dlaczego RPCZ utrzymywała separację od PM:

Ta pseudo-cerkiew została dwukrotnie obłożona anatemą. Jego Świątobliwość Patriarcha Tichon i Wszechrosyjski Sobór Cerkiewny obłożyli anatemą komunistów i wszystkich ich współpracowników. Ta straszliwa anatema nie została zniesiona po dziś dzień i pozostaje w mocy, gdyż znieść ją może jedynie podobny Wszechrosyjski Sobór Cerkiewny, jako kanoniczna najwyższa władza cerkiewna. I straszliwa rzecz się stała w 1927 roku, gdy głowa Cerkwi, metropolita Sergiusz, swoją niesławną i apostatyczną Deklaracją poddał Cerkiew Rosyjską bolszewikom i ogłosił współpracę z nimi. I tak w najprecyzyjniejszym sensie wypełniło się wyrażenie z modlitwy na początku spowiedzi: wpadłszy pod własną anatemę! Albowiem w 1918 roku Cerkiew obłożyła anatemą wszystkich konfederatów komunizmu, a w 1927 roku sama weszła w obóz tych współpracowników i zaczęła chwalić czerwony, wrogobóski reżim: chwalić czerwoną bestię, o której mówi Apokalipsa.

Zauważmy starannie: metropolita Filaret nie ogłasza PM pozbawionego łaski. Obserwuje, że PM wpadł pod istniejącą anatemę wskutek własnych czynów. Anatema z 1918 roku przeciwko współpracownikom komunistów była już w mocy; Sergiusz sprowadził pod nią Cerkiew swoją Deklaracją z 1927 roku.

Metropolita Filaret kontynuuje:

Gdy metropolita Sergiusz ogłosił swą zbrodniczą Deklarację, wierne dzieci Cerkwi natychmiast odłączyły się od sowieckiej cerkwi i tak powstała Cerkiew Katakumbowa. I ona z kolei obłożyła anatemą oficjalną cerkiew za zdradę Chrystusa.

Tak więc PM stoi pod dwiema anatemami: anatemą Patriarchy Tichona z 1918 roku (pod którą sam się sprowadził) i późniejszą anatemą Cerkwi Katakumbowej.

Metropolita Filaret wyjaśnił następnie, dlaczego pozorny sukces duchowy o. Dudko ostatecznie poniósł klęskę:

Dlaczego to nieszczęście spadło na ojca Dymitrija Dudko?… Ponieważ jego działalność odbywała się poza prawdziwą Cerkwią… Czym zatem jest sowiecka cerkiew? Archimandryta Konstantyn wielokrotnie i usilnie twierdził, że najstraszliwszą rzeczą, jaką uczynił wrogobóski reżim w Rosji, jest stworzenie sowieckiej Cerkwi, którą bolszewicy przedstawili ludowi jako prawdziwą Cerkiew, zepchnąwszy prawdziwą Cerkiew Prawosławną do katakumb lub do obozów koncentracyjnych.

Przytoczył również proroctwo św. Teofana Rekluzyjczyka:

Hierarcha Teofan Rekluzyjczyk w swoich czasach ostrzegał, że zbliża się straszny czas, gdy ludzie będą na własne oczy widzieć wszelkie pozory cerkiewnego splendoru: uroczyste nabożeństwa, porządek cerkiewny i tym podobne, a wewnątrz będzie totalna zdrada Ducha Chrystusowego. Czy nie to właśnie widzimy w sowieckiej cerkwi? Patriarchowie, metropolici, wszystkie stopnie kapłańskie i mnisze, a zarazem przymierze z wrogami Boga, czyli jawna zdrada Chrystusa.

Świadectwo mniszek katakumbowych

Metropolita Filaret przekazuje następnie niezwykłą relację ukazującą, jak wierność wygląda w praktyce:

Grupę mniszek należących do Cerkwi Katakumbowej zesłano na Sołówki. Czekiści powiedzieli im: „Urządzajcie się teraz, a jutro pójdziecie do jakiejś pracy.” Lecz otrzymali niespodziewaną odpowiedź: „Nie pójdziemy i nie będziemy pracować.”

„Co, postradałyście rozum? Czy wiecie, co z wami zrobimy?” — krzyczeli czekiści. Nastąpiła spokojna odpowiedź ludzi, którzy w swej wierności niczego się nie bali: „Co będzie, to będzie, lecz będzie to, co miłe Bogu, a nie to, co pasuje wam, katom i zbrodniarzom. Możecie z nami zrobić, co chcecie: głodzić nas, torturować, wieszać, rozstrzeliwać albo palić ogniem. Lecz oświadczamy wam raz na zawsze: nie uznajemy was, sługi Antychrysta, za prawowitą władzę i nie będziemy w żaden sposób wypełniać waszych rozkazów!”

Rano rozgniewani czekiści wyprowadzili mniszki na wzgórze śmierci. Tak nazywano wysokie wzgórze, gdzie zimą zawsze wiał lodowaty wiatr. Na tym wietrze człowiek zamarzał na śmierć w ciągu kwadransa. Mniszki, ubrane w swoje zniszczone ryasy, prowadzone są na wzgórze przez żołnierzy Armii Czerwonej w ich kożuchach. Mniszki idą radośnie, z weselem, śpiewając psalmy i modlitwy. Żołnierze zostawili je na szczycie wzgórza i zeszli w dół. Słyszą, jak one dalej śpiewają. Pół godziny, godzina, dwie, jeszcze więcej: wciąż ze szczytu niesie się śpiew. Zapadła noc. Strażnicy podchodzą do mniszek: są żywe, zdrowe i nadal śpiewają swoje modlitwy. Zdumieni żołnierze odprowadzili je do obozu.

Czy to nie jest zwycięstwo? Oto co znaczy być wiernym aż do śmierci, jak mówią cudowne słowa Apokalipsy: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia.” W tym przypadku to oczywisty cud, jak z trzema młodzieńcami w piecu babilońskim, tylko tam śmiercionośnym żywiołem był ogień, a tu śmiercionośny i zabijający mróz. Oto jak Bóg nagradza wierność!

— metropolita Filaret Nowojorski, list do o. Victora Potapova dotyczący o. Dymitrija Dudko i Patriarchatu Moskiewskiego (26 czerwca/9 lipca 1980), opublikowany w Vertograd-Inform (wyd. angielskie nr 4, luty 1999, ss. 11–15)

Metropolita Filaret wyciąga wniosek:

I wysłuchajcie mojego serdecznego przekonania: gdyby cała wielomilionowa masa Rosjan okazała taką samą wierność jak owe mniszki i odmówiła posłuszeństwa bandytom uciskającym naród rosyjski, komunizm runąłby w sekundę. Albowiem pomoc Boża, która cudownie uratowała mniszki na ich drodze ku niechybnej śmierci, spłynęłaby tak samo na naród rosyjski. Lecz dopóki naród uznaje reżim i jest mu posłuszny, nawet jeśli cały czas klnie go w sercu, ten reżim pozostanie na swoim miejscu.

— metropolita Filaret Nowojorski, list do o. Victora Potapova dotyczący o. Dymitrija Dudko i Patriarchatu Moskiewskiego (26 czerwca/9 lipca 1980), opublikowany w Vertograd-Inform (wyd. angielskie nr 4, luty 1999, ss. 11–15)

Zauważmy, co ta relacja podkreśla: wierność, nie jurydyczne deklaracje bezłaskawości. Mniszki nie stały na wzgórzu, spierając się o to, czy sowieccy kapłani posiadali „ważne sakramenty”. Odmówiły uznania „sług Antychrysta” za prawowitą władzę, a Bóg uhonorował ich wierność cudem.

Takie jest stanowisko RPCZ, które niektórzy starokalendarzowcy źle rozumieją. RPCZ utrzymywała, że PM sprowadził na siebie istniejące anatemy i że wierni muszą się odłączyć. Lecz nacisk zawsze kładziono na wierność Chrystusowi i opór wobec zła, nie na rozstrzyganie ostatecznej kwestii łaski w każdej sowieckiej parafii. Metropolita Cyryl Kazański, jak widzieliśmy wcześniej, wyraźnie odmówił ogłoszenia sakramentów sergiańskich jako pozbawionych łaski, a mimo to zerwał łączność.

Rozróżnienie ma znaczenie: można uznać, że instytucja dokonała apostazji, i odmówić łączności z nią, nie rościąc sobie prawa do orzekania o obecności lub braku łaski w każdej parafii i sakramencie. Zaprzestanie wspominania liturgicznego nie jest deklaracją bezłaskawości. Jest aktem wierności: odłączeniem się od hierarchy, który publicznie naucza herezji, jak wymaga Kanon 15.

Ojciec Jan Romanides wyjaśnia głębszą zasadę: „Kryterium ważności Misteriów dla nas prawosławnych jest prawosławny dogmat, podczas gdy dla nieprawosławnych jest to sukcesja apostolska. W tradycji prawosławnej nie wystarczy wyprowadzić święcenia od Apostołów; musimy posiadać prawosławny dogmat. Pobożność i dogmat są jednym i tym samym i nie mogą być rozdzielone.”[15] Gdzie prawosławny dogmat jest nienaruszony, tam droga terapeutyczna jest nienaruszona. Gdzie jest on zniekształcony, kuracja jest zagrożona. Wierni nie potrzebują „soboru”, by im to powiedział, tak jak pacjent nie potrzebuje komisji lekarskiej, by mu powiedziała, że jego lekarz jest szarlatanem. Sobory potwierdzają to, co Cerkiew już wie; nie wytwarzają nowych osądów (jak Chapter 25 dokumentuje szczegółowo).

Lecz jeśli prawosławny dogmat jest kryterium, dlaczego po prostu nie ogłosić heretyckich sakramentów jako pozbawionych łaski i na tym poprzestać? Ponieważ Cerkiew nigdy tego nie uczyniła, i to celowo. Arcybiskup Hilarion (Troicki), Święty Nowomęczennik, wyjaśnia to poprzez pierwszy kanon św. Bazylego Wielkiego: św. Bazyli nie powiązał żadnej dogmatycznej teorii o ważności sakramentów poza Cerkwią z praktyką Cerkwi. Gdyby to uczynił, „Cerkiew musiałaby koniecznie zdefiniować z absolutną precyzją, jaki błąd czyni kogoś heretykiem, oddziela od Cerkwi i unieważnia Sakramenty. Taka definicja nie istnieje i żadna ogólna myśl przewodnia nie może być wyprowadzona z praktyki Cerkwi.”[16] Cerkiew stosuje ekonomię indywidualnie, ponieważ odmawia wydania ogólnego orzeczenia jurydycznego o tym, gdzie łaska jest obecna, a gdzie nieobecna poza jej kanonicznymi granicami. To jest Tradycja, nie luka w niej.

To nie jest ani donatyzm (który ogłaszał sakramenty nieważnymi na podstawie stanu moralnego szafarza), ani indyferentyzm (który traktuje łączność z herezją jako akceptowalną). Jest to patrystyczna droga środka: prawosławny dogmat jest kryterium dla Misteriów, a wierni odłączają się od tych, którzy go zniekształcają, lecz precyzyjne granice łaski pozostają w rękach Bożych. Cerkiew działa; nie rości sobie prawa do zmapowania pełni Bożego działania.

Święty Andrzej z Krety: święty, który upadł i pokutował

Patrystyczna droga środka nie jest teoretyczna. Historia Cerkwi dostarcza konkretnego przykładu w osobie jednego z najbardziej umiłowanych świętych Cerkwi Prawosławnej.

Święty Andrzej z Krety (ok. 660-740), autor Wielkiego Kanonu Pokutnego, był osobiście obecny na VI Soborze Powszechnym (680-681) jako oficjalny przedstawiciel Patriarchy Jerozolimskiego, gdzie walczył z herezją monoteletyzmu. Trzydzieści lat później, w 712 roku, monoteletycki cesarz Filippikus Bardanes zwołał conciliabulum (fałszywy sobór), który formalnie odrzucił VI Sobór Powszechny i przywrócił imiona potępionych heretyckich monoteletów do dyptychów. Andrzej podpisał heretyckie dekrety.

Po obaleniu cesarza w 713 roku Andrzej napisał list pokutny do Agatona, diakona Hagia Sophia, wyrażając „głęboką skruchę za to, że nie stanął twardo za prawdą”. Został przyjęty z powrotem do pełni Prawosławia. Źródła prawosławne nazywają jego uczestnictwo „apostazją” i „duchowym upadkiem”. Monastyr św. Elżbiety w Mińsku pisze: „Apostazja świętego Andrzeja uczyniła grzech praktyczną rzeczywistością dla świętego. Odczuł ciemność duchowego upadku i wylał prawdziwe łzy pokuty.” Wielki Kanon Pokutny, śpiewany co Wielki Post w całym prawosławnym świecie, jest wyraźnie powiązany z tym osobistym doświadczeniem upadku i odrodzenia.

To, że śpiewamy go co roku jako prawosławni chrześcijanie, nie wiedząc, że ta pokuta wynika z poddania się herezji, jest niefortunne.

Teologiczna wymowa przykładu św. Andrzeja jest następująca: nie można zostać „przyjętym z powrotem” do czegoś, czego się nigdy nie opuściło. Język przyjęcia zakłada odejście. Uwielbienie Andrzeja jako świętego dokonało się przez cykl upadku i pokuty, nie dlatego, że upadek był bez znaczenia. Cerkiew czci go jako tego, kto upadł ciężko i pokutował autentycznie: tak samo, jak Cerkiew czci i wychwala św. Marię Egipcjankę.

German, wówczas metropolita Kyziku, również podpisał dekrety z 712 roku, również pokutował i został wyniesiony na Patriarchę Konstantynopola 11 sierpnia 715 roku. Natychmiast zwołał synod, który ponownie potwierdził doktrynę VI Soboru Powszechnego, na nowo proklamował dwie wole i dwa działania w Chrystusie i obłożył anatemą przywódców monoteletyzmu.[17] On również jest czczony jako święty. Wzorzec jest ten sam: upadek był rzeczywisty, pokuta była rzeczywista i uwielbienie przyszło przez pokutę, a nie mimo tego, że upadek był nieistotny.

Jeśli uczestnictwo pod cesarskim przymusem jest prawdziwym upadkiem wymagającym korekty, to dobrowolne trwanie w łączności z hierarchą, który publicznie naucza herezji, niesie co najmniej ten sam ciężar. Święty Andrzej podpisał pod groźbą cesarza. Ci, którzy dziś nadal wspominają Patriarchę Cyryla, nie czynią tego pod żadną taką groźbą.

„Kto decyduje?”

W tym momencie niektórzy mogą zapytać: „Jeśli sobór nie jest wymagany do rozpoznania herezji, to kto decyduje? Czy ktokolwiek może ogłosić coś herezją?”

Opierając się na już przedstawionych dowodach, od historycznych świadków, którzy działali przed soborami, po doktrynalny schemat, w którym sobory bronią, a nie odkrywają prawdę, to pytanie ujawnia sam problem, który tu omawiamy. Zakłada ono model jurydyczny, w którym herezja jest czymś ogłaszanym do istnienia przez władzę. Lecz to jest właśnie współczesny błąd.

Model patrystyczny jest inny. Herezja jest obiektywnym odejściem od depozytu wiary. Istnieje jako herezja w chwili, gdy ktoś naucza wbrew Ojcom. Pytanie nie brzmi „kto ma władzę ogłosić to herezją?”, lecz „czy to nauczanie zgadza się z Ojcami, czy nie?”

Święty Wincenty z Lerynu podał klasyczną formułę w V wieku: w swoim Commonitorium pisze, że trzymamy się wiary, „w którą wierzono wszędzie, zawsze, przez wszystkich” (quod ubique, quod semper, quod ab omnibus creditum est). Herezja rozpoznawana jest po swej nowości i partykularności wobec tego powszechnego konsensusu. Nauczanie jest prawosławne nie dlatego, że sobór je ogłasza; sobór ogłasza je, ponieważ zawsze było prawosławne. I nauczanie jest heretyckie nie dlatego, że sobór je potępia; sobór je potępia, ponieważ zawsze było przeciwne wierze.

Geronda Efrem nie potrzebował niczyjego pozwolenia, by rozpoznać, że marksizm jest sprzeczny z Ewangelią. Rosyjscy nowomęczennicy nie potrzebowali soboru, by im powiedzieć, że Sergiusz zdradził wiarę. Znali wiarę i widzieli sprzeczność.

Właściwym pytaniem nie jest „kto decyduje?”, lecz „czy to nauczanie zgadza się z Ojcami, czy nie?”

Rozważmy, co czyni ta właśnie książka. Nie decyduje o niczym. Nie deklaruje niczego arbitralnie. Przedstawia zbiorowe świadectwo naszych Ojców Cerkwi, świętych i starców. Czytelnik może zweryfikować każdy cytat. Czytelnik może sam pójść i przeczytać te źródła. Taka jest metoda: mierzyć nauczanie wobec patrystycznego konsensusu.

Ci, którzy wciąż pytają „kto decyduje?”, odrzucili ten schemat. Uczynili siebie zależnymi od prawosławnych guru, czy to kapłanów, teologów, czy akademików, by rozpoznawać herezję za nich. Lecz nie tak działali nasi święci.

Jak stwierdził o. Serafin Rose: ci, którzy odczuwają Prawosławie przez przeżywanie jego życia łaski, przez obcowanie z żywotami świętych i pismami patrystycznymi, są zdolni rozpoznać objawienie się herezji. Ci, którzy nie są na tym wychowani, którzy nie czytają Ojców, którzy nie praktykują modlitwy serca, którzy nie przyjmują sakramentów ze zrozumieniem, „tak naprawdę nie wiedzą, o czym mówisz” (jak cytowano w Sobory nie odkrywają herezji w Chapter 25). Nie potrafią pojąć, jak można być tak poruszonym czymś, czego żaden sobór nie zidentyfikował jako herezji.

A jednak wielu, którzy nie czytają świętych lub czytają jedynie akapit tu i tam, chce spierać się z tymi, którzy czytają. Oto sedno problemu. Spierają się nie z nami, lecz z samymi Ojcami.

Rosyjscy nowomęczennicy uznali nasze kanony, świętych i starców za wystarczających, by „decydować”. Niech ci, którzy nadal chcą się spierać, zadowolą się dokładnie tym samym świadectwem.

A jednak, mimo wszystkiego, co święci, kanony i Ojcowie ustalili, najczęstszą odpowiedzią na to wszystko pozostaje: „Nie jesteś świętym. Kim jesteś, żeby zaprzestać wspominania liturgicznego?” Następny rozdział odpowiada na ten zarzut.

  1. Oryginał grecki: “Συμφέρει τὸν ἀβάπτιστον, εἰ μὴ εὑρίσκοιτο ὀρθόδοξος ὁ βαπτίσων, ὑπὸ μοναχοῦ, ἢ καὶ τούτου μὴ ὄντος, ὑπὸ λαϊκοῦ βαπτισθῆναι, λέγοντος «βαπτίζεται ὁ δεῖνα εἰς τὸ ὄνομα τοῦ πατρὸς καὶ τοῦ υἱοῦ καὶ τοῦ Ἁγίου Πνεύματος» ἢ ἀφώτιστον ἐκδημῆσαι. Καὶ ἀληθῶς ἐβαπτίσθη· ἐξ ἀνάγκης γὰρ καὶ νόμου μετάθεσις, ὡς γέγονε πάλαι καὶ ἀποδέδεκται.”

  2. Oryginał grecki: “Οὐ προσήκει, ἀλλ᾽ ἢ μᾶλλον κατὰ ἀνάγκην ἐν κοινῷ οἴκῳ, ἐκλελεγμένῳ τινὶ καθαρωτέρῳ τόπῳ.”

  3. „Заявление Священного Синода Русской Православной Церкви в связи с посягательством Константинопольского Патриархата на каноническую территорию Русской Церкви” (Минск, 15.10.2018). Patriarchia.ru (RU): https://www.patriarchia.ru/article/99760. DECR (EN): https://mospat.ru/en/news/47059/. Synod postanawia zerwać łączność eucharystyczną z PE; wierni nie mają przystępować do Komunii w parafiach PE.

  4. Orthodoxia.info (lustro komunikatu Synodu RPCZ), październik 2018: https://orthodoxia.info/news/rocor-no-longer-in-communion-with-ep/

  5. Oryginał grecki: “«Διὰ τοῦτο πολλάκις ὑμᾶς ὑπέμνησα περὶ τῶν ἀθέων αἱρετικῶν, καὶ τανῦν παρακαλῶ, τοῦ μὴ συγκαταβῆναι αὐτοῖς ἔν τινι πράγματι, μὴ ἐν βρώμασιν, ἢ ἐν πόμασιν, ἢ φιλίᾳ ἢ σχέσει, ἢ ἀγάπῃ ἢ εἰρήνῃ. Ὁ γὰρ ἐν τούτοις ἀπατώμενος, καὶ συγκαταβαίνων αὐτοῖς, ἀλλότριον ἑαυτὸν καθίστησι τῆς καθολικῆς Ἐκκλησίας.»” Źródło: impantokratoros.gr.

  6. Oryginał grecki: “«Οἵτινες τὴν ὑγιᾶ ὀρθόδοξον πίστιν προσποιούμενοι ὁμολογεῖν, κοινωνοῦσι δὲ τοῖς ἑτερόφροσι, τοὺς τοιούτους, εἰ μετὰ παραγγελίαν μὴ ἀποστῶσιν, μὴ μόνον ἀκοινωνήτους ἔχειν, ἀλλὰ μηδὲ ἀδελφοὺς ὀνομάζειν.»”

  7. Oryginał grecki: „ΛΟΙΠΟΝ Η ΕΞΩΤΕΡΙΚΗ ΑΚΟΙΝΩΝΗΣΙΑ ΔΙΑΣΩΖΕΙ ΤΗΝ ΕΣΩΤΕΡΙΚΗΝ ΑΛΛΟΤΡΙΟΤΗΤΑ.” Ujęty w nawias obiekt uzupełniono z kontekstu rozważań św. Nektariusza o stosunkach z heretykami.

  8. Ojcowie atoscy, Confessional Letter to Emperor Michael VIII Palaiologos (List wyznaniowy do cesarza Michała VIII Paleologa, ok. 1274). Przekład angielski w Breaking Communion with Heretics and the 15th Canon of the I-II Council of Constantinople (Zerwanie łączności z heretykami i 15. kanon Soboru I-II w Konstantynopolu) (Kiszyniów, 2017), ss. 9–10, cytujący „Epistle of the Hagiorite Fathers to the Emperor Michael Paleologos with the Confession of Faith Against the Unia of Lyon (1272–74)” (List Ojców Hagiorytów do cesarza Michała Paleologa z wyznaniem wiary przeciw unii lyońskiej). Ten sam list cytowany jest w: V. Laurent i J. Darrouzès, red., Dossier grec de l’Union de Lyon (1273–1277) (Paris, 1976).

  9. Oryginał grecki: “καὶ οἱ ἱερεῖς αὐτῆς ἠθέτησαν νόμον μου καὶ ἐβεβήλουν τὰ ἅγιά μου· ἀνὰ μέσον ἁγίου καὶ βεβήλου οὐ διέστελλον καὶ ἀνὰ μέσον ἀκαθάρτου καὶ τοῦ καθαροῦ οὐ διέστελλον.”

  10. Oryginał grecki: “«ἐκ τοῦ προφανοῦς λοιπόν ἆθλον δυσσεβείας ἡ προεδρία πρόκειται, ὥστε ὁ τά χαλεπώτερα βλασφημήσας εἰς ἐπισκοπήν λαοῦ προτιμότερος……φεύγουσι τοὺς εὐκτηρίους οἴκους οἱ ὑγιαίνοντες τῶν λαῶν ὡς ἀσεβείας διδασκαλεῖα, κατὰ δὲ τὰς ἐρημίας πρὸς τὸν ἐν τοῖς οὐρανοῖς Δεσπότην μετὰ στεναγμῶν καὶ δακρύων τὰς χεῖρας αἴρουσιν.»”

  11. Oryginał grecki: “ἐμίσησα ἐκκλησίαν πονηρευομένων καὶ μετὰ ἀσεβῶν οὐ μὴ καθίσω. νίψομαι ἐν ἀθῴοις τὰς χεῖράς μου καὶ κυκλώσω τὸ θυσιαστήριόν σου, κύριε.”

  12. Oryginał grecki: “διὸ ἐξέλθατε ἐκ μέσου αὐτῶν καὶ ἀφορίσθητε, λέγει Κύριος, καὶ ἀκαθάρτου μὴ ἅπτεσθε, κἀγὼ εἰσδέξομαι ὑμᾶς, καὶ ἔσομαι ὑμῖν εἰς πατέρα, καὶ ὑμεῖς ἔσεσθέ μοι εἰς υἱοὺς καὶ θυγατέρας, λέγει Κύριος παντοκράτωρ.”

  13. Oryginał grecki: “Ἀποσχίσθητε ἐκ μέσου τῆς συναγωγῆς ταύτης, καὶ ἐξαναλώσω αὐτοὺς εἰς ἅπαξ… Ἀποσχίσθητε ἀπὸ τῶν σκηνῶν τῶν ἀνθρώπων τῶν σκληρῶν τούτων καὶ μὴ ἅπτεσθε ἀπὸ πάντων ὧν ἐστιν αὐτοῖς.”

  14. Św. Grzegorz Teolog, Oration 33 (Against the Arians) (Mowa 33, Przeciw arianom), sekcja IV. Pełny tekst w New Advent: https://www.newadvent.org/fathers/310233.htm

  15. O. John Romanides, w: metropolita Hierotheos (Vlachos), Empirical Dogmatics of the Orthodox Catholic Church According to the Spoken Teaching of Father John Romanides, t. 2 (Empiryczna dogmatyka Prawosławnej Cerkwi Katolickiej według ustnego nauczania ojca Johna Romanidesa) (Levadia: Birth of the Theotokos Monastery, 2013), ss. 247–248.

  16. Arcybiskup Hilarion (Troicki), święty nowomęczennik, komentarz do 1. kanonu św. Bazylego Wielkiego; cyt. za: V. Moss, The Ecclesiology of the Russian New Martyrs and Confessors (Eklezjologia rosyjskich nowomęczenników i wyznawców), część 1.

  17. Teofanes Wyznawca, Chronographia; zob. także Catholic Encyclopedia, s.v. „St. Germanus I”: „Natychmiast (715 lub 716) zwołał w Konstantynopolu synod biskupów greckich, którzy uznali i na nowo ogłosili naukę o dwóch wolach i dwóch działaniach w Chrystusie oraz obłożyli anatemą Sergiusza, Cyrusa i innych przywódców monoteletyzmu”. Dostępne pod: https://www.newadvent.org/cathen/06484a.htm.

Press Esc or click anywhere to close