Słuszna krytyka nie jest pomostem do schizmy
Prawda może zostać użyta jako broń. Wszystko, co zostało udokumentowane w tej książce na temat herezji Patriarchy Cyryla, jest prawdziwe, jego ekumenizm jest udokumentowany, a tradycja kanoniczna wymaga odpowiedzi.
Niestety, dwie grupy w szczególności będą próbowały wykorzystać te dowody nie do obrony wiary, lecz do rekrutowania do swoich własnych schizm:
- Schizmatycka PCU (Prawosławna Cerkiew Ukrainy), a w szerszym ujęciu Patriarcha Bartłomiej Konstantynopolitański, który niekanonicznie nadał im tomos autokefalii. Ten niuans jest bardzo istotny i został przedstawiony w Chapter 28.
- Schizmatyckie grupy starokalendarzystów, takie jak GOC (Prawdziwi Prawosławni Chrześcijanie), TOC (Prawdziwi Prawosławni Chrześcijanie) i wiele różnych sekt, które odłączyły się od kanonicznej Cerkwi Prawosławnej z powodu zmian kalendarza w XX wieku.
Niniejszy rozdział prewencyjnie wskazuje na obie grupy.
O hipokryzji
Cerkiew nigdy nie nauczała, że herezja w jednym miejscu upoważnia do schizmy w innym. Zarówno PCU, jak i grupy starokalendarzystów, skupiając się na drzazdze w oczach innych, postanowiły zignorować belkę we własnym oku.
I czemu widzisz drzazgę w oku brata swego, a belki w oku własnym nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę drzazgę z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć drzazgę z oka brata twego.
— Mt 7,3–5[1]
Święty Paisjusz wskazał dokładnie na te dwa niebezpieczeństwa:
Dwie przeciwstawne strony [skrajności] zawsze dręczą Matkę Cerkiew, jak również tych, którzy je wspierają, ponieważ te dwie strony zwykle wbijają sobie nawzajem nóż w plecy… Innymi słowy, jest tak, jakby jedną skrajność podtrzymywała osoba opętana, duchowo bezczelna (pogardliwa wobec wszystkiego), a drugą skrajność podtrzymywał szaleniec mający dziecięcą gorliwość połączoną z ciasnotą umysłową.
— św. Paisjusz Hagioryta, Epistles (Listy), s. 156
Duchowo bezczelni to PCU, a dziecięca gorliwość i ciasnota umysłowa są najlepiej zilustrowane przez schizmatyckich starokalendarzystów.
Kanoniczna Ukraińska Cerkiew Prawosławna wskazuje właściwą drogę unikania tych dwóch niebezpieczeństw: sprzeciwiają się Patriarsze Cyrylowi i zaprzestali jego wspominania, jednocześnie nie przyłączając się do PCU. To dowodzi, że można odrzucić herezję i walczyć z nią bez wchodzenia w schizmę z kanoniczną Cerkwią.
Często gdy zwolennicy Patriarchy Cyryla go bronią, czynią to nie wchodząc w dyskusję z kanonicznymi prawosławnymi krytykami, lecz wskazując na tych schizmatyków. W ten sposób ci schizmatycy nie robią nic innego, jak pozwalają Patriarsze Cyrylowi uniknąć nagany, i tak nie tylko niczego nie zyskuje się z tego, na co wskazują, ale każdy, kto wysuwa te słuszne argumenty przeciwko Cyrylowi, jest teraz błędnie wrzucany do jednego worka z tymi schizmatykami.
Błąd tych, którzy popierają PCU
Dr Wassa Larin

Dr Wassa Larin jest znaną postacią schizmatyckiej PCU. Swoją rozpoznawalność zyskała dzięki temu, że wcześniej była mniszką RPCZ (Rosyjska Prawosławna Cerkiew Zagraniczna), oraz dzięki programowi „Coffee with Sister Vassa”, w którym wygłaszała liczne problematyczne twierdzenia.
Dr Wassa zdobyła formację teologiczną w Papieskim Instytucie Wschodnim w Rzymie pod kierunkiem jezuickiego archimandryty Roberta Tafta, który sfinansował jej studia.[2] Dlaczego to istotne? Papieski Instytut Wschodni został założony w 1917 roku przez papieża Benedykta XV i powierzony zakonowi jezuitów w 1922 roku przez papieża Piusa XI, temu samemu zakonowi, który stworzył i kierował Unią od XVI wieku.[3] To jest instytucja, która ukształtowała teologiczny światopogląd dr Wassy.
Ten sam jezuicki światopogląd przejawia się w licznych ekumenistycznych sentymentach i działaniach dr Wassy Larin, w tym w spotkaniu z papieżem Franciszkiem, uznaniu go za kanonicznego biskupa poprzez pocałowanie jego ręki i tym samym przyjęciu jego „błogosławieństwa”.

(Nasi święci nie pozwalają nam spotykać się z papieżem, całować go i przyjmować jego błogosławieństwa, jak przedstawiono w Chapter 1: Rozdział 1: Uznanie papieża)
Ale to tylko najbardziej widoczny przejaw. Problemów teologicznych z dr Wassą jest wiele. Nazwała eklezjologię św. Cypriana „absurdalną” i odrzuciła tradycyjne nauczanie prawosławne o granicach Cerkwi jako „nieuczciwe”.[4] Opisała święte kanony jako „okowy”.[5] Radziła matce, by zaakceptowała homoseksualizm syna jako „Boży dar i krzyż”, zamiast szukać pokuty i uzdrowienia.[6] Odrzuciła prawosławną tradycję rozróżniania od heterodoksów jako „niesmaczną” i nazwała uzasadnienie zarówno Typikonu słowiańskiego, jak i Didache z I wieku „bigoteryją”, twierdząc, że kłóci się to z „wielokulturowością” i „dialogiem ekumenicznym”.[7] Chodzi publicznie bez habitu mniszego, zakładając go tylko wtedy, gdy służy jej celom, oświadczając: „Nie konsultuję się z biskupem po drugiej stronie oceanu, bo nie mam zaburzeń psychicznych”.[8]
Tym samym dr Wassa Larin poniża posłuszeństwo monastyczne jako oznakę zaburzeń psychicznych, co jest ciężką zniewagą zarówno wobec mnichów, jak i wobec osób z zaburzeniami psychicznymi.

Mimo tego wszystkiego siostra Wassa prezentuje się teraz jako odważny głos przeciwko teologii wojennej Patriarchy Cyryla. Jednak w 2022 roku, wyraźnie wskazując na wspominanie Patriarchy Cyryla przez RPCZ i sympatie duchowieństwa wobec putinizmu, sama postawiła pytanie: dlaczego zostać w RPCZ? Jej ówczesna odpowiedź brzmiała: „Bo kocham moją Cerkiew”.[9]
Innymi słowy, niegdyś argumentowała za pozostaniem w swojej Cerkwi i dawaniem świadectwa prawdzie od wewnątrz. Dopiero po tym, jak lata konfliktu z RPCZ zakończyły się formalną dyscypliną, przedstawiła tę samą krytykę Cyryla jako część przejścia do schizmatyckiej PCU.
W swoim artykule z 2024 roku Larin buduje patrystyczny argument, że teologia „Ruskiego Miru” Cyryla stanowi publicznie głoszoną herezję uzasadniającą zaprzestanie wspominania zgodnie z kanonami.[10]
Oczywiście nawet zepsuty zegar wskazuje dobrą godzinę dwa razy dziennie, i tak dr Wassa ma całkowitą rację, wskazując na te kanony i świadectwo świętych, mimo że sama jest schizmatyczką. Jednak unieważnia własny argument, nazywając wcześniej nasze święte kanony „okowami” i krytykując Patriarchę Cyryla, sama przebywając w schizmatyckiej PCU. Odrzuca naszą Świętą Tradycję i nasze święte kanony, gdy jej nie odpowiadają, a obejmuje je tylko wtedy, gdy służą jej narracji.
Zwolennicy Patriarchy Cyryla bardzo korzystają na tym, że ekumeniści tacy jak siostra Wassa wysuwają te argumenty. Gdy siostra Wassa powołuje się na kanony, ułatwia to odrzucenie każdego, kto pragnie odwołać się do naszych świętych kanonów, jako „sprzymierzonego” ze schizmatyckim myśleniem. Oczywiście jest to bezbożne oskarżenie, ponieważ nasi święci odwoływali się do naszych świętych kanonów. Niemniej te osoby, występując przeciwko Patriarsze Cyrylowi, wyrządzają więcej szkody niż pożytku, nie zajmując się własną niekanonicznyością.
Archimandryta Cyryl Howorun
Ukraiński teolog, który wcześniej służył w kanonicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, archimandryta Cyryl Howorun w swojej pracy akademickiej trafnie identyfikuje problemy w teologii wojennej Cyryla, a wiele z jego prac potwierdza argumenty zawarte w tej książce.
Niestety, podobnie jak Larin, jest ekumenistą, który uciekł do schizmy.
Pełnił funkcję tymczasowego dyrektora Huffington Ecumenical Institute, promującego „jedność chrześcijańską, ze szczególnym uwzględnieniem Cerkwi prawosławnej oraz Kościołów anglikańskiego i katolickiego”.[11] Wielokrotnie od 2018 roku koncelebrował ze schizmatykami PCU i był brany pod uwagę na tron prymasa PCU.[12] W 2023 roku Cyryl zawiesił go, a następnie pozbawił godności duchownej za „powtarzające się naruszenia” poprzez koncelebrowanie z duchowieństwem Patriarchatu Ekumenicznego, z którym Moskwa zerwała łączność; jest teraz pod jurysdykcją Konstantynopola, choć jego ważne pozbawienie godności oznacza, że Konstantynopol nie ma podstawy kanonicznej do jego przyjęcia (zob. Chapter 28).[12]
Argumentował również, że koronawirus „może być przenoszony przez Eucharystyczne Ciało Chrystusa”.[13] Człowiek, który naucza, że z Ciała i Krwi Chrystusa można zarazić się chorobą, ma zepsuty kompas teologiczny. Człowiek, który przystępuje do łączności ze schizmatykami, nie może wiarygodnie potępiać eklezjologii innego człowieka.
Błąd starokalendarzystów
Starokalendarzyści to grupy, które odłączyły się od kanonicznej Cerkwi Prawosławnej w XX wieku, głównie z powodu przyjęcia Zrewidowanego Kalendarza Juliańskiego (Nowego Kalendarza) przez kilka Cerkwi lokalnych w latach 20. XX wieku. Należą do nich GOC (Prawdziwi Prawosławni Chrześcijanie) w Grecji, TOC (Prawdziwi Prawosławni Chrześcijanie) w Rosji i liczne mniejsze sekty. Wiele z nich ogłosiło kanoniczną Cerkiew Prawosławną „pozbawioną łaski” i ustanowiło równoległe hierarchie, twierdząc, że są jedyną prawdziwą Cerkwią.
Niewiele rzeczy wyrządziło więcej szkody w walce z ekumenizmem w Cerkwi Prawosławnej niż schizmatyccy starokalendarzyści.
Zakres szkód, które wyrządzili, jest tak poważny, że każdy, kto choćby wspomni o świętych kanonach, jest natychmiast uważany za „starokalendarzystycznego ekstremistę”. Tym samym absolutnie żaden pożytek nie wynika z ich wystąpień przeciwko herezji, a jedynie szkoda.
Czy każdy, kto powołuje się na nasze święte kanony, jest „schizmatykiem”?
Oczywiście rosyjscy nowomęczennicy, którzy odmówili Sergiuszowi, nie byli starokalendarzystami. Święty Paisjusz nie był starokalendarzystą. Kanoniczna Ukraińska Cerkiew Prawosławna nie jest starokalendarzystyczna. Kanon 15 Synodu Dwukrotnego oczywiście nie jest „dokumentem starokalendarzystycznym”. Utożsamianie to jest taktyką polityczną, nie argumentem teologicznym. Oczywiście starokalendarzyści niemal z pewnością jedynie pomagają ekumenistom w ich działalności, ponieważ wszyscy, którzy wyrażają zaniepokojenie, mogą łatwo zostać odrzuceni jako ułudzone jednostki z chorobą „nadpoprawności”, jak naucza o. Serafin Rose.[14]
Wielu starokalendarzystów twierdzi, że Kanon 15 Synodu Dwukrotnego (który pozwala wiernym zaprzestać łączności z biskupem publicznie głoszącym herezję, bez kary kanonicznej; zob. część VI) sprawia, że heretyccy biskupi są „automatycznie złożeni z urzędu” przed decyzją synodalną, że tacy biskupi „nie są już biskupami” bez żadnego działania soborowego. Powołują się na patrystyczną zasadę, że herezja jest „samopotępiająca” (Tt 3,10–11). Niniejsza książka zgadza się, że herezja jest samopotępiająca (zob. Chapter 25 dla pełnego omówienia, w tym V Soboru Powszechnego i błogosławionego Teofilakta). Pytanie nie brzmi, czy heretyk potępił sam siebie, lecz co wynika z tego potępienia. Starokalendarzystyczna interpretacja, że samopotępienie oznacza automatyczne złożenie z urzędu, jest arbitralna i subiektywna.
Działanie diagnostyczne nie jest władzą jurysdykcyjną
Synod Dwukrotny nie wprowadził niczego nowego ani nieznanego w życiu Cerkwi, a tym bardziej nie pretendował do obalenia porządku kanonicznego ustanowionego przez Sobory Powszechne. VII Sobór Powszechny wyznaczył złożenie z urzędu i ekskomunikę jako kary dla heretyków, nakładane przez synody żyjących, przewodniczących biskupów. Sobór lokalny z 861 roku nie rościł sobie i nie mógł rościć sobie nadeckumenicznej władzy do obchodzenia tego porządku.
Rozróżnienie dotyczy działania diagnostycznego i jurysdykcyjnego (zob. Chapter 25 dla pełnego omówienia kanonicznego, w tym języka „pseudobiskupów” z Kanonu 15 i ramach diagnostyczno-jurysdykcyjnych ustalonych w Sterze). Gdy wierni zaprzestają wspominania biskupa, nie twierdzą, że jest on formalnie złożony z urzędu. Po prostu diagnozują herezję i korzystają z pradawnego prawa zaprzestania łączności, prawa, które nie pociąga za sobą kar i przynosi chwałę. Jednak gdy starokalendarzyści twierdzą, że biskupi Prawosławia światowego są „automatycznie” pozbawieni łaski i złożeni z urzędu bez procesu synodalnego, roszczą sobie władzę jurysdykcyjną, której nie posiadają.
Niniejsza książka poważnie traktuje łączność z herezją (Chapter 26), ale nie przyjmuje wniosku, do którego dochodzą schizmatyccy starokalendarzyści. Jak ustalono w poprzednich rozdziałach, konsensus patrystyczny głosi, że łączność z heretykami jest sama w sobie upadkiem wymagającym pokuty; udokumentowane nauczanie i działania Patriarchy Cyryla spełniają patrystyczne kryteria zaprzestania wspominania na mocy Kanonu 15 i szerszej tradycji kanonicznej. Jednak to, czy jest on formalnie złożony z urzędu, jest kwestią jurysdykcyjną wymagającą rozstrzygnięcia synodalnego. To, co wierni mogą uczynić i co święci nakazują, to odłączyć się od jawnej herezji, gdy jest publicznie głoszona.
Diagnoza należy do nas. Ostateczny wyrok jurysdykcyjny należy do przyszłych soborów.
Wczytywanie w świętych tego, czego tam nie ma
Apologeci starokalendarzystów zebrali obszerną dokumentację patrystyczną dotyczącą odłączania się od herezji, śledząc ten wzorzec od Apostołów po XX wiek.[15] Dowody, które przedstawiają, są bardzo solidne, ale nie różnią się tak bardzo od ekumenistki dr Wassy Larin w tym, że dochodzą do błędnego wniosku, którym jest schizma.
Ci sami święci czczeni za błogosławione nieposłuszeństwo (Chapter 33) dowodzą również, że zaprzestanie nigdy nie oznaczało trwałego odłączenia, jak przypuszczają starokalendarzyści. I w każdym pojedynczym przykładzie, który starokalendarzyści przytaczają, święci czynili coś przeciwnego do tego, co czynią starokalendarzyści.
Przeanalizujmy teraz kilka ich własnych dowodów.
Święty Atanazy Wielki zerwał łączność z arianami. Był wygnany pięciokrotnie. Modlił się na pustyni. Jednak nigdy nie ogłosił cerkwi opanowanych przez arian „pozbawionymi łaski”. Nigdy nie ustanowił trwałego równoległego patriarchatu. Nigdy nie chrzcił ponownie nikogo, kto przyjął sakramenty od ariańskich biskupów. Nigdy nie czuł potrzeby wyświęcania prawosławnych biskupów w regionach, gdzie istniał już biskup ariański. Atanazy mógł popierać niekanoniczną grupę Paulina stworzoną przez Lucyfera z Sardynii, ale sam nigdy nie poszedł za przykładem Lucyfera, osadzając nowych biskupów w regionach, gdzie istniał arianin.
Święty Grzegorz Teolog założył domową cerkiew w Konstantynopolu, Anastasis, ponieważ cerkiew cesarska była w rękach heretyków przez ponad czterdzieści lat. Jednak nigdy nie ogłosił cerkwi cesarskiej pozbawioną łaski. Został zainstalowany jako Arcybiskup Konstantynopola przez cesarza Teodozjusza I w 380 roku i przewodniczył otwarciu II Soboru Powszechnego w 381 roku. Gdy jego nominacja została zakwestionowana, ustąpił, zamiast powodować podziały. Wiara nicejska, którą bronił z domowej cerkwi, została potwierdzona przez sam sobór, z którego się wycofał.
Święty Maksym Wyznawca zerwał łączność ze wszystkimi pięcioma patriarchatami, gdy popadły w monoteletyzm (herezja głosząca, że Chrystus posiadał tylko jedną wolę, potępiona na VI Soborze Powszechnym w 681 roku). Jednak nigdy nie ustanowił równoległej hierarchii. Nigdy nie ogłosił istniejących patriarchatów pozbawionymi łaski. Poddał się torturom i męczeństwu, zamiast przystąpić do łączności z herezją, ale nigdy nie głosił potrzeby ustanawiania równoległych patriarchatów.
Święty Marek Efeski odmówił podpisania Unii Florenckiej. Jednak nigdy nie opuścił Patriarchatu Konstantynopolitańskiego. Nigdy nie ustanowił równoległej Cerkwi. Pozostał metropolitą kanonicznej Cerkwi aż do śmierci.
Joannityci odmówili łączności z biskupami, którzy zastąpili św. Jana Chryzostoma po jego niesprawiedliwym złożeniu z urzędu. Znosili trzydzieści cztery lata prześladowań. Jednak nigdy nie utworzyli trwałej równoległej jurysdykcji, to raczej ich wrogowie ustanawiali równoległe hierarchie. Nigdy nie ogłosili Cerkwi Konstantynopolitańskiej pozbawioną łaski.
Święty Jan Damasceński stawiał opór ikonoklazmowi z Monasteru Mar Saba w Patriarchacie Jerozolimskim. Jednak nigdy nie ogłosił cerkwi opanowanych przez ikonoklastów pozbawionymi łaski. I nigdy nie głosił potrzeby ustanowienia równoległej prawosławnej jurysdykcji w miejsce ikonoklastycznej Cerkwi Konstantynopolitańskiej.
W żadnym z tych przypadków, ani w jednym jedynym, święci nie uczynili tego, co czynią starokalendarzyści. Żaden z nich nie ogłosił innych Cerkwi „pozbawionymi łaski”. Żaden z nich nie ustanowił trwałych równoległych hierarchii pretendujących do bycia „prawdziwą Cerkwią”. Żaden z nich nie chrzcił ponownie nikogo. Żaden z nich nie ogłosił, że sakramenty sprawowane pod przewodnictwem heretyckich biskupów są automatycznie nieważne. Żaden z nich nie rościł sobie władzy jurysdykcyjnej do składania biskupów z urzędu bez działania synodalnego. Żaden z nich nie kwestionował świętości świętych kanonizowanych przez kanoniczną Cerkiew, co starokalendarzyści czynią powszechnie i zuchwale.[16]
Tym samym starokalendarzyści wczytują w świętych to, czego tam nie ma.
Dokumentują działanie diagnostyczne (zaprzestanie łączności), a następnie rozdmuchują je w roszczenia jurysdykcyjne (pozbawienie łaski, automatyczne złożenie z urzędu, wyłączna ważność eklezjalna), których sami święci nigdy nie wysuwali. Same dowody, które zbierają na rzecz zaprzestania wspominania, są jednocześnie dowodem przeciwko ich własnej pozycji, ponieważ każdy święty, który zaprzestał wspominania, uczynił dokładnie to, co ta książka postuluje, i nic więcej.
W każdym przypadku święci zostali usprawiedliwieni wewnątrz struktury kanonicznej, nie poza nią. Odłączenie było tymczasowe, diagnostyczne i ukierunkowane na przywrócenie prawej wiary w ramach istniejącej Cerkwi. Nigdy nie było fundamentem dla trwałej alternatywnej instytucji rościącej sobie wyłączność łaski.
Nawet gdy apologeci starokalendarzystów zestawiają wyraźne listy „równoległych hierarchii” z historii Cerkwi, każdy przykład opowiada tę samą historię: Ewagriusz, joannityci, podział arsenikowski-józeficki, chirotonie awaryjne podczas prześladowań ariańskich.[15] Każdy z nich był tymczasowy. Każdy został rozwiązany przez reintegrację w strukturę kanoniczną. Żaden nie stał się trwałą konkurencyjną instytucją.
Ich najsilniejszy współczesny przykład obala ich najdecydniej. Deklaracja Serpuchowska Rosyjskiej Cerkwi Katakumbowej (1927), w której duchowni zerwali łączność z Metropolitą Sergiuszem, wyraźnie stwierdza: „nie odłączamy się od prawowitego Locum Tenens Metropolity Piotra” oraz „poddamy się osądowi przyszłego soboru”. Chrześcijanie katakumbowi nie twierdzili, że są trwałą równoległą Cerkwią. Tymczasowo odłączyli się od Metropolity Sergiusza, jednocześnie poddając się osądowi przyszłego soboru.
Schizmatyccy starokalendarzyści naszych czasów nie są zdolni do takiej pokory.
Jak kanoniczne Prawosławie ich zgorszyło
Wskazawszy na ciężki błąd schizmatyckich starokalendarzystów, trzeba również zapytać, ilu starokalendarzystów zostało zgorszonych do schizmy przez tych, którzy są wewnątrz samej kanonicznej Cerkwi Prawosławnej.
Ilu z tych, którzy teraz są starokalendarzystami, patrzyło, jak ich kanoniczne hierarchie obejmują heterodoksyjnych patriarchów, modlą się z heretykami, podpisują dwuznaczne deklaracje, i nie słyszeli absolutnie niczego przeciw temu? Żadnego sprzeciwu ze strony wiernych. Żadnego oporu ze strony duchowieństwa. Tylko wyjaśnienia. Usprawiedliwienia. Protekcjonalne odrzucanie. „Patriarcha wie, co robi”. „To skomplikowane”. „Nie powinniśmy osądzać”. „Nie bądź ekstremistą”. Patrzyli, jak kanoniczne prawosławne chrześcijanie, twierdzący, że dbają o wiarę, traktują każdy kompromis wzruszeniem ramion, a każdy ich sprzeciw jako ekstremizm.
Tak oto ci starokalendarzyści zostali zgorszeni. A jednak niewiele osób nawet w kanonicznej Cerkwi rozumie, że gorszyć innych jest ciężkim grzechem, za który odpowiedzą przed Bogiem na Sądzie Ostatecznym. Co ważniejsze, wielu nie rozumie, co termin „gorszenie” oznacza w prawdziwie patrystycznym tego słowa znaczeniu.
O gorszeniu
Święty Nikodem Hagioryta poświęca cały wykład w swoim Ćwiczeniu chrześcijańskim (Christian Morality) grzechowi gorszenia. Definiuje je za św. Bazylim Wielkim:
Wszystko, co prowadzi do odstępstwa od prawdziwej pobożności, lub stwarza pokusę do błędu, lub sprzyja bezbożności, lub w ogólności wszystko, co przeszkadza nam w posłuszeństwie przykazaniu Bożemu aż do samej śmierci.
— św. Bazyli Wielki, Druga mowa o chrzcie, cyt. za: św. Nikodem Hagioryta, Christian Morality (Ćwiczenie chrześcijańskie)[17]
Greckie słowo σκάνδαλον, od którego pochodzi „gorszenie”, dosłownie oznacza kamień potknięcia położony na czyjejś drodze. Święty Nikodem rozwija ten obraz w konkretną analogię: im wyższa ranga tego, kto grzeszy, tym większy kamień na drodze, aż na randze patriarchy staje się górą blokującą drogę całkowicie:
Ten sam grzech nierządu, jeśli popełniony publicznie przez zwykłą osobę i osobę prywatną, jest małym gorszeniem; jeśli popełniony przez mnicha, jest wielkim gorszeniem; jeśli popełniony przez hierodiakona, jest większym gorszeniem; jeśli popełniony przez kapłana, przez ojca duchowego, przez ihumena, jest jeszcze większym gorszeniem; jeśli popełniony przez hierarchę, jest bardzo wielkim gorszeniem; jeśli popełniony przez patriarchę, jest największym możliwym gorszeniem. Gorszenie spowodowane przez zwykłą osobę jest jak mały kamień lub kamyk leżący na środku drogi, o który wielu ludzi się potyka; gorszenie spowodowane przez mnicha jest jak duży głaz, o który wielu ludzi się potyka; gorszenie spowodowane przez diakona jest jak większy głaz; gorszenie spowodowane przez kapłana jest jak jeszcze większy głaz. Gorszenie spowodowane przez hierarchę jest jak ogromna skała, o którą potyka się każdy: duchowni i świeccy, mężczyźni i kobiety, osoby nieważne i ważne, i albo zostają zmiażdżeni pod tą przeszkodą, albo sami naśladują ten sam grzech; albo przynajmniej ich serca stają się letnie i zostają odwróceni od drogi cnoty. Gorszenie, jakie patriarcha mógłby spowodować, przypomina górę, która całkowicie blokuje drogę cnoty i nie pozwala nikomu przejść. Im większe gorszenie, tym większa, w konsekwencji, kara, jaką ci, którzy je powodują, otrzymają.
— św. Nikodem Hagioryta, Christian Morality (Ćwiczenie chrześcijańskie), Wykład X[17]
Istotą nauczania św. Nikodema jest to, że hierarchowie i patriarchowie są bardzo zdolni do błędów, a ze względu na prestiż ich rangi i roli, gdy popełniają te błędy, wszyscy się potykają: duchowni i świeccy, mężczyźni i kobiety, osoby ważne i nieważne. Gorszenie patriarchy nie jest kamieniem potknięcia. Jest górą, która całkowicie blokuje drogę cnoty. Nikt nie może przejść.
Zamiast naśladować świętych, do czego powołany jest każdy prawosławny chrześcijanin (zob. Chapter 27), wierni naśladują tych hierarchów w ich grzechu. Lub, w najlepszym razie, przejmują ich letniość i obojętność, co jest dokładnie tym, co wydarzyło się w odniesieniu do Patriarchy Cyryla. Niektórzy są zmiażdżeni: zgorszeni do schizmy, do starokalendaryzmu, do porzucenia Cerkwi całkowicie. Inni naśladują grzech: hierarchowie, którzy widzą, że ekumenizm Cyryla pozostaje bezkarny, uczą się, że ekumenizm nic nie kosztuje. A reszta staje się letnia: słyszą o Deklaracji Hawańskiej, dekrecie „Świętej Wojny”, pozbawionych godności kapłanach i wzruszają ramionami. „To skomplikowane”. „Nie powinniśmy osądzać”. Ich serca stygną.
Takie jest nauczanie kompilatora Steru i Filokalii, zastosowane do samego urzędu, który piastuje Patriarcha Cyryl. Święty Nikodem ostrzega, że ten, kto to wszystko spowodował, odpowie za każdego z nich.
Co więcej, ci, którzy gorszą, są „podwójnie potępieni”, zarówno za sam grzech, jak i za gorszenie, jakie powoduje, nawet jeśli nikt faktycznie nie jest przez to zgorszony. Święty Bazyli naucza, że „ten, kto to uczynił lub powiedział, jest obciążony zarówno winą za sam grzech, jak i za gorszenie, jakie on powoduje, nawet jeśli ten, komu gorszenie jest zadane, nie postrzega go jako takiego”.[17]
Kto ich zgorszył?
Gdy hierarchowie tolerują ekumenizm, gdy modlą się z heretykami i podpisują dwuznaczne deklaracje, a wierni milczą i traktują to lekko, ich obojętność gorszy gorliwych prawosławnych chrześcijan, skłaniając ich do przyłączania się do starokalendarzystycznych schizm. Co mówi św. Nikodem? Odpowiedzą za to proporcjonalnie do swojej rangi.
Często wiele osób w naszych kanonicznych Cerkwiach nie rozumie, że Bóg pociągnie ich do odpowiedzialności za tych, którzy opuścili kanoniczną Cerkiew Prawosławną z powodu ich letniości i obojętności wobec herezji, wobec której nasi święci w żaden sposób nie byli obojętni.
A jak kanoniczne Prawosławie nazywa starokalendarzystów, gdy protestują zbyt głośno? Ułudzeni. Schizmatycy. Zeloci. Ekstremiści. To są te same etykiety, które protestanci i papiści stosują wobec prawosławnych chrześcijan z dokładnie tych samych powodów. Sprzeciwiamy się temu ze strony heterodoksów, ale natychmiast sami traktujemy innych prawosławnych chrześcijan w sposób, w jaki nie chcemy być traktowani.
Starokalendarzyści błądzą. Opuścili Cerkiew.
Jednak gdzie jest nasza pokora? My, którzy modlimy się przed każdą komunią, że jesteśmy „pierwszymi wśród grzeszników”, gdzie jest to przekonanie, gdy chodzi o tych, których odtrąciliśmy? Nie znajdujemy winy w sobie. Winimy starokalendarzystów za odejście, ale nigdy nie pytamy, czy nasze własne milczenie, nasze własne tchórzostwo, nasza własna letnia tolerancja herezji nie są tym, co zgorszyło ich do odejścia. Czy nie powinniśmy w kanonicznej Cerkwi Prawosławnej wziąć na siebie większą winę? Czy odmówimy nawet tego?
Święty Paisjusz Hagioryta wyjaśnia ten mechanizm stojący za zgorszeniem starokalendarzystów:
Niestety, zachodni racjonalizm wpłynął nawet na wschodnioprawosławnych przywódców; dlatego są oni tylko fizycznie we Wschodniej Prawosławnej Cerkwi Chrystusowej, podczas gdy całą swoją istotą są na Zachodzie, który, jak widzą, panuje w sposób świecki. Gdyby ujrzeli Zachód duchowo przez światło Wschodu, światło Chrystusa, to zobaczyliby duchowy zmierzch Zachodu, który stopniowo traci światło umysłowego Słońca, Chrystusa, i zmierza ku otchłaniom ciemności. Spotykają się i odbywają sesje, na których bez końca rozmawiają o sprawach, w których nie ma miejsca na dyskusję, o sprawach, których nie dyskutowali nawet święci Ojcowie przez dwa tysiące lat. Wszystkie takie działania są inspirowane przez przebiegłego, diabła, i służą jedynie zamęczeniu i zgorszeniu wiernych oraz popchnięciu ich, jednych ku herezji, a drugich ku schizmom, i tak diabeł zyskuje grunt.
— św. Paisjusz Hagioryta, list o ekumenizmie, w: hieromnich Izaak, Saint Paisios the Athonite (Święty Paisjusz Hagioryta), s. 428
Teraz, właściwie rozumiejąc definicję gorszenia, możemy zrozumieć słowa św. Paisjusza, tego samego świętego, którego wielu z nas czci. Święty Paisjusz mówi, że działania ekumenistów są tym, co gorszy wiernych ku schizmie. Widzimy, że tak jest, gdy wielu gorliwych osób widzi tę nieusprawiedliwioną wojnę, widzi liczbę ludzi, którzy nie szczędzą wysiłku, by usprawiedliwiać Patriarchę Cyryla, jednocześnie swobodnie potępiając i krytykując innych.
Widzimy, że serca wielu w kanonicznej Cerkwi są twarde jak skała. Nikt nie lituje się nad starokalendarzystami. Nikt nie widzi siebie jako winnego. Nikt nie uznaje, że bezbożność duchowieństwa i patriarchów popycha niektóre z tych bystrych i gorliwych umysłów ku schizmie. I owszem, to hierarchowie ponoszą największą odpowiedzialność za swoje ekumenistyczne działania, ale wierni również ponoszą za to odpowiedzialność, za swoją namacalną obojętność i egoizm.
Zapytany o chrześcijan, którzy uciekli do schizmatyckiej Cerkwi z powodu postępowania ich biskupa, św. Paisjusz odpowiedział:
Jeśli chcesz pomóc ludowi, nie powinieneś traktować lekko tego, co robi twój biskup.
— św. Paisjusz Hagioryta, w: hieromnich Izaak, Saint Paisios of Mount Athos (Święty Paisjusz z Góry Athos), s. 665
Starokalendarzyści patrzyli, jak ich hierarchowie obejmują heterodoksyjnych patriarchów i podpisują dwuznaczne deklaracje, podczas gdy kanoniczne prawosławne chrześcijanie traktowali to lekko, wbrew słowom św. Paisjusza, przez cały czas oferując letnie wyjaśnienia i usprawiedliwienia, jednocześnie ścinając tych, którzy byli zgorszeni. Starokalendarzyści widzieli, że kanony są przywoływane tylko przeciwko nim, nigdy przeciwko hierarchom. Że „posłuszeństwa” wymagano w dół, od nich, ale nigdy w górę.
Każdy prawosławny biskup, przy własnej konsekracji, uroczyście obiecuje przed Bogiem przestrzegać kanonów świętych Apostołów, Siedmiu Soborów Powszechnych i Soborów Prowincjonalnych.[18] Starokalendarzyści patrzyli, jak ci sami biskupi łamią tę obietnicę, a następnie karzą każdego, kto im o niej przypomniał. I doszli do wniosku (błędnie, ale zrozumiale), że kanoniczna Cerkiew całkowicie porzuciła wiarę.
Dlaczego nikt nie występuje
Gdyby patriarcha, lub choćby kilku biskupów, po prostu powstało i stawiło opór, ilu z tych schizmatyków mogłoby znaleźć odwagę, by wrócić i zobaczyć błąd swoich dróg? Gdyby widzieli, że ekumenizm jest zwalczany od wewnątrz, że tej niesprawiedliwej wojnie jest stawiany opór, że zaprzestanie wspominania jest możliwe bez opuszczania Cerkwi, że tradycja kanoniczna faktycznie działa, czy schizmatycy nie mieliby powodu do namysłu?
O. Teodor Zisis
O. Teodor Zisis przeszedł na emeryturę jako Profesor Patrologii na Uniwersytecie Arystotelesa w Salonikach, gdzie posiada dożywotni tytuł Profesora Emerytowanego, i jest autorem ponad czterdziestu pięciu znaczących prac z teologii patrystycznej. Oficjalna strona Serbskiej Cerkwi Prawosławnej nazywa go „olbrzymem patrystycznym w Grecji” i „jednym z najważniejszych współczesnych uczonych patrystycznych Grecji”.[19]
Rozważając kryzys monoteletycki, Zisis zauważa, że gdy cesarz popadł w herezję, „znaczna część Cerkwi z nim, a pokaźna część ludu zwróciła się ku herezji”. W końcu pozostał wierny tylko jeden patriarcha: św. Sofroniusz Jerozolimski. I co się stało?
Całe duchowieństwo i prawosławny lud zgromadził się wokół niego.
— protojerej Teodor Zisis, Blessed Disobedience or Evil Obedience? (Błogosławione nieposłuszeństwo czy złe posłuszeństwo?), Palimpseston Publishing, 2006[20]
Jeden patriarcha. To wystarczyło. Wierni się zgromadzili. Prawosławie przetrwało.
Protojerej Teodor Zisis dodaje własną modlitwę:
Daj Boże, aby w naszych czasach Pan ukazał światu przynajmniej jednego patriarchę lub dwóch czy trzech biskupów, nieskażonych hańbą ekumenizmu, aby „duchowieństwo i prawosławny lud” mógł się wokół nich zjednoczyć.
— protojerej Teodor Zisis, Blessed Disobedience or Evil Obedience? (Błogosławione nieposłuszeństwo czy złe posłuszeństwo?), Palimpseston Publishing, 2006[21]
Zauważmy, co ta modlitwa przyznaje. Protoprezbiter Teodor Zisis musi modlić się o „przynajmniej jednego patriarchę lub dwóch czy trzech biskupów”, ponieważ w obecnej sytuacji nie ma takich. Gdyby tacy hierarchowie istnieli i walczyli, nie musiałby się o nich modlić.
Tak więc starokalendarzyści słusznie patrzą na kanoniczne Prawosławie i widzą dokładnie to, co o. Teodor Zisis: nikogo, kto by wystąpił. Żadnego św. Sofroniusza, nikogo, wokół kogo można by się zgromadzić. Nikogo gotowego przyznać, że mimo błędu schizmatyków ich zastrzeżenia wobec ekumenizmu w Cerkwi są zasadne.
W 2017 roku protojerej Teodor Zisis sam w końcu wystąpił. Zaprzestał wspominania swojego metropolity z powodu ekumenistycznych deklaracji Soboru na Krecie (Święty i Wielki Sobór z 2016 roku, odbywający się na Krecie z udziałem dziesięciu autokefalicznych Cerkwi Prawosławnych, którego ekumenistyczne oświadczenia pozostają kwestionowane; zob. Chapter 3: Rozdział 3: Podwójna miara: Hawana kontra Kreta), powołując się na ten sam Kanon 15 Synodu Dwukrotnego (861), ten sam kanon wielokrotnie cytowany w tej książce. O. Teodor Zisis został zawieszony w obowiązkach kapłańskich i pozbawiony łączności następnego dnia.[22] Jeden z najbardziej szanowanych uczonych patrystycznych w Grecji powołał się na tradycję kanoniczną i został natychmiast ukarany.
Dlatego nikt nie występuje. I to właśnie widzą starokalendarzyści.
Powtórzmy: odpowiedź starokalendarzystów jest błędna. Schizma nigdy nie jest usprawiedliwiona. Ustanawianie równoległych synodów i jurysdykcji jest błędne. Używanie świętych do usprawiedliwiania czegoś, czego oni sami nigdy nie uczynili swoimi działaniami, jest błędne. Ale ich postrzeganie letniości jest trafne. Tym samym ta trafność jest aktem oskarżenia kanonicznego Prawosławia. I starokalendarzyści niestety będą nadal atakować kanoniczną Cerkiew i nadal rekrutować wiernych gorliwych o wiarę, dopóki ktoś w końcu nie zdecyduje się zabrać głos. Jak mówi Teodor Zisis, wystarczy do tego jeden jedyny patriarcha i kilku biskupów nieskażonych hańbą ekumenizmu.
Starzec Jan Krestiankin: „Kapłan nie może myśleć tylko o własnym zbawieniu”
Najbardziej wymowne świadectwo w tej kwestii pochodzi z samego Patriarchatu Moskiewskiego. Starzec Jan Krestiankin z Monasteru Pskowsko-Pieczorskiego (1910–2006), ocalały z pięciu lat łagrów i jeden z najbardziej ukochanych ojców duchowych późnej sowieckiej i postsowieckiej Cerkwi rosyjskiej, nie był zwolennikiem zaprzestania wspominania. Bronił Patriarchatu Moskiewskiego zarówno przed Cerkwią katakumbową, jak i rosyjskimi parafiami RPCZ, co udokumentowano w Chapter 31. Jednak w liście do kapłana, który rozważał wycofanie się z pracy duszpasterskiej, by szukać własnego zbawienia w odosobnieniu, Krestiankin wyartykułował pozytywny obowiązek, o którym milczące duchowieństwo wszędzie zapomniało:
Wojna przeciwko Cerkwi i Prawosławiu rozpoczęła się od samego początku ich istnienia i będzie trwać do ostatniego dnia ziemskiego życia świata. Wszyscy wierni ludzie Cerkwi, od świeckiego, przez kapłana, po hierarchę, uczestniczą w tej walce o czystość Prawosławia, ale każdy walczy na swoim miejscu i na swój sposób…
Oto, drogi o. A., dokonaj wyboru! Jesteśmy dłużnikami tych, którzy wytrwali i zachowali Prawosławie ciężką pracą, torturami i bólem serca. Gdyby nie ich podwig, nie byłbyś kapłanem. Jesteśmy również dłużnikami tych, którzy zostali zmuszeni do rezygnacji wbrew swojej woli: ich krew umacniała tych, którzy służyli.
Mój drogi, nie możemy uciec od podwigu. Kapłan nie może myśleć tylko o swoim osobistym zbawieniu.
Otom ja i dzieci, które dał mi Bóg (Hbr 2,13).
Jeśli Pan posyła cię w odosobnienie na ascezę, to musisz iść, ale twoja samowola mogłaby zamienić twoje odosobnienie w katastrofę. Czyż nie będziemy odpowiedzialni przed Panem, jeśli odsunąwszy się, zostawimy Prawosławie na łup jego wrogów? Niekoniecznie musimy wchodzić w otwartą walkę, ale jesteśmy zobowiązani stanąć w obronie Prawdy.
— starzec Jan Krestiankin, May God Give You Wisdom! The Letters of Fr. John Krestiankin (Daj Boże ci mądrość! Listy o. Jana Krestiankina) (Wildwood, CA: St. Xenia Skete), ss. 392–393
Jest to najbliższe patrystycznemu aktowi oskarżenia milczenia duchowieństwa, jakie współczesny rosyjski starzec nam pozostawił. Duchowni, którzy milczą, podczas gdy ich patriarcha błogosławi pociski, czci Sergiusza i przystępuje do łączności z Rzymem, nie troszczą się po cichu o własne zbawienie, według standardu Krestiankina. Zostawiają Prawosławie „na łup jego wrogów” i „będą odpowiedzialni przed Panem” za to.
Starzec Jan Krestiankin nie wymaga od kapłanów opuszczania swoich diecezji. Nie wymaga od nich „wchodzenia w otwartą walkę”. Wymaga od nich jedynie „stanięcia w obronie Prawdy”.[23]
W innym miejscu tej samej korespondencji czyni tę zasadę bezwzględną. Powiadomiony o kapłanie dokonującym chrztów pośmiertnych, Krestiankin polecił swojemu korespondentowi: „zdecydowanie i natychmiast poinformuj o tym swojego biskupa diecezjalnego. Reszta należy do niego. W żadnym wypadku nie wolno ci milczeć.”[24] Milczenie w obliczu nieprawosławnej praktyki, nauczał, nigdy nie jest opcją. Obowiązkiem zarówno duchownych, jak i świeckich jest działać. Ci, którzy powołują się na instytucjonalną lojalność Krestiankina, by usprawiedliwić bierność wobec Patriarchy Cyryla, przeczytali jedną stronę jego nauczania i zignorowali drugą.
Wzorzec patrystyczny: zaprzestanie bez schizmy
Święty Paisjusz zaprzestał wspominania Patriarchy Atenagorasa z powodu jego ekumenistycznej działalności. Do 1971 roku większość monasterów Góry Athos uczyniła to samo.
Czego nie uczynili: nie opuścili Cerkwi. Zaprzestali wspominania, pozostali w swoich monasterach i czekali. To jest wzorzec kanoniczny.
O samych starokalendarzystach św. Paisjusz wypowiedział się bezpośrednio:
Jesteśmy zjednoczeni z Cerkwią, ze wszystkimi Patriarchatami, a przez nie z Apostołami i z Chrystusem. Natomiast ci biedacy [starokalendarzyści] są odcięci.
— św. Paisjusz Hagioryta, w: hieromnich Izaak, Saint Paisios of Mount Athos (Święty Paisjusz z Góry Athos), s. 410
Zauważmy, że św. Paisjusz Hagioryta nie okazuje nienawiści wobec starokalendarzystów, jak czyni to wielu w kanonicznej Cerkwi. Lituje się nad nimi, nazywając ich biedakami.
Tych kilku starokalendarzystów, ilu ich jest, podzieliło się na nie-wiem-ile grup. Jedyne, co robią, to dzielą się na coraz mniejsze grupy i nawzajem obkładają się anatemami.
— św. Paisjusz Hagioryta, w: hieromnich Izaak, Saint Paisios of Mount Athos (Święty Paisjusz z Góry Athos), s. 410
Starzec Filoteusz Zerwakos (1884–1980), jeden z najbardziej czczonych greckich starców XX wieku, był naocznym świadkiem kontrowersji kalendarza. Sprzeciwiał się zmianie kalendarza. Walczył z ekumenizmem przez całe życie.
Dla niewtajemniczonego mógłby wydawać się naturalnym sojusznikiem starokalendarzystów. Jego osąd był odwrotny:
Fanatyczni zeloci i nadzeloci starokalendarzystów, czciciele Starego Kalendarza, wierzą i mówią, że sakramenty Nowego Kalendarza są nieważne i Duch Święty nie zstępuje, bo nie ma Starego Kalendarza. Nie ma większego zwiedzenia, bezbożności i szaleństwa niż to… Starokalendarzyści popadli w liczne wielkie ułudy, by zachować Stary Kalendarz, większe i gorsze ułudy niż nowokalendarzyści.
— starzec Filoteusz Zerwakos, List 8, 23 września 1975, w: Paternal Counsels (Rady ojcowskie), t. II, tłum. o. Nicholas Palis; John Sanidopoulos, „Elder Philotheos on the Schismatic Old Calendarists”[25]
„Większe i gorsze ułudy niż nowokalendarzyści”. Starzec, który walczył z ekumenizmem przez całe życie, ocenił starokalendarzystyczne rozwiązanie jako gorsze od ekumenistycznej choroby.[26]
O. Dimitrios Gagastathis z Platanos w Tesalii (1902–1975), ukochany „Papa-Dimitri”, był bezpośrednim duchowym korespondentem starca Filoteusza Zerwakosa w tej właśnie kwestii. Żonaty proboszcz parafialny z dziewięcioma córkami, służył w Cerkwi Grecji nieprzerwanie przez czterdzieści dwa lata na Nowym Kalendarzu. Odmawiał spotkań z wizytującymi „dygnitarzami obcych Kościołów” i głośno pytał, w co mogą wierzyć duchowni, którzy „współpracują z papieżem i heretykami” (omówione szczegółowo w Chapter 1). Jednak w kwestii kalendarza jego stanowisko było równie jasne:
Jak starokalendarzyści mogą mówić, że nasze sakramenty są nieważne? W 1947 roku, odprawiając nabożeństwo Wielkiego Poświęcenia Wody, śpiewałem „Wielki jesteś, Panie, i przedziwne są dzieła Twoje”, gdy z naczynia uniósł się parujący dym; woda w nim stała się gorąca. Nawet w kubkach trzymanych przez pobożnych parafian woda również stała się gorąca. Jak zatem mogą mówić, że nasze sakramenty są nieważne?
Jak Bóg może dokonywać cudów zgodnie z Nowym Kalendarzem, jeśli nie jest on prawidłowy? Jak zatem mógł się wydarzyć cud Świętego Bessariona we wsi Dousikon? To wystarczy, by nam ukazać, że prawdziwa wiara, miłość i zachowywanie przykazań odgrywają ważną rolę w uświęceniu człowieka. Nic więcej się nie liczy.
Napisałem do o. Filoteusza Zerwakosa i odpowiedział mi poprawnie w tej sprawie. Ja też, nieuczony, wierzę z mojego doświadczenia życiowego, że trzynaście dni nie może cię ani wyrzucić z Królestwa Bożego, ani do niego wprowadzić. Pytałem też Archaniołów o tę kwestię i powiedzieli mi: „Zostań tam, gdzie jesteś”.
— Papa-Dimitri Gagastathis, „On the Calendar Issue” („O kwestii kalendarza”), Papa-Dimitri: The Man of God (Papa-Dimitri: Boży człowiek) (Orthodox Witness, 2009), ss. 96–98
To rozróżnienie jest niezaprzeczalne. Papa-Dimitri odmawiał kontaktów ekumenicznych do tego stopnia, że odchodził od dygnitarzy obcych Kościołów, którzy przybywali do jego miejscowości, a jednocześnie odrzucał starokalendarzystyczne rozwiązanie. Pozostał w kanonicznej Cerkwi Grecji na Nowym Kalendarzu, konsultował się ze swoim starcem i dalej sprawował Boską Liturgię każdego ranka na tym samym kalendarzu, który starokalendarzyści nazywają pozbawionym łaski.
Odmowa herezji nie wymaga schizmy, a ten pokorny proboszcz parafialny z Platanos, czczony przez samego Zerwakosa oraz starców Amfilochiusza Makrisa z Patmos, Efrema z Katounakii i archimandryty Emilianosa (Wafeidisa) z Simonos Petra, jest żywym dowodem.
Metropolita Augustyn Kantiotes z Floriny (1907–2010) był jednym z najbardziej zdecydowanych przeciwników ekumenizmu w XX wieku. Kanonicznie zaprzestał wspominania Patriarchy Atenagorasa, powołując się na Kanon 15, wraz z Metropolitą Amwrosiosem, Metropolitą Pawłem i ojcami Świętej Góry. Uczynił to jako biskup Cerkwi Greckiej.
Czy kiedykolwiek przyłączył się do starokalendarzystów? Oczywiście nie. Pozostał biskupem kanonicznej Cerkwi przez cały swój episkopat (1967–2000), stawiając opór ekumenizmowi od wewnątrz, zamiast uciekać do równoległej hierarchii.
To jest wzorzec. Nie droga Wassy Larin (ucieczka do PCU). Nie droga starokalendarzystów (ogłoszenie Prawosławia światowego pozbawionym łaski).
Droga św. Paisjusza, Augustyna Kantiotesa, kanonicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej: zaprzestanie wspominania na mocy Kanonu 15, pozostając w ramach kanonicznego porządku.
Stanowisko tej książki
Niniejsza książka postuluje zaprzestanie wspominania Patriarchy Cyryla na podstawie dowodów udokumentowanych w częściach I–VIII oraz ram kanonicznych ustalonych w części VI. Jest to to samo działanie, jakie podjęli św. Paisjusz i monastery Góry Athos, rosyjscy nowomęczennicy, którzy odmówili Metropolicie Sergiuszowi, kanoniczna Ukraińska Cerkiew Prawosławna w maju 2022 roku i Metropolita Augustyn Kantiotes.
Niniejsza książka w żaden sposób nie postuluje przyłączania się do jurysdykcji starokalendarzystycznych, ustanawiania równoległych hierarchii, ogłaszania Patriarchatu Moskiewskiego „pozbawionym łaski”, ponownego chrztu lub ponownego bierzmowania kogokolwiek.
Zaprzestanie wspominania jest kanoniczną odpowiedzią wiernych na publicznie głoszoną herezję, szanowaną przez same kanony Cerkwi i poświadczoną przez jej świętych. Schizma nie jest. Święty Jan Chryzostom naucza, że spowodowanie schizmy w Cerkwi jest nie mniejszym złem niż popadnięcie w herezję, i że nawet krew męczeństwa nie może zmyć tego grzechu.[27]
Wzorzec
Larin, Howorun i starokalendarzyści wszyscy używają słusznej krytyki jako pomostu do schizmy. Larin i Howorun podporządkowują Cerkiew zachodniemu liberalizmowi akademickiemu; starokalendarzyści podporządkowują ją własnej równoległej hierarchii. Tam gdzie Cyryl przystępuje do łączności z monofizytami, oni przystępują do łączności ze schizmatykami. Błędy różnią się w formie, nie w istocie. Święci, którzy zaprzestawali wspominania heretyckich patriarchów, nie uciekali do schizmatyckich ciał. Święty Paisjusz zaprzestał wspominania Atenagorasa. Nie przyłączył się do starokalendarzystów.
Kanoniczne Prawosławie musi uznać, że zawiodło tych samych ludzi, których teraz potępia. Starokalendarzyści patrzyli na kanoniczne Prawosławie i widzieli i widzą tolerancję, kompromis i milczenie. Mylili się, odchodząc. Ale święci jasno mówią, że kanoniczne Prawosławie ich do tego zgorszyło.
Jeśli ta książka cokolwiek osiągnie, niech to będzie to: aby wierni hierarchowie rozwinęli świadomość, zdali sobie sprawę, że opór jest możliwy, i że konsensus Ojców ich wspiera. I być może, jeśli wystarczająca ich liczba powstanie, ci w schizmie zobaczą, że kanoniczne Prawosławie wciąż ma w sobie życie, i znajdą drogę do domu.
Oby schizmatycy, którzy słusznie kwestionują działania Patriarchy Cyryla, nie używali swojej krytyki jako pomostu do usprawiedliwiania swojej schizmy.
Oryginał grecki: „τί δὲ βλέπεις τὸ κάρφος τὸ ἐν τῷ ὀφθαλμῷ τοῦ ἀδελφοῦ σου, τὴν δὲ ἐν τῷ σῷ ὀφθαλμῷ δοκὸν οὐ κατανοεῖς; ἢ πῶς ἐρεῖς τῷ ἀδελφῷ σου, ἄφες ἐκβάλω τὸ κάρφος ἀπὸ τοῦ ὀφθαλμοῦ σου, καὶ ἰδοὺ ἡ δοκὸς ἐν τῷ ὀφθαλμῷ σου; ὑποκριτά, ἔκβαλε πρῶτον τὴν δοκὸν ἐκ τοῦ ὀφθαλμοῦ σου, καὶ τότε διαβλέψεις ἐκβαλεῖν τὸ κάρφος ἐκ τοῦ ὀφθαλμοῦ τοῦ ἀδελφοῦ σου.” ↩
Doktorat dr Wassy Larin (Ph.D., 2008) został nadany przez Ludwig-Maximilians-Universität w Monachium, ale jej dysertacja powstała pod kierunkiem jezuickiego archimandryty Roberta Tafta, S.J. w Papieskim Instytucie Wschodnim w Rzymie, gdzie pracowała jako jego asystentka doktorancka (2006–2008). W wywiadzie dla ROCOR Studies z 2009 roku Larin oświadczyła, że Taft „zaproponował sfinansowanie i kierowanie moją pracą” i „nauczył mnie podstaw badań liturgicznych i ich metodologii”. Jej dysertacja została opublikowana w serii Instytutu Orientalia Christiana Analecta. Zob. ROCOR Studies. ↩
Protoprezbiter o. George D. Metallinos, UNIA: The Face and the Disguise (Unia: oblicze i przebranie), Apostoliki Diakonia (Cerkiew Grecji), 1992, rozdz. 6 („Unia i chrześcijański Wschód”): „Od samego początku wdrażania idei Unii i tworzenia wspólnot unickich nadzór i kierowanie tym ruchem powierzono zakonowi jezuitów, najsolidniej oddanym sługom władzy papieskiej; jeśli wolno użyć takiego wyrażenia, byli oni «komandosami» papiestwa”. ↩
Dr Wassa Larin, „Coffee with Sister Vassa”, odcinek pt. „Can Non-Orthodox Be Called ‘Churches’?” (2016), YouTube. Określiła eklezjologię św. Cypriana jako „absurdalną”: „Think about how absurd it is to embrace or pretend to embrace a black and white ecclesiology today.” Nauczanie prawosławne o granicach Cerkwi nazwała „nieuczciwym”: „This kind of pretending that ecclesiology… pretending that it’s black and white, is not honest theologically.” Pełna transkrypcja udokumentowana w notatkach roboczych. ↩
Dr Wassa Larin, „Coffee with Sister Vassa”, odcinek pt. „Is ‘Christian Unity’ an Orthodox Concern?” (2016), YouTube. Opisała święte kanony jako „okowy”: „The holy canons are in no wise fetters that have the church chained up for all the ages.” Odrzuciła zastrzeżenia dotyczące nazywania niekanoniczych ciał „Kościołami” jako „czepialstwo” i wyśmiała tradycyjną prawosławną terminologię wobec unitów. Pełna transkrypcja udokumentowana w notatkach roboczych. ↩
Synod Biskupów RPCZ, Komunikat Okólny, 19 lipca 2017. Synod potępił publicznie zamieszczoną korespondencję e-mailową Larin (2 lipca 2017), w której radziła matce, której syn ujawnił się jako homoseksualista, nazywając homoseksualizm „God-given gift, and cross” i sugerując matce znalezienie parafii „acceptive of your son’s particular gift-and-cross”. Synod stwierdził, że rada ta „contradicts the Church’s teaching on sexuality, repentance and family life” i „presents a grave spiritual danger.” Pełny tekst: https://orthodoxlife.org/epistles/synod-nun-vassa/. ↩
Dr Wassa Larin (pisząca jako Barbara Larin), wpis na Facebooku, 4 lutego 2026, https://www.facebook.com/SisterVassa/posts/pfbid0967ZJAuRiNb62hjmhuygEJLgy4i3Uyp74mbHapz3MR6maZw3Qns3oFZsydwbZQbfl. Relacja: Tobias Straney, „Barbara Larin: Church’s Fasting Cycle Is ‘Bigoted,’ Contrary to ‘Multiculturalism,’” Union of Orthodox Journalists, 4 lutego 2026, https://uoj.news/news/86337-barbara-larin-churchs-fasting-cycle-is-bigoted-contrary-to-multiculturalism. Określiła „the bigoted rationale of the Typikon and Didache” i nazwała prawosławną praktykę rozróżniania od heterodoksów „distasteful”. ↩
Dr Wassa Larin, publiczne oświadczenie (2025), cytowane w „Former Sr. Vassa announces apostasy from canonical Orthodoxy, joins state-sponsored Ukrainian schismatics,” OrthoChristian.com, 19 maja 2025, https://orthochristian.com/169861.html. Biskup Łukasz z Syracuse poprosił ją o powrót do monasteru i zaprzestanie aktywizmu internetowego. Odmówiła, powołując się na świeckie zobowiązania (pisanie książki w Rzymie, opłacanie mieszkania w Wiedniu), i oświadczyła, że spędziła „27 of the 34 years of my monastic life” żyjąc i pracując w świecie. O noszeniu stroju mniszego bez posłuszeństwa: „I don’t consult a bishop across the ocean about it, because I am not mentally impaired.” ↩
Dr Wassa Larin, „To Leave or Not to Leave One’s Church,” Public Orthodoxy (Fordham University), 10 maja 2022, https://publicorthodoxy.org/2022/05/10/to-leave-or-not-to-leave-ones-church/. Pisała: „Why am I not leaving, even while we commemorate Patriarch Kirill, and many of our clergy sympathize with Putinism? Because I love my Church. That’s my best answer.” ↩
Dr Wassa Larin, „On ‘Heresy’ and the Commemoration of Patriarch Kirill,” Public Orthodoxy (Fordham University), 12 kwietnia 2024. https://publicorthodoxy.org/2024/04/12/heresy-and-commemoration-of-pat-kirill/ ↩
Archimandryta Cyryl Howorun pełnił funkcję tymczasowego dyrektora Huffington Ecumenical Institute na Loyola Marymount University, którego zadeklarowane cele obejmują: „Promowanie jedności chrześcijańskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Cerkwi prawosławnej oraz Kościołów anglikańskiego i katolickiego”. Zob. oficjalny opis Instytutu. ↩
Archimandryta Cyryl Howorun został zawieszony w służbie kapłańskiej przez Patriarchę Cyryla 25 września 2023 roku za „powtarzające się naruszenia” poprzez koncelebrowanie z duchowieństwem Patriarchatu Ekumenicznego (z którym Moskwa zerwała łączność). Następnie został pozbawiony godności duchownej przez sąd diecezjalny Moskwy 31 października 2023 roku, co Cyryl potwierdził 29 grudnia 2023 roku. Przeszedł pod Patriarchat Ekumeniczny, który nie uznaje pozbawienia go godności przez Moskwę. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że był brany pod uwagę na tron prymasa PCU. Zob. „Fr. Cyril (Hovorun), supporter of schismatics, suspended by Patriarch Kirill,” OrthoChristian.com, 26 września 2023, https://orthochristian.com/156272.html; oraz „Cyril Hovorun defrocked by Patriarch Kirill”, OrthoChristian.com, 18 stycznia 2024. ↩
Archimandryta Cyryl Howorun, „COVID-19 and Christian (?) Dualism,” Public Orthodoxy, 23 marca 2020. https://publicorthodoxy.org/2020/03/23/covid-19-and-dualism/ ↩
Nauczanie o. Serafina Rose’a o „nadpoprawności” jest obszernie udokumentowane w: hieromnich Damasceński (Christensen), Father Seraphim Rose: His Life and Works (Ojciec Serafin Rose: życie i dzieła) (Platina: St. Herman of Alaska Brotherhood, 2003), rozdz. 63. Rose rozróżniał między starokalendarzystami, którzy prawowicie sprzeciwiali się ekumenizmowi (których chwalił), a tymi, którzy ogłaszali Prawosławie światowe „pozbawionym łaski” i „w ogóle nie Cerkwiami” (którym się sprzeciwiał jako przejawowi „chłodnoserdecznego elitaryzmu”). Jego krytyka dotyczyła konkretnie tej drugiej pozycji. Ta pozycja, przedwczesne ogłoszenie pozbawienia łaski i ustanawianie trwałych równoległych jurysdykcji, jest właśnie tym, co definiuje współczesny starokalendaryzm. ↩
Zob. np. poddiakon Nektarios Harrison, The History of Resistance: From the Apostles to the Twentieth Century (Historia oporu: od Apostołów do XX wieku) (2024), dokumentująca patrystyczne przykłady odłączania się od herezji na blisko 400 stronach. Dowody historyczne są wartościowe. Wniosek, że te przykłady usprawiedliwiają trwałe równoległe hierarchie i ogłoszenie Prawosławia światowego „pozbawionym łaski”, nie znajduje nigdzie poparcia w cytowanych źródłach. ↩
Grupy starokalendarzystyczne kwestionowały lub odrzucały świętość licznych świętych kanonizowanych przez kanoniczną Cerkiew Prawosławną. Św. Paisjusz Hagioryta i św. Porfiriusz z Kawsokaliwii są nazywani „zwiedzionymi”, „pseudoświętymi” i „czarownikiem” w publikacjach schizmatyckiego Esfigmenou; o. Daniel Sysojew odnotowuje, że zeloci próbowali ponownie ochrzcić o. Paisjusza, ponieważ pozostawał w łączności z Cerkwią Nowokalendarystyczną (Why Do Believers Quarrel?, s. 37). Starokalendarzystyczna ihumenia Magdalena opublikowała książkę pt. Nectarios Kephalas: Iconoclast, Latinist and Ecumenist atakującą św. Nektariusza z Pentapolu, co skłoniło starca Filoteusza Zerwakosa do napisania odpowiedzi. Św. Jakub (Tsalikis) z Eubei był również zaliczany do grupy z Paisjuszem i Porfiriuszem jako „pseudoświęty”. HOTCA (Holy Orthodox Traditionalist Church of America) wyraźnie odrzuciła świętość św. Chryzostoma ze Smyrny. Logika teologiczna jest spójna: ponieważ kanoniczne Cerkwie są rzekomo „pozbawione łaski”, nikt, kto pozostał z nimi w łączności, nie może być prawdziwym świętym. Zob. John Sanidopoulos, „Schismatic Blasphemies Regarding the ‘Deluded’ Paisios and ‘Magician’ Porphyrios”. ↩
Św. Nikodem Hagioryta, Christian Morality (Ćwiczenie chrześcijańskie), Wykład X („O tym, że chrześcijanie nie powinni być sobie nawzajem powodem gorszenia”). Definicja gorszenia za św. Bazylim Wielkim, Druga mowa o chrzcie, Resp. 10, §1 (PG 31:1617C). Hierarchia gorszenia i podwójne potępienie ze ss. 369–379 przekładu angielskiego. Nauczanie św. Bazylego, że gorszący ponoszą odpowiedzialność „both of the sin itself and of the scandal that it occasions, even if he to whom the scandal is caused does not perceive it as such” z Resp. 10, §2 (PG 31:1620B). ↩
Przy każdej konsekracji biskupiej w Cerkwi Prawosławnej elekt składa uroczyste wyznanie wiary obejmujące obietnicę przestrzegania świętych kanonów. W Trzecim Wyznaniu Wiary elekt obiecuje „observe the Canons of the holy Apostles, the Seven Ecumenical Councils, and the Provincial Councils, the traditions of the Church, and the decrees, orders and regulations of the Holy Fathers” (z Obrzędu Konsekracji Biskupiej w Euchologionie; przekład angielski z Orthodox Life 46, nr 4 [1996]). ↩
Oficjalna strona Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, „Review of Following the Holy Fathers by Fr. Theodore Zisis” (Recenzja książki „W ślad za świętymi Ojcami” o. Teodora Zisisa). ↩
Oryginał rosyjski: “а вместе с ним и Церковь, и немалая часть народа повернулась к противоположному”; “Вокруг него собирается всё священство и православный народ.” ↩
Oryginał rosyjski: “Дай-то Бог, чтобы и в наши дни Господь явил миру хотя бы одного патриарха или двух-трёх епископов, незапятнанных позором экуменизма, дабы возле них смогли бы объединиться «священство и православный народ».” ↩
W Niedzielę Prawosławia (5 marca 2017) o. Teodor Zisis ogłosił z ambony Cerkwi św. Antoniego Wielkiego w Salonikach, że zaprzestaje wspominania Metropolity Antimosa. Następnego dnia Metropolita Antimos zawiesił go w obowiązkach kapłańskich, pozbawił łączności, wezwał przed sąd duchowny i pozbawił honorowego tytułu protojereja. O. Zisis opisał kary jako „niesprawiedliwe, pochopne i antykanoniczne”. Zob. „Fr. Theodore Zisis Suspended from Priestly Duties, Excommunicated,” OrthoChristian.com, 16 marca 2017, https://orthochristian.com/101912.html. ↩
Starzec Jan Krestiankin, May God Give You Wisdom! The Letters of Fr. John Krestiankin (Daj Boże ci mądrość! Listy o. Jana Krestiankina) (Wildwood, CA: St. Xenia Skete, pierwsze wydanie angielskie), ss. 392–393. List nosi tytuł „A Priest Cannot Think of His Own Salvation Only” i jest skierowany do „Drogiego o. A.” Datowany na 18 maja 2001 roku. Krestiankin poprzedza fragment katalogiem rosyjskich hierarchów lat 20. i 30. XX wieku, którzy wybrali różne formy wyznania: „Jego Świątobliwość Patriarcha Tichon przyjął pastorał patriarszy w najtragiczniejszym momencie walki… Władyka Grzegorz (Lebiediew) wycofał się z episkopatu, a potem teologizował i modlił się, siedząc na kurniku… Władyka Barnaba (Bielajew) podjął podwig szaleństwa dla Chrystusa w więzieniach, na wygnaniu i w odosobnieniu… Dwaj bracia biskupi Warlaam i Herman (Riaszencewowie) trudzili się na swoim błogosławionym polu, dopóki nie zostali z niego wyrwani, a potem osiemnaście lat podróżowali konwojem przez więzienia i wygnanie, ku swojemu męczeńskiemu końcowi.” ↩
Starzec Jan Krestiankin, May God Give You Wisdom! The Letters of Fr. John Krestiankin (Daj Boże ci mądrość! Listy o. Jana Krestiankina), ss. 288–289. W tym samym liście Krestiankin powołuje się na Instrukcję praktyczną dla duchowieństwa z 1915 roku (Neczajew): „Osób, które zostały ochrzczone niewłaściwie lub w ogóle nie ochrzczone w chwili śmierci, nie należy wspominać liturgicznie ani chować zgodnie z obrządkiem chrześcijańskim.” Jego zasada jest wyraźna: gdy kapłan spotyka się z nieprawosławną praktyką, obowiązkiem jest nie prywatna tolerancja, lecz natychmiastowe powiadomienie biskupa diecezjalnego, który sam ma władzę działania. Ta sama logika ma zastosowanie do każdego nadużycia kanonicznego obserwowanego w środowisku cerkiewnym: zgłoś, nie ulegaj. ↩
Oryginał grecki: „«Οι φανατικοί ζηλωταί και υπερζηλωταί παλ/γίται, λατρευταί του παλαιού ημερολογίου… όχι λέγουν και φρονούν· είναι άκυρα τα Μυστήρια, δεν κατέρχεται το Πνεύμα το Άγιον, διότι απουσιάζει το παλαιόν ημερολόγιον, διότι οι Αρχιερείς και Ιερείς δεν είναι παλ/γίται!!! Ταύτης της πλάνης, της ασεβείας, της παραφροσύνης, μεγαλυτέρα ουκ έστι.… Επομένως αι πλάναι των παλ/γιτών είναι πλειότεραι και χείροντες των πλανών των νεοημ/γιτών.»” ↩
Starokalendarzyści powszechnie powołują się na relację starca Filoteusza Zerwakosa z Metropolitą Cyprianem z Synodu Oporu (pierwotnie florynita) jako dowód, że Zerwakos popierał starokalendaryzm. Jest to pomieszanie dwóch różnych rzeczy. Zerwakos pobłogosławił umiarkowane stanowisko Cypriana w 1969 roku, ale do 1973 roku pisał do o. Dimitriosa Gagastathisa: „Ale czy nawet tak zwani Prawdziwi Prawosławni Starokalendarzyści są wolni od anatem? Są przestępcami i gardzicielami pierwszej Tradycji: wielkiego przykazania Miłości. Wzgardzili przykazaniem Miłości, pogwałcili je i odrzucili, nienawidząc się nawzajem, kąsając się nawzajem, bijąc się nawzajem. Ponownie chrzczą i ponownie bierzmują wielu Nowokalendarzystów, którzy zostali ochrzczeni w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego… Pewni starokalendarzystyczni zeloci wierzą i sądzą, że Misteria są nieważne bez [Starego] Kalendarza i że bez [Starego] Kalendarza nie ma zbawienia. Nie ma większej herezji niż ta!” (List do o. Dimitriosa Gagastathisa, Paros, 16 maja 1973). List ten został opublikowany i rozpowszechniony przez samą grupę Cypriana. Zerwakos konsekwentnie rozróżniał między tymi, którzy zachowywali sakramentalną teologię Cerkwi, jak czyniła to grupa Cypriana, a tymi, którzy dogmatyzowali kalendarz jako warunek łaski. Ruch, który dziś rości sobie jego dziedzictwo, w dużej mierze wyznaje stanowisko, które on nazwał „największą herezją”. Encyklika GOC z 1974 roku formalnie skodyfikowała stanowisko, że sakramenty Nowokalendarzystów są pozbawione łaski, rok po tym liście. Wcześniejsze relacje nie anulują własnych bezpośrednich słów danego człowieka. ↩
Św. Jan Chryzostom, Homilie na List do Efezjan, Homilia 11: „Twierdzę i protestuję, że spowodowanie schizmy w Cerkwi nie jest mniejszym złem niż popadnięcie w herezję.” W tej samej homilii Chryzostom aprobująco cytuje „pewnego świętego męża”, który nauczał, że „nawet krew męczeństwa nie może zmyć tego grzechu.” PG 62:85. Cytowane również w Sterze (Pedalion), komentarz do Kanonu Apostolskiego 31. ↩