Skip to main content
Część VIII Przeciw nadużyciom
Theme
Font
Text Size
100%
Line Spacing
Advanced
Open plain text

Herezja Patriarchy Cyryla
Rozdział 31

W obronie świętych Patriarchatu Moskiewskiego

Kilka świętych postaci związanych z Patriarchatem Moskiewskim zajmowało stanowiska wobec sergianizmu i Deklaracji z 1927 roku, które przeczą świadectwu nowomęczenników cytowanych w tej książce. Niniejszy rozdział uczciwie analizuje ich błędy i wyjaśnia, dlaczego pozostają oni świętymi i ludźmi świętobliwymi.

W 1998 roku młody moskiewski diakon napisał, że sakramenty RPCZ (Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi Zagranicznej) są pozbawione łaski, że Metropolita Antoni (Chrapowicki) założył „herezję walczącą z krzyżem” i że chrześcijanie podróżujący za granicę „nie mogą wchodzić w łączność eucharystyczną z obcokrajowcami”.[1]

Jedenaście lat później ten sam człowiek został zamordowany za Chrystusa. Nawrócił ponad osiemdziesięciu muzułmanów, w tym Pakistańczyka, który szkolił się na zamachowca-samobójcę.[2] Gdy zamaskowany zabójca wszedł do jego cerkwi, poszedł wprost ku niemu. Sam Patriarcha Cyryl napisał, że Pan dał o. Danielowi „możliwość stania się wyznawcą wiary i męczennikiem za sprawę głoszenia Ewangelii”.[3]

Hieromęczennik Daniel Sysojew bronił sergianizmu: stanowiska, że Deklaracja Metropolity Sergiusza (Stragorodskiego) z 1927 roku, która zobowiązywała Cerkiew do lojalności wobec państwa sowieckiego i wymagała od wszystkich duchownych publicznego wyrażania tej lojalności jako warunku kontynuowania posługi, była kanonicznie uprawniona i konieczna. Był też męczennikiem.

Starzec Jan Krestiankin nazwał Cerkiew katakumbową „organizacją schizmatycką”, której „nie ośmiela się nawet nazywać Cerkwią”.[4] Spędził też pięć lat w GUŁAGu, gdzie jego kazania przyciągnęły zbyt wielu do Chrystusa jak na gust NKWD (KGB).[5]

Święty Łukasz Krymski nazwał józefitów „schizmatykami”. Przetrwał też jedenaście lat w sowieckich więzieniach, odmówił wyrzeczenia się wiary pod torturami i uzdrowił tysiące ludzi swoimi modlitwami.

Ikona św. Łukasza z Symferopola (Krymu), Arcybiskupa i Chirurga, w szatach biskupich z ikoną pektoralną, udzielającego błogosławieństwa i trzymającego krzyżowy pastorał
Św. Łukasz z Symferopola (Krymu), Arcybiskup i Chirurg. (CC0)

Jak mogą święci być świętymi, a jednocześnie popełniać błędy?

Dlaczego ta analiza jest konieczna

Tradycja prawosławna uczy, że powinniśmy okrywać słabości świętych, nie odkrywać ich. Instynktem Cerkwi jest czcić, nie analizować.

Prosimy o przebaczenie za to, co następuje. Ta analiza nie byłaby konieczna, gdyby dwie bezbożności jej nie wymusiły.

Pierwsza bezbożność pochodzi od starokalendarzystycznych polemistów, którzy wykorzystują błędy świętych Patriarchatu Moskiewskiego, by całkowicie zaprzeczać ich świętości. Wskazują na obronę sergianizmu przez hieromęczennika Daniela Sysojewa i dochodzą do wniosku, że nie może być święty. Wskazują na poparcie św. Łukasza Krymskiego dla Metropolity Sergiusza i dochodzą do wniosku, że był „wyznawcą bolszewizmu”. Rozszarpują świętych XX wieku tak, jak ich poprzednicy rozszarpywali błogosławionego Augustyna, i jak pewna starokalendarzystyczna ihumenia próbowała niegdyś rozszarpać św. Nektariusza z Pentapolu.

Ci krytycy muszą usłyszeć: święci błądzili, a pozostają świętymi. Jednak ich błędy nie anulują ich męczeństwa ani ich świętości. Cerkiew zawsze utrzymywała obie prawdy jednocześnie.

Druga bezbożność pochodzi z przeciwnego kierunku: od tych, którzy wykorzystują błędy świętych jako autorytet. Ponieważ hieromęczennik Daniel bronił sergianizmu, niektórzy dochodzą do wniosku, że sergianizm musi być możliwy do obrony. Ponieważ św. Łukasz wspierał Metropolitę Sergiusza, niektórzy dochodzą do wniosku, że Deklaracja z 1927 roku musiała być dopuszczalna. Ponieważ ci ludzie byli świętsi od nas, niektórzy argumentują, że jesteśmy zobowiązani podążać za ich stanowiskami w tych kwestiach.

To rozumowanie jest obce tradycji prawosławnej. Gdyby świętość zapewniała nieomylność, błędy błogosławionego Augustyna dotyczące predestynacji i filioque byłyby wiążącą doktryną. A nie są. Gdyby opinia świętego w spornej kwestii miała moc dogmatu po prostu dlatego, że był święty, Cerkiew nigdy nie potrzebowałaby Soborów Powszechnych. Święty Grzegorz z Nyssy nauczał apokatastazy. Był świętszy od każdego z nas, a mimo to żaden prawosławny chrześcijanin nie jest zobowiązany podążać za nim w ten błąd, a Cerkiew formalnie go potępiła.

Zasada jest prosta: podążamy za konsensusem patrystycznym (zob. Appendix A), nie za odosobnioną opinią żadnego pojedynczego świętego, bez względu na to, jak bardzo jest święty. Gdy jeden święty przeczy zbieżnemu świadectwu innych świętych i wyznawców, którzy odnieśli się do tej samej kwestii, podążamy za konsensusem, nie za wyjątkiem.

Kanonizowani nowomęczennicy cytowani w tej książce, którzy bezpośrednio odnieśli się do Deklaracji z 1927 roku, potępili ją. Hieromęczennik Daniel Sysojew, starzec Jan Krestiankin i św. Łukasz Krymski bronili jej albo instytucji na niej zbudowanej. Przytoczone świadectwo jest przeciwko nim w tej kwestii. Czcimy ich. Nie podążamy za nimi tam, gdzie błądzili.

Czynienie inaczej oznaczałoby uczynienie świętości substytutem prawdy. Sami święci odrzuciliby to.

Ramy patrystyczne: jak święci mogą błądzić

Święci dziedziczą błąd po swoich nauczycielach

Święty Barsanufiusz Wielki (VI wiek) został bezpośrednio zapytany: „Dlaczego święci niekiedy błądzą w poszczególnych rozumieniach i przeczą sobie nawzajem?” Jego odpowiedź:

Święci, uczynieni nauczycielami… otrzymali wsparcie z góry i wykładali nowe nauczanie, ale jednocześnie zachowali to, co wzięli od swoich dawnych nauczycieli, to jest nauczanie błędne… Poglądy ich nauczycieli wymieszały się z ich własnym nauczaniem, i ci święci niekiedy mówili to, czego nauczyli się od swoich nauczycieli, a niekiedy to dobre, co było im podszepnięte przez ich intelekt… Nie modlili się do Boga, aby im objawił, czy to, czego nauczyli ich ich nauczyciele, pochodziło od Ducha Świętego… i dlatego poglądy ich nauczycieli wymieszały się z ich własnym nauczaniem.

— św. Barsanufiusz Wielki, Sts. Barsanuphius and John: Questions and Answers (Pytania i odpowiedzi)[6]

Święci mogą dziedziczyć fałszywe nauki od swoich mentorów. Święci nie zawsze zasięgają rady Boga w kwestii każdego stanowiska, które zajmują. Nie wszystko, co mówi święty, niesie ze sobą Boże potwierdzenie.

Czcimy świętych, którzy błądzili, ale nie podążamy za ich błędami

Święty Focjusz Wielki (Patriarcha Konstantynopolitański) odniósł się do tego bezpośrednio, gdy łacińscy teologowie próbowali wykorzystać błędy zachodnich Ojców przeciwko Cerkwi:

Czy nie było skomplikowanych okoliczności, które zmuszały wielu Ojców po części do wyrażania się nieprecyzyjnie, po części do mówienia z dostosowaniem do okoliczności pod atakami wrogów, a niekiedy z niewiedzy ludzkiej, której i oni podlegali?… Jeśli niektórzy wyrażali się nieprecyzyjnie, lub z jakiegoś nieznanego nam powodu nawet zboczyli z prawej drogi, ale nie postawiono im żadnego pytania i nikt nie wezwał ich do poznania prawdy: zaliczamy ich do Ojców, tak jakby tego nie powiedzieli, ze względu na prawość ich życia i wybitną cnotę i ich wiarę, nienaganną pod innymi względami. Nie podążamy jednak za ich nauczaniem w tych punktach, w których zbaczają ze ścieżki prawdy… My zaś, wiedząc, że niektórzy z naszych świętych Ojców i nauczycieli zboczyli od wiary prawdziwych dogmatów, nie przyjmujemy jako doktryny tych dziedzin, w których zboczyli, ale obejmujemy tych ludzi.

— św. Focjusz Wielki, list do Patriarchy Akwilei[7]

Święty Marek Efeski, gdy łacińscy teologowie na Soborze Florenckim naciskali, argumentując, że Ojcowie, którzy błądzili, powinni być „wyrzuceni wraz z heretykami”, dał prawosławną odpowiedź:

Jest bowiem możliwe, by ten sam człowiek był Nauczycielem, a mimo to nie mówił wszystkiego z absolutną ścisłością; albo jakżeby inaczej Ojcowie potrzebowali Soborów Powszechnych?

— św. Marek Efeski, Druga homilia o ogniu czyśćcowym[8]

Na tym samym Soborze św. Marek zacytował samego błogosławionego Augustyna w kwestii tej zasady:

Nie powinniśmy traktować osądu człowieka, choćby ten człowiek był prawowierny i cieszył się wielką sławą, jako tego samego rodzaju autorytetu co kanoniczne Pisma, do tego stopnia, by uważać za niedopuszczalne dla nas, z szacunku, jaki jesteśmy winni takim ludziom, niezgadzanie się z czymś w ich pismach i odrzucanie tego, gdybyśmy odkryli, że nauczali inaczej niż prawda, która z Bożą pomocą została osiągnięta przez innych lub przez nas samych. Tak właśnie postępuję z pismami innych ludzi; i pragnę, by czytelnik postępował tak samo wobec moich pism.

— błogosławiony Augustyn z Hippony (cytowany przez św. Marka Efeskiego na Soborze Florenckim)

Dlatego konsensus patrystyczny ma znaczenie. Jak wyjaśnia Appendix A, gdy święci na przestrzeni wieków i kontynentów, każdy osiągnąwszy teorię niezależnie, nauczają tego samego w kwestii wiary, Duch Święty przemawia przez nich zbiorowo. Ich zgoda odfiltrowuje indywidualny błąd i potwierdza to, co Cerkiew otrzymała od apostołów.

Pojedynczy święci mogą błądzić; zbiorowe świadectwo (konsensus patrystyczny) ich koryguje.

Zastosowanie: święci PM i nowomęczennicy

Gdy hieromęczennik Daniel Sysojew błądził w kwestii sergianizmu, konsensus nowomęczenników, którzy bezpośrednio odnieśli się do Deklaracji z 1927 roku, z których każdy bez wyjątku ją potępił, koryguje go. Podążamy za konsensusem, nie za odosobnionym błędem.

O. Serafin Rose odniósł się do tej samej kwestii w swoim studium relacji błogosławionego Augustyna do św. Jana Kasjana:

Istotne jest, by pamiętać, że spór między Kasjanem a Augustynem nie był sporem między prawosławnym Ojcem a heretykiem (jak na przykład spór między Augustynem a Pelagiuszem), lecz raczej sporem między dwoma prawosławnymi Ojcami, którzy rozmijali się jedynie w szczegółach prezentacji jednej i tej samej doktryny. Zarówno św. Kasjan, jak i błogosławiony Augustyn usiłowali nauczać prawosławnej doktryny łaski i wolnej woli przeciw herezji Pelagiusza; ale jeden czynił to z pełną głębią wschodniej tradycji teologicznej, podczas gdy drugi był prowadzony ku pewnym zniekształceniom tego samego nauczania z powodu nadmiernie logicznego podejścia do niego.

— o. Serafin Rose, „The Place of Blessed Augustine in the Orthodox Church,” The Orthodox Word, t. 14, nr 2 (marzec–kwiecień 1978), s. 70

Hieromęczennik Daniel i nowomęczennicy obaj walczyli z sowieckim ateizmem. Obaj byli prawosławnymi. Ale nowomęczennicy dawali świadectwo „z pełną głębią” tych, którzy bezpośrednio zmierzyli się z sytuacją. Sysojew „był prowadzony ku pewnym zniekształceniom” z powodu odziedziczonych ram instytucjonalnych. W żadnym z przypadków spór nie czyni żadnej ze stron heretycką. Obie pozostają prawosławnymi świadkami.

Niech będzie wiadome, że nawet Apostołowie błądzili. Święty Piotr trzykrotnie zaparł się Chrystusa. Paweł i Barnaba mieli „ostrą niezgodność” z powodu Jana Marka (Dz 15,39).

Świętość oznacza bycie wydzielonym dla Boga, uświęconym łaską. Nie oznacza intelektualnej nieomylności ani teologicznej doskonałości. Być świętym to osiągnąć przebóstwienie, mieć prawdziwą miłość do Chrystusa potwierdzoną swoim życiem i prawidłowo wyznawać fundamentalne dogmaty wiary. Świętym nie gwarantuje się prawidłowego rozumienia każdej sytuacji historycznej, doskonałego osądu politycznego ani odporności na naciski instytucjonalne.

Ustanowiwszy te ramy, przeanalizujmy poszczególne przypadki.

Hieromęczennik Daniel Sysojew

Hieromęczennik Daniel Sysojew (z lewej) trzymający ikonę, stojący z innym kapłanem przed drewnianą cerkwią w Moskwie
Hieromęczennik Daniel Sysojew (1974–2009)

W swoich pismach Sysojew argumentował, że Deklaracja Metropolity Sergiusza była kanonicznie uprawniona, potępił Cerkiew katakumbową jako schizmatycką i pisał obszernie przeciw RPCZ, oskarżając ją o schizmę i herezję.[1]

Jednakże miał zaledwie 24 lata i był wciąż diakonem, gdy napisał swoje najbardziej polemiczne dzieło w 1998 roku, ukształtowany w latach 90. w Moskwie, gdzie pisma nowomęczenników były w dużej mierze niedostępne. Patriarchat Moskiewski kanonizował nowomęczenników dopiero w 2000 roku, dwa lata po jego artykule. Nigdy nie został wezwany przed synod, by odpowiedzieć za swoje stanowisko, i nigdy nie przedstawiono mu argumentów nowomęczenników.[9] Być może zupełnie zmieniłby zdanie.

Uderzający szczegół ujawnia głębię jego dysonansu poznawczego. Jego wdowa Julia ujawnia w Неизвестный Даниил (2012), że przygotowując swoją polemikę przeciw RPCZ, Sysojew był jednocześnie „pełen zachwytu” wobec cudu RPCZ, jakim jest Montrealska Mironosząca Ikona Iwierska, i „bardzo chciał ją zobaczyć”. Brat José Muñoz-Cortes, opiekun ikony, został później kanonizowany jako święty przez RPCZ. Sysojew rozpoznawał łaskę w RPCZ, jednocześnie przygotowując się do ataku na nią jako pozbawioną łaski.

Jego dalsza droga mówi wszystko. Po zjednoczeniu PM i RPCZ w 2007 roku Sysojew osobiście udał się do Nowego Jorku z diakonem Jerzym Maksimowem, by spotkać się z Metropolitą Hilarionem (Kapralem), ułatwiając przyjęcie schizmatyckiej grupy do RPCZ. Oznacza to, że człowiek, który w 1998 roku nazywał RPCZ pozbawioną łaski, w 2009 roku aktywnie przyprowadzał ludzi do życia sakramentalnego RPCZ. Nigdy nie opublikował formalnego odwołania; jego same czyny były odwołaniem.[10] A jednak schizmatyccy starokalendarzyści pomijają te szczegóły, bo nie pasują do ich narracji.

Św. Łukasz Krymski

Św. Łukasz wspierał Metropolitę Sergiusza, zasiadał w jego Świętym Synodzie po Soborze z 1943 roku i wprost nazwał opozycję józefitów „zgubną schizmą”. Jednak w przeciwieństwie do Sysojewa nigdy nie napisał teologicznej obrony samej Deklaracji z 1927 roku. Jego autobiografia o niej nie wspomina. Jego poparcie miało charakter instytucjonalny, nie apologetyczny.[11]

Jego życie odrzuciło sergianizm wymowniej niż jego pióro go kiedykolwiek broniło. Wytrzymał jedenaście lat w sowieckich więzieniach, odmówił zdjęcia riasy czy ikony Bogarodzicy ze swojej sali operacyjnej, powiedział GPU (KGB), że „zdecydowanie nie jest ich przyjacielem”, ponieważ prześladowali Chrystusa, przekazał całą Nagrodę Stalinowską sierotom wojennym i napisał do swoich dzieci: „Bądźcie gotowi nawet na męczeństwo, bo płyniecie pod prąd”. Wybrał wygnanie, cierpienie i wyznawanie, wspierając jednocześnie metropolitę, który wybrał ugodowość. Rozumiał, że „sama Cerkiew nie stała się potężna i silna dzięki swoim roztropnym i rozsądnym wiernym, lecz przez swoich męczenników, anachoretów i «szalonych Chrystusowych», którzy stawiali czoła logice i każdemu naturalnemu instynktowi i pragnieniu”. Żył zgodnie z tą zasadą. Wybrał dokładne przeciwieństwo tego, czego naucza sergianizm.

O. Serafin Rose, którego sami starokalendarzyści czczą, cytował św. Łukasza jako autorytatywnego świadka w kwestii stworzenia w Genesis, Creation and Early Man, swoim tysiącstronicowym opus magnum o patrystycznej doktrynie stworzenia (s. 809; zob. Chapter 14: Rozdział 14: Pochwała ewolucji i Karola Darwina). Rose nie traktował św. Łukasza jedynie jako skompromitowanej postaci; traktował go jako wiarygodny głos teologiczny, wart cytowania.

Za św. Focjuszem: „Zaliczamy ich do Ojców… ale nie podążamy za ich nauczaniem w tych punktach, w których zbaczają ze ścieżki prawdy”.

Starzec Jan Krestiankin

Starzec Jan Krestiankin (1910–2006), jeden z najbardziej kochanych ojców duchownych późnego okresu sowieckiego i postsowieckiej Rosji, spędził pięć lat w GUŁAGu za „antysowiecką agitację”, co w języku NKWD (KGB) oznaczało, że jego kazania przyciągnęły zbyt wielu do wiary. Po zwolnieniu znosił jedenaście lat ciągłych przenoszek przez sześć parafii riazańskich, zanim wstąpił do Monasteru Pskowsko-Pieczorskiego w 1967 roku, gdzie służył przez prawie czterdzieści lat jako jeden z najbardziej poszukiwanych spowiedników w Rosji.[5]

W swoich zebranych listach, opublikowanych przez Monaster Pskowsko-Pieczorski i przetłumaczonych na angielski jako May God Give You Wisdom!, bronił Patriarchatu Moskiewskiego z tymi samymi odziedziczonymi ramami co Sysojew i św. Łukasz. Nazwał Cerkiew katakumbową „organizacją schizmatycką”, której „nie ośmiela się nawet nazywać Cerkwią”, i odrzucił tych, którzy podążali za posttichonowskim ruchem katakumbowym, jako tych, którzy „zdegenerowali się w sektę”.[4] W postscriptum do listu do biskupa z czułością polecił książkę o Metropolicie Sergiuszu (Stragorodskim) „dla pocieszenia i natchnienia”.[12] A w ogólnej kwestii kompromisów Patriarchatu Moskiewskiego Krestiankin sformułował dokładnie te ramy, na których opiera się sergianizm: że ludzkie błędy, „twoje, moje, członków Synodu, Patriarchy”, podlegają sądowi Bożemu, i że „to, co rozpalonemu umysłowi wydaje się błędem, w odpowiednim czasie Bożym okazuje się świętym dziełem”.[13]

Stanowisko Krestiankina wobec RPCZ było jednak wyraźnie bardziej umiarkowane niż Sysojewa. Dopuszczał komunię RPCZ dla Rosjan mieszkających za granicą i wprost modlił się, aby „Pan zburzył mur wrogości między nami a Cerkwią Zagraniczną”.[14] Tłumacze wydania angielskiego dodają dwie kontekstualne uwagi, które starokalendarzystyczni polemiści, cytując go, zawsze pomijają: że najostrzejsze wypowiedzi Krestiankina przeciw RPCZ były duszpasterską odpowiedzią na konkretną anomalię tworzenia przez RPCZ równoległej jurysdykcji na terytorium Rosji w latach 90., a nie wypowiedziami przeciwko RPCZ jako takiej czy przeciwko historycznym nowomęczennikom, i że w czasie wydania angielskiego „otwarto łączność między Patriarchatem Moskiewskim a Rosyjską Cerkwią Zagraniczną i przywracana jest łączność eucharystyczna”.[15] Podobnie jak u Sysojewa, jego droga zmierzała ku zjednoczeniu z 2007 roku, o które się modlił.

Jednak u podłoża pozostawały ramy sergianistyczne. Krestiankin odziedziczył swoje stanowisko od nauczycieli, a nie sam je sformułował, i nigdy nie zmierzył się z pismami nowomęczenników na ich własnych warunkach. Uderzające zestawienie w jego korespondencji ilustruje głębię tego dysonansu poznawczego: po tym samym liście, w którym Krestiankin poleca książkę o Sergiuszu, w zbiorze następuje bezpośrednio inny list zatytułowany „Nowomęczennicy”, w którym chwali tych samych świętych jako „szczególnie przejmujących” nauczycieli, których „okoliczności życia” odzwierciedlają duchową wojnę naszych czasów.[16] Oba listy sąsiadują na stronie, rozdzielone jedynie śródtytułem. W późniejszym liście do innego kapłana starzec Jan Krestiankin poszedł dalej, nazywając nowomęczenników „żywym świadectwem tego, jak stać w Prawdzie, jak odnosić się do polityki, jak nie pogrążać się w sporach tak wrogich duchowi chrześcijaństwa” i zachęcając adresata, by „czerpał żywą wodę z tych świętych źródeł”.[17] Krestiankin czcił obie strony kwestii sergianistycznej, najwyraźniej nie dostrzegając, że wielu nowomęczenników, których chwalił, poniosło męczeństwo właśnie dlatego, że odmówili kompromisu Sergiusza z 1927 roku. Jego ojciec duchowny z dzieciństwa, arcybiskup Serafin (Ostroumow) z Orła, sam został kanonizowany przez Patriarchat Moskiewski w 2000 roku jako jeden z nowomęczenników rosyjskich: ci sami święci, których stanowisku Krestiankin później zaprzeczał, ukształtowali go od trzynastego roku życia. A w zrządzeniu zbyt uderzającym, by je zignorować, Krestiankin odszedł do Pana 5 lutego 2006 roku, w sam dzień święta Świętych Nowomęczenników i Wyznawców Rosji, jakby, słowami wstępu do książki, „święci ci, spośród których niektórych znał osobiście, objawili w ten sposób swoje pokrewieństwo z tą długo cierpiącą duszą”.[18]

Starokalendarzystyczne wykorzystywanie

O. Serafin Rose, którego wielu starokalendarzystów samych czci, odniósł się dokładnie do ich metody atakowania świętych. W swoim studium o błogosławionym Augustynie Rose ostrzegał:

Co najmniej jest niedelikatne i zarozumiałe mówić z lekceważeniem o Ojcu, którego Cerkiew i jej Ojcowie miłowali i wysławiali. Nasza „poprawność”, nawet jeśli jest naprawdę tak „poprawna”, jak możemy sądzić, nie może być usprawiedliwieniem dla takiej pogardy… niechaj ci, którzy są „poprawniejsi” niż oni w swoim rozumieniu, lękają się utracić tę łaskę przez pychę.

— o. Serafin Rose, „The Place of Blessed Augustine in the Orthodox Church,” The Orthodox Word, t. 14, nr 2 (marzec–kwiecień 1978), s. vii

Rose podaje konkretny przykład: „niefortunna niedawna próba w Grecji, by zaprzeczyć świętości św. Nektariusza z Pentapolu, wielkiego cudotwórcy naszego stulecia, ponieważ rzekomo nauczał nieprawidłowo w niektórych kwestiach doktrynalnych”.

W 1975 roku starokalendarzystyczna ihumenia imieniem Magdalena opublikowała książkę atakującą wielkiego cudotwórcę „absurdalnymi i nikczimnymi oskarżeniami”. Starzec Filoteusz Zerwakos opublikował książkę obalającą jej fantazje; incydent ten był jednym z powodów, dla których doszedł do wniosku, że pojednanie z radykalnymi starokalendarzystami jest niemożliwe.[19]

Uczynili to św. Nektariuszowi, a teraz czynią to hieromęczennikowi Danielowi. Schemat jest zawsze ten sam: znaleźć błąd, choćby najdrobniejszy, i użyć go do obalenia świętego.

Starokalendarzyści atakujący hieromęczennika Daniela specjalizują się w rozszarpywaniu człowieka, który poniósł męczeństwo za Chrystusa, który nawrócił zamachowców-samobójców, który nawrócił licznych muzułmanów na prawosławie, który poszedł wprost ku swojemu zabójcy. Wyolbrzymiają jego wady zamiast je wybaczać. W ten sposób brakuje im pokory i mądrości, jakie okazał św. Focjusz, gdy powiedział: „obejmujemy tych ludzi”, nawet nie podążając za ich błędami.

Waga bezpośredniego świadectwa

W kwestii sergianistycznej istnieje pewien wzorzec, który trzeba powiedzieć wprost: linia podziału między świętymi świadkami, którzy potępili Deklarację z 1927 roku, a świętymi postaciami omawianymi w tym rozdziale, które jej broniły, nie jest po prostu chronologiczna. Jest także instytucjonalna. Cytowani święci spoza Patriarchatu Moskiewskiego sprzeciwiali się sergianizmowi, niezależnie od tego, czy żyli za czasów Sergiusza, czy dziesiątki lat później. Omawiani tutaj obrońcy zostali ukształtowani wewnątrz Patriarchatu Moskiewskiego.

Każdy kanonizowany nowomęczennik, który bezpośrednio odniósł się do kapitulacji Metropolity Sergiusza, uczynił to jako współczesny, będąc świadkiem zdrady wolności Cerkwi w czasie rzeczywistym. Św. Józef Piotrogrodzki, św. Cyryl Kazański, św. Wiktor z Głazowa, św. Andrzej z Ufy: ci ludzie obserwowali, jak Sergiusz zobowiązuje Cerkiew do lojalności wobec państwa sowieckiego, obserwowali aresztowania swoich braci-biskupów za odmowę podporządkowania się i powiedzieli „nie”. Zapłacili za to wygnaniem, więzieniem i śmiercią.

Sprzeciw nie skończył się z ich pokoleniem. Święci spoza Patriarchatu Moskiewskiego nadal potępiali Deklarację przez kolejne dziesięciolecia. Św. Jan Szanghajski i Sanfranciszański (zm. 1966) świadczył, że Deklaracja Sergiusza „nie przyniosła Cerkwi żadnego pożytku” (zob. Chapter 9: Rozdział 9: Gloryfikacja sergianizmu i Cerkwi KGB). Metropolita Filaret z RPCZ (zm. 1985) utrzymywał rozłączenie przez całą swoją kadencję jako Pierwszy Hierarcha. O. Serafin Rose (zm. 1982), urodzony siedem lat po Deklaracji, sprzeciwiał się sergianizmowi od lat 60. aż do śmierci. Ci ludzie żyli trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat po 1927 roku, a sprzeciwiali się sergianizmowi równie stanowczo jak nowomęczennicy, którzy byli jego naocznymi świadkami. Upływ czasu nie złagodził ich osądu, bo nie zostali ukształtowani wewnątrz instytucji, która zależała od Deklaracji dla swojego istnienia.

Święci, którzy bronili sergianizmu, pochodzili z innego świata. Św. Łukasz Krymski był współczesnym Sergiuszowi, ale jego poparcie miało charakter instytucjonalny, nie teologiczny: zasiadał w Synodzie Sergiusza po Soborze z 1943 roku, nigdy nie pisząc ani jednej teologicznej obrony samej Deklaracji. Starzec Jan Krestiankin urodził się w 1910 roku. Hieromęczennik Daniel Sysojew urodził się w 1974 roku, dwa pełne pokolenia od pierwotnego sporu, w Moskwie lat 90., gdzie pisma nowomęczenników były w dużej mierze niedostępne, a Cerkiew katakumbowa przeszła do legendy. Żaden z nich nie był świadkiem tego, jak kapitulacja Sergiusza wyglądała w czasie rzeczywistym; odziedziczyli instytucję, która z niej wyrosła.

Nie jest to zjawisko właściwe jedynie Cerkwi, lecz po prostu uniwersalny wzorzec ludzki: pokolenie, które obserwuje przejęcie władzy przez reżim, stawia mu opór, a pokolenie urodzone pod tym reżimem akceptuje go jako jedyny świat, jaki kiedykolwiek znało. Rosjanie pamiętający życie sprzed 1917 roku nigdy nie przestali opłakiwać tego, co utracili. Ich wnuki, wychowane na sowieckich podręcznikach i sowieckich świętach, nie potrafiły sobie wyobrazić nic innego. Sergianistyczne ramy Patriarchatu Moskiewskiego podążały tą samą trajektorią: biskupi, którzy byli świadkami 1927 roku, rozpoznali w nim kapitulację; kapłani urodzeni dziesięciolecia później zaakceptowali skompromitowaną instytucję po prostu jako „Cerkiew”. Zanim Krestiankin formował swoje poglądy, Deklaracja nie była żywym sporem, lecz zamkniętą historią. Zanim Sysojew pisał, Cerkiew katakumbowa nie była rywalizującym świadectwem, lecz gasnącą legendą.

Jest to dokładnie ta dynamika, przed którą ostrzegał św. Barsanufiusz Wielki (cytowany powyżej): święci mogą dziedziczyć nauki od swoich mentorów, nie pytając Boga, czy te nauki są prawdziwe. „Poglądy ich nauczycieli wymieszały się z ich własnym nauczaniem”. Obrona sergianizmu przez świętych PM była odziedziczona, nie zweryfikowana niezależnie. Przyjęli to, czego ich uczono, jak każdy wychowany w domu, który nigdy nie kwestionuje fundamentu, bo nigdy nie widział, jak był budowany.

Sysojew, Krestiankin, św. Łukasz: każdy z nich zajmuje to samo stanowisko wobec sergianizmu. Ani jeden nie wyraża sprzeciwu. Ani jeden nie kwestionuje Deklaracji na jej własnych warunkach. Tymczasem ścieżka źródłowa zbadana w tej książce nie przyniosła kanonicznego prawosławnego świadectwa spoza sfery sowieckiej, które potwierdzałoby, że zobowiązanie Cerkwi do lojalności wobec ateistycznego państwa było teologicznie możliwe do obrony. Gdy członkowie jednej instytucji dochodzą do tego samego wniosku w kwestii bezpośrednio dotyczącej legitymizacji tej instytucji, a cytowane świadectwo spoza tej instytucji wskazuje w przeciwną stronę, nie jesteśmy świadkami consensus patrum. Jesteśmy świadkami głosu instytucji przemawiającej przez ludzi, których ukształtowała. Ci święci mężowie wchłonęli swoje stanowisko ze swojego duchowego środowiska. Każdy z nas, wychowany w tym samym środowisku, prawdopodobnie miałby te same poglądy. My mamy przywilej dystansu; oni go nie mieli.

Nawet św. Jan Szanghajski był tymczasowo zdezorientowany. W 1945 roku, gdy powojenna sowiecka presja skłoniła niemal każdego rosyjskiego biskupa w Chinach do podporządkowania się, św. Jan na krótko wspominał liturgicznie Patriarchę Aleksego Moskiewskiego. Zaprzestał w chwili, gdy otrzymał wiadomość, że Synod RPCZ wciąż działa, i był jedynym biskupem w Chinach, który to uczynił.[20] Później potępił sergianizm jednoznacznie: Deklaracja „nie przyniosła Cerkwi żadnego pożytku”, a hierarchia, która ją administrowała, była nieodróżnialna od samego rządu sowieckiego (zob. Chapter 9: Rozdział 9: Gloryfikacja sergianizmu i Cerkwi KGB).

Trajektoria św. Jana odsłania obie strony. Starokalendarzyści atakujący świętość hieromęczennika Daniela i starca Krestiankina w pełni akceptują świętość św. Jana. Nie mówią: „Św. Jan wspominał liturgicznie Patriarchę Aleksego w 1945 roku, więc nie może być święty”. Uznają, że święty może być tymczasowo zdezorientowany i pozostać świętym.

Dlaczego zatem odmawiają tego samego uznania świętym PM? Okoliczności św. Jana pozwoliły mu ponownie przemyśleć swoje stanowisko; ich okoliczności nie pozwoliły. To nie jest różnica w świętości.

A dla tych, którzy powołują się na poparcie sergianizmu przez świętych PM jako na autorytet: św. Jan Szanghajski jest rodowitym Rosjaninem, urodzonym w Adamówce w gubernii charkowskiej. Przeżył rewolucję, uciekł przed bolszewikami i spędził życie na emigracji. Nie jest obcokrajowcem, który nie zrozumiał rosyjskich uwarunkowań. Od zjednoczenia z 2007 roku jest też waszym świętym, czczonym w waszych cerkwiach, którego nie sposób odrzucić jako emigracyjnego polemistę czy starokalendarzystycznego ekstremistę.

Jego świadectwo jest potężne właśnie dlatego, że niegdyś zajmował przeciwne stanowisko, a potem je odrzucił. Musiał przezwyciężyć własne wcześniejsze zaangażowanie. Jego „nie” jest świadomym „nie”.

Św. Jan miał przywilej przebywania poza Związkiem Sowieckim, gdzie mógł swobodnie usłyszeć obie strony. Usłyszał obie strony. Ponownie przemyślał. I doszedł do tego samego wniosku co każdy inny prawosławny głos spoza sowieckiej sfery.

Jeśli czcicie tego rosyjskiego świętego, wolnego od sowieckiej presji, czy jego zmiana zdania nie jest warta rozważenia?

Obie strony znają już tę zasadę. Po prostu nie stosują jej konsekwentnie. Jeśli tymczasowe zdezorientowanie św. Jana nie unieważnia jego świętości, nie unieważnia jej także zdezorientowanie Sysojewa czy Krestiankina. Jeśli tymczasowe zdezorientowanie św. Jana nie dowodzi, że sergianizm jest dopuszczalny, nie dowodzi tego także ich.

O. Serafin Rose sam rozumiał tę dynamikę. Gdy greccy duchowni w RPCZ zaatakowali go za opublikowanie materiału o starcu Tawrionie, członku Cerkwi katakumbowej, który przystąpił do Patriarchatu Moskiewskiego, by służyć rozproszonym wiernym, Rose bronił obu stanowisk jednocześnie. Potwierdził, że RPCZ miała rację, nie udzielając komunii z Cerkwią sowiecką, ale potwierdził też, że prawdziwe życie prawosławne istniało w jej obrębie: „nasza Rosyjska Cerkiew Zagraniczna nigdy nie nauczała”, że Cerkiew sowiecka jest pozbawiona łaski, pisał; „jest to opinia, którą wprowadzili wam niektórzy konwertyci, którzy uważają swoje zdanie za ważniejsze niż zdanie naszych biskupów”.[21] Metropolita Filaret z RPCZ osobiście przesłał materiał o Tawrionie do Rose’a do publikacji, nazywając Tawriona „mądrym i pobożnym starcem”, który „należał początkowo do Cerkwi katakumbowej”, ale „przystąpił do oficjalnej Cerkwi”, widząc „jak lud wierzący był rozproszony jak owce bez pasterza”.[22]

Przykład Tawriona rozjaśnia niuans, który obie skrajności pomijają. Święci PM byli naprawdę świętymi ludźmi prowadzącymi prawdziwie prawosławne życie wewnątrz skompromitowanej instytucji. Ich świętość nie jest kwestionowana. Ale ich akceptacja założycielskiego kompromisu tej instytucji nie niesie takiej samej wagi jak bezpośrednie świadectwo świętych, którzy byli świadkami dokonywania tego kompromisu i go odmówili. Jedna grupa widziała zdradę. Druga została wychowana w jej następstwach.

Oto zasada rządząca sposobem czytania tych świętych: podążamy za konsensusem, który przekracza granice instytucjonalne. Gdy cytowani świadkowie, którzy odnieśli się do danej kwestii spoza instytucji, odpowiadają na nią w ten sam sposób, gdy święci z katakumb, święci z RPCZ i szersze antysergianistyczne świadectwo prawosławne potępiają sergianizm, a głosy sprzeciwu omawiane tutaj są ukształtowane wewnątrz instytucji, której legalne istnienie zależało od Deklaracji, konsensus nie jest dwuznaczny. Podążamy za świadkami, którzy nie mieli nic do zyskania ze swojego stanowiska.

Dlaczego te błędy różnią się od wzorca Cyryla

Niektórzy zarzucą: „Jeśli hieromęczennik Daniel bronił sergianizmu, dlaczego karcicie Cyryla za czczenie Sergiusza, a przeoczacie męczennika, który zajmował podobne stanowisko?”

Trajektoria św. Jana odpowiada na to pytanie. Zmienił zdanie, gdy otrzymał informacje spoza sfery sowieckiej. Patriarcha Cyryl otrzymał znacznie więcej: kanonizację nowomęczenników w 2000 roku, zjednoczenie z RPCZ w 2007 roku, opublikowane pisma każdego świętego, który potępił Deklarację. Nie zmienił zdania. Zatwardził się.

Różnica tkwi w naturze błędu i postawie wobec korekty.

Najgłębsze rozróżnienie przebiega między popełnieniem błędu a uporem. Hieromęczennik Daniel wierzył, że józefici są schizmatykami. Mylił się. Ale wierzył w to w dobrej wierze, odziedziczywszy to przekonanie od swoich nauczycieli, i wiódł prawosławne życie modlitwy, postu, gorliwości misyjnej, a ostatecznie męczeństwa. Jego błąd nie wynikał z buntu przeciw Cerkwi, lecz z zaufania niewłaściwym nauczycielom w kwestii, której nigdy głęboko nie zbadał.[9]

Nawet św. Cyryl Kazański, jeden z najwybitniejszych nowomęczenników, którzy potępili Sergiusza, dopuszczał to rozróżnienie, zwracając się bezpośrednio do Sergiusza w 1933 roku:

Jestem zmuszony to uczynić, zwracając się do ciebie, który zuchwale twierdzisz, że jesteś Głównym Biskupem kraju, być może w szczerej pomyłce, i w każdym razie za milczącym przyzwoleniem części braci-biskupów, którzy teraz są winni wraz z tobą naruszenia kanonicznego porządku Prawosławnej Rosyjskiej Cerkwi.

— św. Cyryl Kazański, list do Metropolity Sergiusza (15/28 lipca 1933), opublikowany w The Orthodox Word, t. 13, nr 4 (lipiec–sierpień 1977), s. 185

Jeśli kanonizowany nowomęczennik, który nazwał Sergiusza uzurpatorem, mógł zastosować wobec samego Sergiusza taką miłosierną interpretację (przynajmniej do pewnego momentu), o ileż bardziej powinniśmy zastosować ją wobec hieromęczennika Daniela, który odziedziczył swoje stanowisko od nauczycieli, zamiast sam je tworzyć?

Zestawmy to z Patriarchą Cyrylem. Aktywnie propaguje sergianizm jako oficjalną politykę cerkiewną. Corocznie czci Sergiusza jako „wyznawcę”. Wprost odrzuca kanonizowanych nowomęczenników jako ludzi, którzy „obserwowali z daleka, w warunkach całkowitego bezpieczeństwa osobistego” i rozsiewali „fałszywe oskarżenia”. Skonfrontowany ze świadectwem św. Józefa Piotrogrodzkiego, św. Andrzeja z Ufy, św. Cyryla Kazańskiego, św. Wiktora z Głazowa i św. Jana Szanghajskiego, Cyryl nie przemyśliwuje na nowo. Odrzuca ich.

Jak dokumentuje Chapter 9, św. Jan Szanghajski świadczył, że Deklaracja Sergiusza „nie przyniosła Cerkwi żadnego pożytku” i że hierarchia, która ją administrowała, była nieodróżnialna od samego rządu sowieckiego. Cyryl nazywa architekta tej hierarchii „wyznawcą”. Kanonizowani święci nazywają to kapitulacją.

Aktywny bunt przeciw konsensusowi kanonizowanych świętych, nie odziedziczony błąd utrzymywany w dobrej wierze.

Oś czasu czyni kontrast jeszcze ostrzejszym. Sysojew napisał swoją polemikę w 1998 roku, przed kanonizacją z 2000 roku, przed zjednoczeniem z 2007 roku. Cyryl przemawia po obu wydarzeniach, mając pełny dostęp do pism każdego kanonizowanego nowomęczennika. To kanonizowani święci jego własnej Cerkwi. A on wciąż ich odrzuca.

I tam, gdzie trajektoria Sysojewa zmierzała ku pojednaniu, gdy osobiście podróżował do Nowego Jorku, by przyprowadzać ludzi do RPCZ, trajektoria Cyryla zmierza w przeciwnym kierunku: od ekumenicznego kompromisu ku teologii wojennej, od „dialogu” ku błogosławieniu pocisków. Błędy Sysojewa łagodniały z czasem. Błędy Cyryla zatwardziały.

Jeden jest pszenicą zmieszaną z plewami. Drugi jest kąkolem.

Rozwiązanie

Możemy wierzyć, że hieromęczennik Daniel Sysojew był święty i mylił się w kwestii sergianizmu. Możemy wierzyć, że starzec Jan Krestiankin był święty i mylił się w kwestii sergianizmu. Możemy wierzyć, że św. Łukasz Krymski był święty i mylił się w kwestii sergianizmu. Możemy czcić ich cierpienia i uczyć się od ich cnót, nie podążając za nimi tam, gdzie błądzili.

Taka jest droga prawosławna. Przyjmujemy pszenicę. Zostawiamy plewy. Pamiętamy, że „skarb ten mamy w naczyniach glinianych” (2 Kor 4,7).

Naśladujcie misyjną odwagę Sysojewa. Naśladujcie cierpliwość Krestiankina w GUŁAGu i jego czterdzieści lat opieki duszpasterskiej. Naśladujcie wytrwałość św. Łukasza pod prześladowaniem. Odrzućcie sergianistyczne stanowisko. Czcijcie ich wyznawanie. Zaufajcie konsensusowi nowomęczenników, którym zaprzeczali. Nie niszczcie świętych ludzi z powodu kilku błędów i nie uznawajcie ich za pozbawionych łaski ani nie kwestionujcie ich świętości, jak uczy nas o. Serafin Rose.

Hieromęczenniku Danielu Sysojewie, starze Janie Krestiankinie, święty hierarcho Łukaszu Krymski, módlcie się do Boga za nami.

  1. W swoim artykule „Церковь за рубежом: раскол или ересь?” (ok. 1998) Sysojew oskarżył Metropolitę Antoniego (Chrapowickiego) o założenie „herezji walczącej z krzyżem” (stawroklazm), która rzekomo negowała ofiarny charakter śmierci Chrystusa. Zarzucił RPCZ kolaborację z faszyzmem (przez negocjacje z Hitlerem w 1921 roku i list Metropolity Anastazego z 1938 roku), z CIA i z masonerią (twierdząc, że o. Jerzy Grabbe był masonem, a ojciec Metropolity Witalija „został pochowany zgodnie z rytuałem masońskim”). Kwestionował sukcesję apostolską Metropolity Witalija na podstawie odnowieńczych korzeni arcybiskupa Serafina (Lyade). Nazwał sakramenty RPCZ pozbawionymi łaski, a jej duchownych nieważnymi, pisząc, że „w schizmie nie ma łaski” i że „u Rosjan za granicą sakramenty się nie dokonują”. Pisał także, że chrześcijanie opuszczający Rosję „nie mogą wchodzić w łączność eucharystyczną z tymi za granicą”. Oskarżenia te opierały się na spornych twierdzeniach historycznych i rozumowaniu bliskim teorii spiskowej. Lokalny pakiet źródłowy: kapłan Daniel Sysojew, „The Church Abroad: Schism or Heresy?” [napisane ok. 1998], PDF indeksowany w Tome Church Abroad, Schism or Heresy.pdf, ss. 12–13.

  2. OrthoChristian, „Fr. Daniel Sysoev, Priest, Missionary, and Martyr”, 20 listopada 2018, podaje, że o. Daniel osobiście ochrzcił osiemdziesięciu byłych muzułmanów: https://orthochristian.com/117356.html. W wywiadzie sprzed męczeństwa dla Komsomolskaya Pravda o. Daniel powiedział: „За последние два года в нашем храме мы покрестили более 80 мусульман” [„W ciągu ostatnich dwóch lat w naszej cerkwi ochrzciliśmy ponad osiemdziesięciu muzułmanów”] i wskazał wśród nawróconych „пакистанец из ваххабитов”, który „учился на шахида” [Pakistańczyka spośród wahhabitów, który uczył się/szkolił na szahida]: „Батюшку убили за проповеди среди мусульман?” Komsomolskaya Pravda, 20 listopada 2009, https://www.kp.ru/daily/24397/574542/. Późniejszy angielski przekład serbskiego wywiadu podobnie mówi, że o. Danielowi „udało się zwrócić ku Chrystusowi wielu wahhabitów, w tym pewnego Pakistańczyka, który planował zostać zamachowcem-samobójcą”: Facing Islam Blog, „Serbian Conversations: Interview with Fr. Daniil Sysoev, Pt 1”, 18 listopada 2013, https://facingislam.blogspot.com/2013/11/serbian-conversations-interview-with-fr.html.

  3. Patriarcha Cyryl, kondolencje dla Julii Sysojewej, rodziny, duchowieństwa i parafian cerkwi św. Tomasza, listopad 2009, oficjalny angielski przekład OWCS: „Pan powołał do siebie swego wiernego sługę, dając mu możliwość stania się wyznawcą wiary i męczennikiem za sprawę głoszenia Ewangelii”. Artykuł mospat_fetch 58169, https://mospat.ru/en/news/58169/.

  4. Starzec Jan Krestiankin, May God Give You Wisdom! The Letters of Fr. John Krestiankin (Wildwood, CA: St. Xenia Skete, pierwsze wydanie angielskie), ss. 308, 494. Pierwszy cytat w całości: „Mój drogi, to początek drogi do twej zguby. Kłamstwa, fałsz i oszustwo przenikają dziś do Cerkwi, rozdzierając szatę Chrystusa. Cerkiew katakumbowa jest organizacją schizmatycką. Nie ośmielam się nawet nazywać jej Cerkwią. Zbawienie jest tylko w Świętej Cerkwi Prawosławnej” (s. 308). Drugi, w liście do kapłana: „Pamiętaj, jaką cenę zapłacił Święty Patriarcha Tichon, aby zachować Cerkiew, i w jakich warunkach, gdy znajdowała się pod naciskiem z zewnątrz i była niepokojona od wewnątrz. Co stało się z tymi, którzy poszli za «duchonośną» cerkwią katakumbową, która teraz zdegenerowała się w sektę? Tymczasem Cerkiew wciąż żyje i pełni w świecie swoje zbawcze dzieło” (s. 494).

  5. Wstęp do May God Give You Wisdom! The Letters of Fr. John Krestiankin (Wildwood, CA: St. Xenia Skete, pierwsze wydanie angielskie), ss. 7–12. Krestiankin został aresztowany 29 kwietnia 1950 roku przez NKWD (KGB), przenoszony z Łubianki do Lefortowa, potem do Butyrek i dalej do obozów pracy leśnej na dalekiej północy Rosji w latach 1950–1953, zwolniony 15 lutego 1955 roku (w święto Spotkania Pańskiego) i wstąpił do Monasteru Pskowsko-Pieczorskiego Zaśnięcia Bogurodzicy 5 marca 1967 roku po jedenastu latach ciągłych przenoszek przez sześć parafii riazańskich (taktyka stosowana przez władze sowieckie, by uniemożliwić mu zdobycie zwolenników). Podniesiony do godności archimandryty w 1973 roku, odszedł do Pana 5 lutego 2006 roku.

  6. Oryginał grecki: „«Ἐπιτηδεύσαντες οὖν εἶναι διδάσκαλοι…… καὶ καινὰ δόγματα πληροφορηθέντες συνέθηκαν, ἅμα δὲ ἔμειναν ἔχοντες τὰς παραδόσεις τῶν διδασκάλων αὐτῶν, μαθήματα μὴ ὀρθῶς ἔχοντα….ἀλλ’, ἔχοντες αὐτοὺς σοφοὺς καὶ γνωστικοὺς, οὐ διέκριναν τοὺς λόγους αὐτῶν· καὶ λοιπὸν συνεμίγησαν αἱ διδασκαλίαι τῶν διδασκάλων αὐτῶν ἐν ταῖς αὐτῶν διδασκαλίαις, καὶ ἐλάλουν ποτὲ μὲν ἀπὸ τῆς διδασκαλίας ἧς ἔμαθον παρ’ αὐτῶν, ποτὲ δὲ ἀπὸ τῆς εὐφυΐας τοῦ ἰδίου νοὸς… μὴ διακρίνοντες τοὺς λόγους, εἰ ὀφείλουσι πληροφορηθῆναι ὑπὸ τοῦ Θεοῦ διὰ δεήσεως καὶ ἐντεύξεως εἰ ἀληθῆ εἰσι. Καὶ συνεμήνισαν αἱ διδασκαλίαι…»”

  7. Oryginał grecki: „«…Πόσαι δε περιστάσεις πραγμάτων πολλούς εξεβιάζοντο, τα μεν παραφθέγξασθαι, τα δε προς οικονομίαν ειπείν, τα δε και των απειθούντων επαναστάντων, τα δε και αγνοία, οία δη περιολισθήσαι ανθρώπινον… Ει δε παρεφθέξαντο μεν ή διά τινα αιτίαν νυν αγνοουμένην ημίν της ευθύτητος εξετράπησαν, ουδεμία δε ζήτησις αυτοις προσενήνεκται, ουδ’ εις μάθησιν της αληθείας ουδείς αυτούς παρακάλεσε, πατέρας μεν ουδέν ελλάτον αυτούς, ει και μη τούτο είπον, επιγραφόμεθα… τοις λόγοις τούτων, εν οις παρηνέχθησαν, ουχ εψόμεθα…»”

  8. Oryginał grecki: „ἔστι γὰρ τὸν αὐτὸν καὶ διδάσκαλον εἶναι καὶ μὴ πάντα πρὸς ἀκρίβειαν λέγειν· ἢ τίνος χάριν συνόδων οἰκουμενικῶν ἐδέησε τοῖς πατράσιν, εἰ μηδαμοῦ τῆς ἀληθείας ἕκαστος ἐκπίπτειν ἔμελλε;”

  9. Sysojew nigdy nie został wezwany przed Synod biskupów, by bronić swoich pism sergianistycznych. Nigdy nie został formalnie przesłuchany, nigdy nie poproszono go o ponowne rozważenie, nigdy nie przedstawiono mu argumentów nowomęczenników z prośbą o odpowiedź. Zginął, zanim takie badanie mogło nastąpić. Został ukształtowany w latach 90. w Moskwie, gdzie pisma nowomęczenników potępiające Sergiusza były w dużej mierze niedostępne, niebadane lub odrzucane jako „polemiki emigracyjne”.

  10. O. Jerzy Maksimow, „Father Daniel Sysoev and the Foreign Mission”, Pravoslavie.ru (2015), dostępne po angielsku na OrthoChristian.com, https://orthochristian.com/91360.html. Maksimow był bliskim współpracownikiem Sysojewa. Pisze, że o. Daniel przekonał schizmatycką grupę w Stanach Zjednoczonych do przyłączenia się do RPCZ, że „aby ułatwić to nawrócenie, udaliśmy się na spotkanie z Metropolitą Hilarionem z Nowego Jorku”, i że grupa przyłączyła się do RPCZ po śmierci o. Daniela.

  11. Na temat udziału św. Łukasza w Soborze z 1943 roku i stałego członkostwa w Świętym Synodzie: George C. Papageorgiou, From Crimea to the Stars (Sebastian Press, 2010), s. 116; również Metropolita Argolidy Nektarios (Antonopoulos), Archbishop Luke, przeł. Daniel J. Sahas, ss. 343–348, ze zdjęciami. Na temat jego określenia opozycji józefitów jako „zgubnej schizmy”: protodiakon Wasilij Maruszczak, Swiatitiel-Chirurg [Hierarcha-Chirurg] (2007), s. 59 (wyd. rosyjskie): „Św. Łukasz był głęboko przekonany, że opozycja cerkiewna Metropolity Cyryla (Smirnowa) i schizma spowodowana przez Metropolitę Józefa (Pietrowycza) były zgubne zarówno dla nich, jak i dla ich zwiedzionych wiernych”. Maruszczak odnotowuje również, że pomimo tego przekonania „miłosierdzie Świętego skłoniło go do udzielania pomocy materialnej tym dwóm metropolitom, gdy znaleźli się na wygnaniu”.

  12. May God Give You Wisdom!, s. 409. Postscriptum występuje w liście do biskupa („Wasza Ekscelencjo, drogi Władyko K.!”) dotyczącym administrowania trudną metropolią w czasie odrodzenia rosyjskiego życia cerkiewnego: „P.S. Posyłam Waszej Ekscelencji książkę o Patriarsze Sergiuszu ku pocieszeniu i natchnieniu”.

  13. May God Give You Wisdom!, s. 360. Pełny fragment: „Każdy zbawia się na własnym polu. Ludzkie błędy — twoje, moje, członków Synodu, Patriarchy — wszystkie stoją przed sądem Bożym. Ale sąd Boży i sąd ludzki to nie to samo. Jak często zdarza się, że to, co rozpalonemu umysłowi wydaje się błędem, w odpowiednim czasie Bożym okazuje się świętym dziełem, a pracownik zostaje uwieńczony wieńcem”.

  14. May God Give You Wisdom!, s. 208. Pełny list, zatytułowany „The Church Abroad” („Cerkiew za granicą”): „Jeśli w okolicy, gdzie mieszka wasz syn, nie ma cerkwi naszej jurysdykcji, może modlić się i być w łączności z Cerkwią Zagraniczną. Nie mamy między sobą różnic kanonicznych poza zamętem o charakterze politycznym, podsycanym przez pewne siły walczące z Prawosławiem. Ale gdy wasz syn jest w Rosji, gdzie jest pobłogosławiony przez Boga Patriarcha, nie powinien przystępować do komunii w Cerkwi Zagranicznej. W Rosji poważnie grzeszą, tworząc schizmę. Modlimy się, aby Pan zburzył mur wrogości między nami a Cerkwią Zagraniczną”.

  15. Dwie uwagi tłumaczy pojawiają się w May God Give You Wisdom!. Pierwsza, dołączona do listu na s. 208: „W czasie przygotowywania tego angielskiego przekładu otworzyła się komunikacja między Patriarchatem Moskiewskim a Rosyjską Cerkwią Zagraniczną i przywracana jest łączność eucharystyczna [tłum.]”. Druga, dołączona do powiązanego listu na s. 307, w którym Krestiankin powiedział laikowi, że modlitwa w rosyjskich parafiach RPCZ uczyniłaby go „schizmatykiem”: „Napisano to w czasie, gdy Rosyjska Cerkiew Zagraniczna zakładała parafie i monastery w Rosji pod własną jurysdykcją i nie pozwalała swoim zwolennikom pozostawać w łączności z Patriarchatem Moskiewskim [tłum.]”.

  16. May God Give You Wisdom!, ss. 409–410. List, zaadresowany „Drogi Ojcze L.” i zatytułowany „New Martyrs” („Nowomęczennicy”), zaczyna się: „Jasne styczniowe święta minęły i znów mam możliwość podjęcia korespondencji… Sądzę, że myśli, wypowiedzi i przykład życia Nowomęczenników mogłyby być szczególnie przenikające. Są bliscy nam w czasie i okolicznościach życia — wszak duchowa wojna trwa nadal w bardziej wyrafinowanej postaci; zagraża ostatnim granicom, wewnątrz samej Cerkwi”. List następuje bezpośrednio po P.S. do poprzedniego listu, w którym Krestiankin poleca książkę o Patriarsze Sergiuszu, oddzielony w drukowanym tomie jedynie śródtytułem „New Martyrs”.

  17. May God Give You Wisdom!, s. 413. List, zatytułowany „Lord, how could you have allowed me to live to such a time?” („Panie, jak mogłeś dopuścić, abym żył w takich czasach?”), wydaje się kontynuacją tej samej korespondencji z o. L. Pełny fragment: „Bardzo często w naszych czasach zderzam się ze współczesnymi wyobrażeniami o chrześcijaństwie i gorzko wzdycham słowami św. Polikarpa ze Smyrny: «Panie, jak mogłeś dopuścić, abym żył w takich czasach?» Ale skoro dożyłem tych czasów, muszę pracować, modlić się i wzywać pomocy Cerkwi Niebieskiej. Powtarzam raz jeszcze — żywoty i pisemne świadectwa życia Nowomęczenników Rosji są żywym świadectwem tego, jak stać w Prawdzie, jak odnosić się do polityki, jak nie pogrążać się w sporach tak wrogich duchowi chrześcijaństwa. Tego jest więcej niż dość na jeden kalendarz. Jak niedawne było to wobec naszych czasów! Czerpcie żywe wody z tych świętych źródeł”.

  18. May God Give You Wisdom!, wstęp, s. 12. Pełny fragment: „Archimandryta Jan Krestiankin odszedł do Pana w wieku dziewięćdziesięciu pięciu lat, 5 lutego 2006 roku. Tego dnia Rosyjska Cerkiew Prawosławna obchodziła pamięć Świętych Nowomęczenników i Wyznawców Rosji, którzy cierpieli prześladowania za wiarę w więzieniach i na wygnaniu, tak jak o. Jan. Było to tak, jakby ci święci, z których niektórych znał osobiście, objawili w ten sposób swoje pokrewieństwo z tą długo cierpiącą duszą, która całe życie bez reszty oddała służbie Bogu i wyznawaniu prawdziwej Wiary”.

  19. „How the Greek Old Calendarists Became Radicalized and What the Result Has Been,” Patriarchat Moskiewski, https://mospat.ru/en/authors-analytics/87148/

  20. „St. John of Shanghai and Commemoration of the Patriarch of Moscow”, ROCOR Studies, 31 lipca 2024, https://www.rocorstudies.org/2024/07/31/st-john-of-shanghai-and-commemoration-of-the-patriarch-of-moscow/.

  21. O. Serafin Rose, list nr 311 do dr. Johnstone’a (13/26 sierpnia 1981), w Letters of Fr. Seraphim Rose, ss. 595–596. Rose pisał w obronie The Orthodox Word nr 96, w którym przedstawiono starca Tawriona. Kontynuował: „Przykro mi, że podano wam błędne znaczenie braku łączności naszej Cerkwi z Cerkwią sowiecką: że pozostajemy wolni od polityki i nie oddajemy się w ręce biskupów, którzy nie są wolni i często są zmuszani do zdradzania prawdy. Ale stwierdzenie, że ta Cerkiew nie ma łaski, jest domniemaniem, na które nasi biskupi nigdy nie odważyli się zdobyć”.

  22. Metropolita Filaret (Wozniesienski) z RPCZ, list do o. Serafina Rose’a (ok. 1981), cytowany w: hieromnich Damascen (Christensen), Father Seraphim Rose: His Life and Works (Platina: St. Herman of Alaska Brotherhood, 2003). Filaret przesłał materiał o Tawrionie do The Orthodox Word „specjalnie do publikacji”. Synod RPCZ wydał następnie formalną decyzję wspierającą publikację i ostrzegającą przed niebezpieczeństwem „schizmy” ze strony tych, którzy nalegali, że Patriarchat Moskiewski jest całkowicie pozbawiony łaski.

Press Esc or click anywhere to close